Tomasz Panek: H.F.Lamennais – odstępca w imię wolności (cz. II)

Lamennais zamiast podporządkować się władzy kościelnej i wspólnie z innymi katolikami starać się reformować państwo, postanowił zbratać się z wszelkiej maści radykałami, aby obalić „władzę burżujów”. Swoją nieodpowiedzialnością podzielił Kościół i „ukradł” kilka lat życia wielu zdolnych ludzi, przez co umocnił liberalny porządek panujący we Francji. Karę wymierzył sobie sam – umarł w zapomnieniu, izolując się od swoich najbliższych.


Lamenna


Pozostałe tomy „Eseju…” i „Obrona Eseju o obojętności”

            Pierwszy tom „Essai” był dziełem nieco chaotycznym, w stopniu ogólnym dotykającym wielu kwestii. Pojawiają się tu wątki dotyczące teologii, nauk społecznych, a także filozofii. Mimo, że w Europie doby Świętego Przymierza dzieło spotkało się z powszechną pochwałą, a jej autor z uwielbieniem, pewne wątki jego pracy, analizowanej dokładnie przez ówczesnych teologów, wywołały zarzuty. Lamennais, w ostatnim rozdziale pierwszego tomu swojego dzieła, podejmując rozpoczętą już w „Réflexions” krytykę doktryny Kartezjusza, kwestionuje zdolności poznawcze rozumu indywidualnego, a za najwyższą powagę w dziedzinie prawdy uznaje „zgodę powszechną”[1], będącą „wspólnym rozumem gatunku [ludzkiego][2], któremu Bóg w objawieniu pierwotnym przekazał całą prawdę[3]. W kolejnych trzech tomach „Essai”[4], które stanowią rozwinięcie jego koncepcji, autor dowodzi, że „szaleństwo polega na przedkładaniu swojego własnego rozumu, swego autorytetu indywidualnego, ponad autorytet powszechny albo powszechne przekonanie”[5] i, że jedyną właściwą postawą w obliczu tak pojmowanej prawdy, jest konieczność „poświęcenia się dobrowolnie każdego człowieka wszystkim ludziom.” Ten duch poświęcenia budujący „ustrój doskonały, znajduje się tylko w religii chrześcijańskiej”[6], w związku z tym wszyscy ludzie są zobligowani do przyjęcia tej wiary. O ile wnioski wyciągnięte z założonych przez siebie przesłanek, nie bulwersują katolickich krytyków filozofii autora, o tyle przesłanki na których buduje swój system rodzą zarzuty, że takie ujęcie prawdy rodzi niebezpieczeństwo popadnięcia w skrajny sceptycyzm poznawczy[7] i w konsekwencji musi prowadzić do zaakceptowania demokratycznej doktryny, w której pewność każdej zasady opiera się na „sumie liczby i materialnej siły”[8]. Sam Lamennais zdaje sobie sprawę z możliwych zarzutów, a wyraz tej świadomości daje – po swoim potępieniu, gdy otwarcie popierał już ruchy demokratyczne – w przedmowie do zbioru artykułów ogłoszonych przez siebie w „l`Avenir”[9], gdzie zauważa, że zaproponowany przez niego system może się wydawać „protestantyzmem bardziej obszernym, protestantyzmem uniwersalnym, skoro w tym systemie wszelka wiara, jaką by nie była (…) zależałaby pierwotnie od rozumu [powszechnego – T.P.], który byłby jej pierwszą podstawą”, a to „wydaje się sprzeczne z istnieniem autorytetu bytującego poza tym rozumem i wyższego odeń”[10]. W związku z tą krytyką, w celu obrony swego stanowiska wydaje on jeszcze traktat pod tytułem Defense de l’Essai sur l’indifférence” („Obrona eseju o obojętności”, 1821)[11], w którym powtarza i rozwija przedstawione, szczególnie w drugim tomie „Essai”, koncepcje dotyczące zdolności poznawczych człowieka[12] i ponownie wyraża przekonanie, że prawdą jest „to w co wszyscy ludzie niezaprzeczalnie wierzą”[13]. Aby rozstrzygnąć powstały spór, autor odwołuje się do Watykanu[14], który jednak nie zabiera głosu w tej sprawie.

„Szkoła La Chênaie” i „Religia rozważana w odniesieniu do porządku cywilnego i politycznego”

            W 1824 roku, Lamennais wybiera się do Rzymu, gdzie podejmowany jest, na polecenie papieża Leona XII, w Collegium Romanum. W czasie pobytu w „Wiecznym mieście” zostaje aż trzy razy przyjęty przez papieża, w którego apartamencie, według przekazu autora, wisi jego [Lamennais`go] portret[15]. Kilka miesięcy później, na konsystorzu, papież ogłasza, że mianował jednego kardynała in petto. Wielu katolików jest przekonanych, że chodzi o bretońskiego księdza[16]. Zbudowany wspaniałym przyjęciem w Rzymie, wraca do Francji jesienią tego samego roku pełen nowych sił do działalności publicystycznej. W kraju czekają na niego jego uczniowie. Już od 1818 roku zaczyna się wokół Lamennais`go zbierać grupa kilkunastu młodych świeckich i kleryków. W ten sposób powstaje tzw. „szkoła La Chênaie” – od nazwy bretońskiej posiadłości ojca Lamennais`go w której zbierają się „uczniowie” Lamennais`go. W „szkole” tej kształtowały się takie, w przyszłości znane, postacie jak: Théodore Combalot, Charles de Coux, Jean-Marie Doney, Jean Gaume, Olympe-Philippe Gerbet, Thomas Gousset, Maurice de Guérin, Jean-François de Hercé, Jean-Baptiste-Henri Lacordaire[17], hrabia Charles-Forbes-René de Montalembert, René François Rohrbacher, Louis-Antoine de Salinis. Czterech z nich (de Salinis, Gousset, Doney, Gerbet) zostanie później biskupami, a jeden (Gousset) – kardynałem. Paweł Popiel, który miał okazję gościć w „szkole” ks. Lamennais[18], przedstawiając jego ówczesny wygląd, pisze, że „był wzrostu małego, budowy nader szczupłej, wysokiego czoła, rysów wyrazistych, oczu ciemnych, gorejących ogniem i życiem”[19].

            Lamennais pracuje wytrwale. W roku wyjazdu do Rzymu wydaje opatrzony komentarzem przekład dzieła Tomasza a Kempis „O naśladowaniu Chrystusa”. Jak twierdzi jeden z badaczy jego działalności, dzieło to było chyba jedynym w jego dorobku, które go przeżyło. Trzydzieści wydań w czasie jego życia i dziesiątki wydań (także zagranicznych, w tym kilka polskich) po jego śmierci są tego tego najlepszym dowodem[20]. W tym samym roku, w celu propagowania i obrony wiary, zakłada on miesięcznik, „Mémorial Catholique”. Według redaktorów pisma „społeczeństwo, które pod wpływem indywidualnych opinii ulega rozprzężeniu, może zostać uratowane jedynie przez wiarę”[21]. Jedynie Kościół jest w stanie zapewnić jedność konieczną do wzrostu społeczeństwa, dlatego jego hierarchowie muszą mieć jak najszerszy wpływ na to społeczeństwo.[22]

            Rok później okazuje się, w dwóch częściach, jego kolejna praca pod tytułem „De la Religion considerée dans ses rapports avec l’ordre politique et civil” („Religia rozważana w odniesieniu do porządku cywilnego i politycznego”, 1825-1826). Do założenia, wyrażonego w rozdziałach X i XI pierwszego tomu „Essai”, że „bez religii nie ma społeczeństwa”, że tylko religia, ta „wielka i ciągła opozycja przeciwko wszelkim błędom i nieładowi”[23] jest w stanie uratować społeczeństwo, Lamennais dodaje kolejne. Twierdzi, że „bez papieża nie ma Kościoła, a bez Kościoła nie ma religii”[24]. W ten sposób, zbudowany przyjęciem w Rzymie i pełen zachwytu dla kilka lat wcześniej wydanego dzieła J. de Maistre`a „Du Pape” („O Papieżu”, 1819), autor przedstawia swoją obronę pozycji ultramontańskich i przystępuje do kolejnego ataku na liberałów, którzy są według niego „prekursorami anarchii”[25]. Według autora, tylko suwerenność papieska jest w stanie zabezpieczyć porządek doczesny.[26] Kościół wraz z Ojcem Świętym nie tylko „jest najsilniejszym ze społeczeństw”, ale również „został obarczony misją, by wieść i monarchów, i ludy po drodze, którą sam Bóg im wyznaczył, by kroczyli; poucza, naprawia doradza nie w swoim imieniu, ale w imieniu najwyższego prawodawcy. Wyniesiony ponad to, co przemija, panuje nad ludzkimi urządzeniami, które otrzymują od niego moc zawsze tak kruchą, i to życie, które wyczerpuje się tak szybko. Bez niego, czym byłaby Europa, czym byłby Świat?”[27]. Budując, skomplikowany sylogizm prawd i ich zależności Lamennais wznosi pomnik Kościołowi oraz władzy papieskiej. Twierdzi, że tylko Rzym jest w stanie zapewnić jedność religijną, tylko on może „powstrzymać wrogów porządku społecznego w ich zgubnej pracy”[28]. Kościół to dla niego organizm, w którym religia rozwija się najpełniej. Skoro, jak dowodził wcześniej, jest tylko jedna religia powszechna, w związku z tym musi być też tylko jeden Kościół. Jedność temu Kościołowi jest w stanie zapewnić tylko papież, rządzący w sposób suwerenny i nieomylny w kwestiach wiary. Ubi Petrus, ibi ecclesia! Istnienie nierozerwalnego łańcucha zależności: prawdziwy Papież – prawdziwy Kościół – prawdziwe Chrześcijaństwo – prawdziwa religia, rodzi konieczność obrony każdego z tych elementów. Dlatego, obrazę papieża autor traktuje jak występek przeciwko porządkowi społecznemu i uważa, że powinna być karana przez władze cywilną[29]. W związku z tym Lamennais zwraca się do rządzących oraz wszystkich ludzi, „którym drogi jest pokój, porządek, moralność, społeczeństwo” i kieruje do nich apelRozdepczcie nikczemność! Zgniećcie ową destrukcyjną filozofię, która pustoszy Francję i cały świat, powstrzymajcie jej postępy. Powtarzam jeszcze raz: Rozdepczcie nikczemność”[30]. Treść publikacji nie spodobała się władzy świeckiej. Autorowi, w związku z nią, został postawiony zarzutzacierania granic oddzielających władzę doczesną od duchowej, głoszenia supremacji papieskiej i dogmatu o jego nieomylności, uznania prawa Rzymu do detronizacji książąt i zwalniania ludzi z przysięgi wierności”[31]. Został on ukarany niewielką grzywną. Wyrok ten utwierdził autora w przekonaniu, wyrażanym zresztą w samym „De la Religion”, że gallikanizm, mimo kolejnych, druzgocących go krytyk, wychodzących ze środowiska wiernych katolików, nadal otrzymuje wsparcie i w praktyce realizowany jest przez rząd świecki. Przekonanie o niezależności władzy świeckiej i o wyższości soboru nad papieżem są tymi zasadami „deklaracji roku 1682”, które według autora, niszczą Kościół, a co za tym idzie, także społeczeństwo. W związku z tym, że rząd francuski nie jest w stanie tego pojąć, w jego myśli zaczyna kiełkować pogląd o konieczności porzucenia poglądu o potrzebie wspierania państwa przez Kościół[32]. Tym bardziej, że rząd nawet w swoim gallikanizmie wydaje się nieautentyczny.[33] Winnym temu nie jest nawet sam król, który według Lamennais`go jest jedynie figurantem, zakrywającym anarchię „parawanem”[34], elementem firmującym system, który nie ma nic wspólnego z ancient regime. Dla Felicite, „Król jest szacownym wspomnieniem przeszłości; inskrypcją ze starożytnej świątyni, którą umieszczono na frontynie innego, nowego budynku”[35]. Jak twierdzi, jeden z badaczy jego myśli, dla Lamennais`go „sojusz Tronu i Ołtarza nie posiada już magii XVIII wieku, dla swojego poparcia”[36]. W ostatniej próbie ratunku tego sojuszu, proponuje on zmianę jego charakteru. Należy „uformować od nowa sojusz z państwem, ale nie sojusz co do budżetu, lecz co do prawdy, wierzeń instytucji i praw”[37]. Zapewniając rządzących że, „monarchia chrześcijańska nie może się wyrodzić w demokrację, jeżeli zasada religijna nie ulegnie wprzód głębokiej deprawacji.”[38], ostrzega, że ”odkąd królowie przestali być posłuszni władzy Kościoła, poddano ich władzy ludu.”[39], a żadna władza nie jest tak kapryśna i niszczycielska jak demokratyczna. Nawet jeśli odbudowa właściwych relacji miedzy władzą świecka a duchowną się nie powiedzie, Kościół powinien „nie bać się niczego ze strony człowieka, niczego się od niego nie spodziewać, czekać cierpliwie i spokojnie na to co Bóg zdecyduje dla świata”[40].

„Postęp rewolucji i wojny przeciwko Kościołowi”

         Jeden z badaczy myśli Lamennais`go dowodzi, że tym co tak naprawdę kierowało kolejnymi konwersjami tego autora, nie tyle była pozytywna ewolucja jego światopoglądu, co kolejne rozczarowania[41]. Rozczarowanie wobec monarchii, kieruje go w stronę apoteozy teokracji. Rozczarowanie wobec teokracji, budzi w nim demokratę. Rozczarowany całym światem, umiera dobrowolnie izolując się od przyjaciół i rodziny. Wydaje się, że to właśnie rozczarowania zmieniają sposób myślenia bretońskiego księdza po publikacji „De la Religion”. Pierwsze, wobec władzy świeckiej, jest wynikiem wspomnianego już wyrok skazującego w procesie jaki wytoczono mu po publikacji jego pracy, utrzymanie konkordatu napoleońskiego, przyznanie praw innym kultom niż katolicyzm oraz monopolizacja przez państwowy Uniwersytet sfery edukacji.[42] Drugim rozczarowaniem, wobec biskupów francuskich, jest deklaracja kilku z nich (z biskupem Frayssinousem na czele) zaadresowana do Karola X, o wyraźnie gallikańskim charakterze.[43] Trzecim, wobec swoich dotychczasowych przyjaciół – rojalistów, jest sprawa „prawa o świętokradztwach”, penalizującego czyny bluźniercze, które to prawo spotkało się z oporem niektórych rojalistów (wśród nich np. Chateaubrianda).[44] Od tej pory wszelką nadzieję pokłada on w papieżu. W swoich korespondencjach wyraża przekonanie, że atak na katolickie szkolnictwo oraz utrzymany w czasie Restauracji placet władzy świeckiej na publikację dokumentów papieskich, prędzej, czy później wywoła ostrą reakcję Rzymu. Reakcja te jest według niego konieczna. Jest on przekonany o tym, że porewolucyjny świat, jeśli nie odnajdzie ożywienia w religii, umrze. W związku z tym nie może pojąć, dlaczego w chwili gdy religia traci wpływ na umysły ludzi, Stolica Święta milczy.[45] Jak zauważa wspomniany badacz, „Lamennais nie rozumiał tysiąca względów politycznych, które były powodem tego milczenia.”[46]

            W tej atmosferze wyczekiwania na, według Lamennais`go, nieuchronny przełom, w lutym 1829 roku wydaje „Des progrès de la révolution et de la guerre contre l’Église” („Postęp rewolucji i wojny przeciwko Kościołowi”, 1829). Dzieło to, nazywane „aktem urodzenia liberalnego katolicyzmu”[47], zyskuje rozgłos we Francji nie tyle w skutek doskonałości argumentacji autora, ale raczej przez wnioski jakie wcześniejszy ultrarojalista w niej postawił. Już we wstępie do pracy czytamy: „Domagamy się wolności dla Kościoła obiecanej w Karcie [Konstytucyjnej] wszystkim religiom (…) domagamy się wolności sumienia, wolności prasy, wolności edukacji.”[48]

            Lamennais przekonany, że „ludzie mogą być zjednoczeni tylko poprzez wspólne wierzenia, skąd wynikają wspólne obowiązki”[49], krytykuje ówczesny stan społeczeństwa, w którym „rozum, jedyny sędzia wszystkiego, sprowadza wszystko do jednostki”, a „opinie partykularne zastępują wierzenia powszechne; interesy zastępują obowiązki.”[50] Tak pobudzany indywidualizm „zniszczył samą ideę posłuszeństwa i obowiązku, zniszczył więc władzę, prawo; a wówczas zostaje tylko przerażający konflikt interesów, namiętności, różnorakich opinii.”[51] Władcy świeccy nie robią nic żeby temu zapobiec. Zło nie tylko atakuje wszystkie przyczółki władzy, ale dodatkowo znajduje w niej wsparcie. Jednak, „mylą się ci władcy, którzy sądzą, że możliwy jest układ pomiędzy dobrem a złem – śmierć tkwi w takich radach.”[52] Władca, który w ten układ wchodzi, „odmawiając bycia sługą, wikariuszem Chrystusa, buntuje się przeciwko władzy, od której jego własna pochodzi, traci tym samym tytuł.”[53] Odmawiając tej służby Bogu, władca staje się „rewolucjonistą w koronie”.[54] Wszak, jeżeli chodzi o stosunek do rzeczy najistotniejsze dla społeczeństwa, „władza wahająca się, przestaje być władzą.”[55] Dziwić musi to, że tym wahającym się monarchą, w chwili pisania „Des progrès” był „najbardziej krańcowy wśród krańcowych rojalistów”[56] Karol X, wcześniej spiritus movens tego ruchu, który na emigracji zapowiadał, że po powrocie do Francji ma zamiar „kilkaset buntowników powiesić na bulwarach stolicy, a żony ich i córki publicznie wysiec rózgami.”[57] Mimo głośnych zapowiedzi Karol X wydaje się nie zrywać z polityką swojego starszego brata, Ludwika XVIII, który według ultrarojalistów dążył „do tego, aby maksymy, które prowadziły królów na szafoty, wzmacniał trony”[58], a to już jest „prawie królobójstwo.”[59] U Lamennais`go pojawia się także, wcześniej nieobecne, przekonanie, że sama rewolucja jest winą rządu przedrewolucyjnego. „Despotyzm, który był podstawowym prawem państwa”[60] był przyczyną społecznego rozpadu, który wywołał wzburzenie ludu. Mimo, że absolutyzm i rewolucjonizm, są tak samo nienaturalnymi stanami społecznymi, ten drugi jest reakcją na ten pierwszy i jako taki znajduje jakieś usprawiedliwienie. Nie ma natomiast usprawiedliwienia dla ustawodawstwa, które mimo, że legalne, jest nieprawowite, bo depczące podstawowe prawa ludu i Kościoła.[61] Swoiście pojęty „liberalizm”, w którego stronę zwróci się Lamennais, nie jest niczym innym tylko „nieodpartym pragnieniem wolności, wrodzonym wszystkim narodom chrześcijańskim, które nie mogą znieść arbitralnych lub czysto ludzkich rządów.”[62] Zadaniem Kościoła ma być według niego kierowanie tymi „nieodpartymi pragnieniami”.

            Nie znaczy to jednak, przynajmniej na razie, że należy się przyłączyć do obozu rewolucji.[63] Według autora to Kościół dał światu wolność, którą Ludwik XIV zdeptał, a liberalizm próbuje wykorzystać. To Kościół światu powinien tą wolność przywrócić. W związku z tym koniecznym jest aby Kościół porzucił „sprawę królów”, a przyłączył się do „sprawy wolności”. Według autora, w tym momencie „jak najszersza wolność jest nieodzowna, ażeby prawdy, które zbawią świat… mogły się rozwijać w  sposób należyty. Władcy tej ziemi sądzą słusznie, że wolność ta zniszczy ich natychmiast. A więc walczą z nią ze wszystkich sił… Potrzeba wolności, jaką odczuwa społeczeństwo, jest jednak zbyt wielka aby walczyli z nią długo i pomyślnie. Cóż z tego wyniknie? Oto siła niepokonana porwie ich ze sobą i złamie.”[64] System praktyki wspierania władzy świeckiej przez Kościół i Kościoła przez władze świecką jest skrajnie obcy umysłowości ówczesnych ludzi, dlatego według Lamennais`go należy odizolować Kościół od państwa i, tak jak sygnalizowano już wcześniej, „niczego się od niego nie spodziewać.” Należy odbudować zaufanie ludu do Kościoła, nadwątlone w wyniku powszechnego przekonania o wspieraniu despotycznego państwa przez Kościół. Należy też przypomnieć, że to Kościół, a nie liberałowie, jest prawdziwym obrońcą wolności. Kościół musi budować swój autorytet, aby po nieuchronnej katastrofie, potrafił przejąć wpływ na bieg dziejów Francji i całego świata.[65] W tym kontekście, wydaje się, że ta akceptacja postulatów liberalizmu (mimo odrzucenia jego zasad) i zastosowanie retoryki liberałów jest raczej zmianą taktyki, niż zasadniczą zmianą poglądów. Dowodzi tego również instrumentalne traktowanie tej – tak zaciekle wcześniej krytykowanej – doktryny. Obok chwilowej współpracy z radykalnie liberalnymi pismami (np. z „Globe” w czasie procesu Lamennais`go w 1928 roku[66]) pojawiają się u francuskiego księdza cieplejsze słowa jak na przykład to, że wystarczy z liberałów zrobić „ruch katolicki, a społeczeństwo się odrodzi”[67] (później to samo będzie mówił o socjalistach) – póki co nie wychodzą one jednak poza doraźne sojusze taktyczne i zwyczajną kurtuazję.

„L`Avenir”

         Publikacja „Des progrès” wywołała we Francji prawdziwą burzę. Arcybiskup Paryża publikuje list pasterski w którym potępia twierdzenia autora.[68] Ma to wszystko miejsce kilka dni po śmierci Leona XII. Lamennais jest przekonany, że arcybiskup „nie odważyłby się na to gdyby papież nadal żył.”[69] Potępienia spadają na autora także z innych stron. Jedna z gazet francuskich nazywa go „ultramontańskim jakobinem”, co dobrze oddaje stosunek do niego jego dawnych przyjaciół – ultrarojalistów, którzy mają go za rewolucjonistę i jego wiecznych krytyków – liberałów, którzy maja go za ultramontanina.[70]  Niepokorny ksiądz, mógł powtórzyć za Chateaubriandem, zdanie Michela de Montigne: „Z obu stron bity, dla gibelinów byłem gwelfem, dla gwelfów gibelinem.”[71]

            Wizje Lamennais`go okazują się jednak – przynajmniej częściowo – prorocze. Niespełna rok po publikacji „Des progrès”, króla z Bożej łaski Karola X nie ma we Francji, a król-obywatel, Ludwik Filip I Orleański wydaje się rządzić tylko dzięki poparciu liberalnej burżuazji i generała La Fayette`a. Dla bretońskiego księdza jest to tylko empiryczny dowód na to, że jego teoria jest słuszna. Postanawia więc uczynić kolejny krok. Przekonany, że ludzie, którym na sercu leży dobro Francji powinni „zjednoczyć się dla utrzymania porządku w oparciu o silna bazę wolności”  i świadomy tego, że do tej pory były to niemożliwe z powodu braku „czegoś, co by ich ze sobą łączyło, organizacji, której nie zdołali jeszcze utworzyć”, pod sztandarem „Boga i wolności”[72], wspólnie z przyjaciółmi, rozpoczyna wydawać dziennik „l`Avenir” („Przyszłość”). Mimo, że do redakcji dziennika wchodzi kilku znanych publicystów, tak naprawdę „L`Avenir to Lamennais; Gerbet, Lacordaire, Montalembert, nie robili nic więcej tylko rozwijali jego myśl.”[73]

            Pierwszy numer dziennika ukazuje się w listopadzie 1830 roku.[74] Idee zarysowane w jego ostatniej książce, zyskują wyrazistość w bieżącej publicystyce. Radykalizacja stylu jest zauważalna gołym okiem.[75] Lamennais rozwija swoje koncepcje dotyczące „sojuszu Kościoła i wolności”.[76] W sytuacji gdy cały porządek ustrojowy ulega zmianie „cóż pozostaje stałego? Dwie rzeczy, tylko dwie rzeczy: Bóg i wolność. Zjednoczcie je, a zaspokoicie wymogi natury ludzkiej i pokój zapanuje na ziemi.”[77] W związku z tym koniecznym jest aby taka sama wolność jakiej Kościół dla siebie żąda, została zapewniona także jego ludowi. Te dwie wspomniane zasady, Bóg i wolność, są dla publicysty niczym połączone ze sobą naczynia, „ponieważ wszędzie, gdzie istnieje prawdziwa wiara w Boga, jest miłowana wolność i wszędzie, tam gdzie panuje wolność, Bóg jest miłowany.”[78] Za całą tą wolnościową retoryką nie kryje się jednak wezwanie do oswobodzenia społeczeństwa spod jakiejkolwiek władzy, w celu wepchnięcia go w anarchię. To nadal jest wezwanie do podporządkowania wszystkich rzeczy Kościołowi, który miałby stanąć, jako reprezentant wartości odwiecznych, na czele całej ludzkości.[79] To jak w praktyce ma to wyglądać wydaje się w publicystyce Lamennais`go drugorzędne i zostaje przedstawione jedynie ogólnikowo. Z jednej strony, w imię wolności, „l`Avenir” popiera dążenia niepodległościowe Belgów, Irlandczyków[80] i Polaków. Z drugiej, przynajmniej w początkowej fazie wydawania pisma, zapewnia władzę, że katolicy będą w stanie „oddać Cezarowi to co należy do Cezara”, pod warunkiem, że pozwoli im się „dobrowolnie oddawać Bogu to co do Boga należy.”[81] W artykule podsumowującym punkt widzenia Lamennais`go na kwestie zadań jakie stoją przed dziennikiem i jego czytelnikami, autor wymienia sześć podstawowych punktów, do których realizacji należy dążyć.  Są to: (1) Wolność sumienia i religii, co oznacza, ze żadna forma wiary nie powinna być uprzywilejowana, ani prześladowana. Stąd wynika konieczność separacji Kościoła i Państwa oraz zniesienia konkordatu; (2) Wolność edukacji. Zniesienie ordynansów Karola X dotyczących szkolnictwa. Zlikwidowanie monopolu edukacyjnego Uniwersytetu; (3) Wolność prasy i słowa; (4) Wolność zrzeszania się, która zapewni ochronę wolności indywidualnych; (5) Powszechne prawo wyborcze. Głosowanie nie może być przywilejem; (6) Zdecentralizowana administracja. Centralizacja jest „godnym pożałowania i haniebnym reliktem cesarskiego despotyzmu.” O te wolności należy według francuskiego publicysty walczyć.[82]

            „L`Avenir” skierowany jest do wszystkich „przyjaciół wolności”. Lamennais rozpoczyna ekumeniczną działalność mająca na celu zebranie jak największej liczby ludzi pod sztandarem „Boga i wolności”. Po uzyskaniu niepodległości przez Belgię pisze: „kimkolwiek byśmy nie byli, katolikami czy protestantami, republikanami czy monarchistami, ciężkie łańcuchy, które jak mamy prawo wierzyć zostaną ściągnięte na zawsze, nadal nas ciemiężą; musimy je zniszczyć” i wzywa wszystkich wspomnianych ludzi, „zorganizujmy się; niech Izba będzie zalewana petycjami z setkami tysięcy podpisów.”[83] Co daje siłę wrogom wolności? Podziały wśród jej przyjaciół. Dlatego wszyscy jej przyjaciele powinni, „jedną ręką trzymać swojego brata, a drugą położyć na mieczu.”[84] Stąd menezjaniści, mimo dotychczasowej niechęci, rozpoczynają nieśmiałą współpracę z niektórymi liberałami, by po pewnym czasie zacieśniać ją coraz bardziej. Współpracę z pismem podjęło kilku liberalnych poetów. Na łamach „l`Avenir” pojawiają się prace tak znanych postaci jak Victor Hugo, Honore de Balzac, Alfred de Vigny, czy Alphonse de Lamartine. Znany krytyk literacki Charles Sainte Beuve nawiązuje bliską przyjaźń z Lamennaisem. O redaktorach dziennika ciepło wypowiada się nawet radykalnie antykatolicki historyk, Jules Michelet („Nie sposób odmówić swej sympatii takim ludziom.”[85]).

            Wspomniane osoby – mimo, że przez opinie publiczną poważane, a przez liberalnych katolików niezwykle cenione – stanowią jednak wyjątki od reguły. Jak pisze jeden z badaczy, „większość liberałów była wroga katolicyzmowi liberalnemu.”[86] Jak się wydaje zachowali oni o wiele więcej zdrowego rozsądku niż Lamennais. Zdawali sobie sprawę z tego, że menezjaniści stanowią zdecydowaną mniejszość wśród katolików, do tego nieprzychylnie przyjmowaną przez hierarchię Kościoła. Nawet jeśli nie dowodzono złej woli środowiska „l`Avenir”[87], nawet jeśli zgadzano się z jego pomysłami, mało kto wierzył w możliwość akceptacji tych postulatów przez Kościół. Więcej, mało kto chciał ich akceptacji. Lamennais żądał zniesienia kontroli państwa nad Kościołem, gdy większość ówczesnych liberałów francuskich uważała, że wspomniane stosunki „powinny ulec zmianie dlatego, że były dla Kościoła zbyt korzystne.” Według nich „zmiana powinna iść w kierunku ściślejszej kontroli pewnych niebezpiecznych cech katolicyzmu.”[88] Ponadto w tym okresie zaczęły się pojawiać u Lamennais`go coraz bardziej radykalne społecznie poglądy. Wezwania do poprawy bytu najuboższych zaczynają się przeplatać z pochwałami idei powszechnego głosowania, co w umysłach – nie tylko umiarkowanych katolików, ale i liberałów – „budziło demony” krwawej Rewolucji Francuskiej i z wielkim trudem utrzymywanej w ryzach, Rewolucji Lipcowej.

            Z każdym kolejnym numerem Lamennais raczy swoich czytelników coraz bardziej radykalną retoryką. Pod koniec 1830 roku pojawiają się w dzienniku otwarte ataki na rząd za które Lacordaire i Lamennais stają przed sądem.[89] W tym samym czasie redaktorzy dziennika zakładają Agencję Obrony Wolności Religijnej.[90] Rozwija się ona w bardzo szybkim tempie. W pewnym momencie zaczyna ona stanowić poważne zagrożenie dla porządku publicznego jawnie łamiąc przepisy dotyczące zakładania szkół. Jeden z historyków pisze, że „jak jakobini we wczesnych dniach rewolucji, Agencja ma swoich emisariuszy w każdej dziurze i w każdym rogu Francji.”[91] Na początku 1831 roku w publicystyce autora, pojawiają się wątki pro-demokratyczne. 27 stycznia pisze: „Ze wszystkich elementów, które mogą wejść do konstytucji państwa, demokracja jest jedynym który może zachować Francję. Wynika stąd, że [Francja] ma wybór między rządem miecza, a rządem opinii.”[92] W lutym ostatecznie zerwane zostają wszelkie kontakty z legitymistami burbońskimi, których Lamennais oskarża o to, że „poświęcają swego Boga – swemu królowi.”[93]     Kolejne ataki na rzeczywistych lub domniemanych zwolenników gallikanizmu w gronie biskupów, wywołuje protesty episkopatu francuskiego, który potępia system filozoficzny księdza oraz jego postulaty[94] i zakazuje wiernym czytania „l`Avenir”.[95] Także nuncjusz papieski – kard. Lambruschini – wyraził żal z powodu agresywności wystąpień Lamennais`go.[96] Jak się okazuje, dziennik nie wytrzymuje tych ciosów, których zresztą się nie spodziewał. Księża wycofują się ze współpracy z gazetą, a wierni przestają ją czytać. Jak napisze Lamennais w jednym ze swoich listów: „Biskupi zniszczyli wszystko.”[97] W związku z pogarszającą się sytuacją dziennika, redaktorzy postanawiają zawiesić jego wydawania. 15 listopada 1831 roku, ukazuje się w dzienniku ostatni ich artykuł. Zapowiadają w nim wyjazd do Rzymu, w celu przekonania papieża do swojego stanowiska.[98] Piszą: „Napisaliśmy rok temu, w artykule, który uświadczył chwały, która sprowadziła na nas pierwsze przejawy gniewu administracyjnego: `Stworzyliśmy protest… Zaniesiemy go, nawet boso, jeśli to jest konieczne, do miasta apostołów, do stopni konfesjonału św. Piotra, i zobaczymy czy ktoś odważy się stanąć na drodze pielgrzymów ‚Boga i wolności’. Pielgrzymi za chwilę odjadą. Ochroń ich Boże!”[99]

Pobyt w Rzymie i wydanie „Mirari vos”

         Zanim „pielgrzymi Boga i wolności” wyruszyli do Rzymu przygotowali memoriał dla papieża Grzegorza XVI, gdzie opisali opłakany stan życia religijnego we Francji, będący wynikiem działań poprzedniej władzy, która przeciwko niemu wystąpiła i władzy obecnej, która postanowień zapadłych u schyłku panowania Karola X nie zniosła.[100] W związku z tym, wzywają oni papieża do zaakceptowania opisywanych wcześniej postulatów i rozpoczęcia energicznej działalności na rzecz „wolności”.

         „Żołnierze Izraela”[101], po ponad miesięcznej podróży, docierają do Wiecznego Miasta 30 grudnia 1831 roku „w przekonaniu o swojej całkowitej prawowierności.”[102] Papież przyjmuje ich jednak dopiero w marcu. Wbrew nadziejom pielgrzymów, na audiencji nie poruszono ich sprawy. Grzegorz XVI prowadzi z Lamennais`m przyjacielską rozmowę na temat sztuki, zwracając jego uwagę na kolejne rzymskie zabytki, gdy ten chce przejść do omówienia właściwego, według niego, celu spotkania. Papież kończąc dyskusję, zapewnia go, że z chęcią podarowałby mu jakąś drogocenną statuetkę, ale zaznacza: „nic tutaj nie należy do mnie; wszystko otrzymałem i muszę zachować to dla mojego sukcesora”[103], najprawdopodobniej czyniąc tym aluzję wobec pojawiającego się w środowisku „l`Avenir” poglądu o konieczności zniesienia doczesnej władzy papieża. Po tym wszystkim, papież błogosławi bretońskiego księdza oraz jego przyjaciół i tym samym kończy audiencję. Kardynał Pacca sugeruje, aby „pielgrzymi” powrócili do Francji i tam oczekiwali werdyktu papieskiego.[104] Lacordaire od razu wyczuwa, że papież jest nieprzychylny sprawie redaktorów „l`Avenir”, kilka dni po audiencji opuszcza Rzym i namawia do tego samego swoich towarzyszy.[105] Montalembert wyjeżdża do Neapolu. Lamennais pozostaje w Stolicy Świętej, pełen nadziei na pozytywne rozstrzygnięcie swojej sprawy, przez, jak wyrazi się o papieżu, „religijnego człowieka, który nie wie nic o rzeczach tego świata.”[106] W czasie jego pobytu Ojciec Święty wydaje list „Cum primum”, w której wzywa duchownych i wiernych polskich do posłuszeństwa prawowitej władzy i potępia powstanie listopadowe, które Lamennais witał entuzjastycznie w jednym z numerów „l`Avenir”.[107] Wyprzedzając nieco fakty, rozpatrując potępienie doktryn Lamennais`go, trzeba mieć na względzie sytuację jaka panowała w czasie przyjazdu „pielgrzymów” do Rzymu. Jak pisze jeden z historyków Kościoła: „Przybywając do Rzymu, Lamennais trafił na okoliczności najfatalniejsze. W Legacjach wrzało, dyplomacja papieska miała oczy utkwione w jednego tylko zbawcę – Metternicha.” Ten natomiast był wrogo nastawiony do postulatów liberalnych katolików. W chwili gdy trójka redaktorów „l`Avenir” zmierzała do Rzymu, on przekazywał ambasadorowi austriackiemu w Watykanie, instrukcje, według, których „ruch Lamennais`go to wielka choroba czasu.” Na papieskiego sekretarza stanu, raz po raz, naciskają ambasadorowie Austrii i Francji, aby przekonać go do konieczności odprawienia Lamennais`go.[108] Nuncjusz paryski ostrzega, że „gabinety europejskie mają oczy utkwione w papieża i mogłyby się zaniepokoić pozorem jego życzliwości dla publicystów tak nieprzychylnych rządom ustalonym.”[109] Ponadto działalność księdza we Francji nie wydawała się pożyteczna dla zachowania poprawnych stosunków między monarchią lipcową a Stolicą Apostolską. Historyk, Leopold von Ranke, zauważa, że „reprezentantom doktryny katolickiej zależało przede wszystkim na tym, aby wszędzie wynaleźć sobie najlepszy punkt oparcia.”[110] Ruch księdza Lamennais`go, w sytuacji utrzymywania poprawnych stosunków między rządem francuskim a Rzymem, nie tylko takiego oparcia nie dawał, ale swoją nieprzejednaną krytyką mógł te stosunki popsuć.[111] Sytuacja w Rzymie, była mu skrajnie nieprzychylna. Pozostając w nim mimo rad wysoko postawionych hierarchów, sam ściągał na siebie groźbę potępienia, nie mniejszą niż ta, którą ściągnęli na siebie towarzysze przyjeżdżając do Rzymu rok wcześniej. Jego sytuacji nie poprawiała również jego nieostrożność. Wysyłał do Francji listy, przechwytywane i dostarczane papieżowi, w których poddawał krytyce stosunki panujące w Państwie Kościelnym, donosił o rzekomo nieograniczonych wpływach caratu, atakował Austrię.[112]

            Z Wiecznego Miasta wyjeżdża dopiero 9 lipca. O tym jak niewłaściwie oceniał sytuację może świadczyć to, że jeszcze kilka dni przed wyjazdem był przekonany o pomyślności swojej misji. Pisał: „Misja nasza jest już tu­taj spełniona. Najwybitniejsi mężo­wie poczytują naszą sprawę za wygraną przed trybunałem Stolicy Świętej. Albowiem, gdybyśmy błądzili w jakimkol­wiek punkcie, musiałaby nas najwyższa władza kościelna potępić; tymczasem ona milczy zupełnie.[113] O swoim błędzie przekonał się kilkadziesiąt dni później. Na początku sierpnia, wspólnie z Montalembertem przybył do Monachium. Pozostał tam ponad miesiąc. W trakcie ich pobytu do stolicy Bawarii przybył także Lacordaire. Dzień po jego przybyciu, 30 sierpnia przybywa do Lamennais`go posłaniec z przesyłka z Rzymu. Zawiera ona encyklikę papieską z 15 sierpnia 1832 roku, która nosiła nazwę „Mirari vos”.[114] Postulaty Lamennais`go zostało w niej wyraźnie odrzucone jako niezgodne z doktryną Kościoła.

 Antyliberalizm niekonsekwentny

            Istnieją dwa poglądy na temat zmian w myśli ks. Lamennais dotyczącej kwestii społeczno-politycznej. Zwolennicy pierwszego dowodzą, że w idei autora miała miejsce „radykalna transformacja” i, że wcześniejszy antyliberalizm, zostaje zastąpiony w tej idei pochwałą „wolności i wyzwolenia w imię Chrystusa”[115] (która to pochwała miałaby ten antyliberalizm wykluczać). Drudzy dowodzą, że nie nastąpiła w jego myśleniu żadna zasadnicza zmiana, a zmiany widoczne w jego publicystyce wynikają z coraz lepszego rozumienia rzeczywistości empirycznej i są konsekwencją jego wcześniejszych poglądów. Sam Lamennais, już w okresie po potępieniu, przyznając, że zaszła w jego idei pewna zmiana, zaznaczy, że „nie ma stanu bardziej nierozumnego, jak trwać niezmiennie przy tych samych ideach, chyba, że tworzą one pewnego rodzaju łożysko, którym płynie wieczna prawda postępu.”[116] Wydaje się, że w tym „łożysku” do końca jego działalności w obrębie Kościoła, antyliberalizm, rozumiany jako negatywny stosunek do fundamentalnych dla doktryny liberalnej zasad, indywidualizmu i racjonalizmu[117], jest jednym z kluczowych elementów. Na pewno jednak nie można w nim umieścić stosunku do postulatów liberalnych, do nieograniczonej prawnie, indywidualnej wolności. Gdyby odwołać się do rozróżnienia pojawiającego się w Encyklopedii Katolickiej, nt. tego czym jest liberalizm radykalny, a czym liberalizm umiarkowany, gdzie czytamy, że radykalnym jest ten liberalizm, który „wyznaje śmiało swoje zasady i nie cofa się przed ich konsekwencjami”, a umiarkowanym ten, który „uznaje zasady, lecz odrzuca następstwa liberalizmu”[118], wydaje nam się, że należy uznać ten nurt – który rodził się w „ogniu walki” między katolicyzmem a liberalizmem, „na granicy gdzie Kościół i państwo, Kościół i społeczeństwo, spotykają się i wchodzą w interakcję”[119] i, który wycieńczony tą walką, zdecydował się na próbę pogodzenia ich ze sobą – za taki, który „odrzuca zasady liberalne, ale akceptuje niektóre ich następstwa”[120], dlatego we wspomnianej Encyklopedii uznaje się, że liberalny katolicyzm „nie tyle jest doktryną błędną, ile złudzeniem praktycznym.”[121] – podcina korzenie liberalizmu, ale chce zrywać jego owoce, zamiast wyraźnie potępić zło, które dostrzega, próbuje je ochrzcić.

            Lamennais zamiast podporządkować się władzy kościelnej i wspólnie z innymi katolikami starać się reformować państwo, postanowił zbratać się z wszelkiej maści radykałami, aby obalić „władzę burżujów”. Swoją nieodpowiedzialnością podzielił Kościół i „ukradł” kilka lat życia wielu zdolnych ludzi, przez co umocnił liberalny porządek panujący we Francji. Karę wymierzył sobie sam – umarł w zapomnieniu, izolując się od swoich najbliższych.

Część I


Przypisy:

[1]    Pisze nawet, że „zgoda powszechna jest dla nas kamieniem probierczym prawdy.” La Mennais, Essai, t. II, s. 21; Cyt. za: A. Sikora, Lamennais…, s. 36.

[2]    H. F. R. de Lamennais, Przedmowa, w: id., Wybór…, s. 213.

[3]    Nie jest to przenośnia. Lamennais uważał, że nawet „kiedy Jezus Chrystus pojawił się na ziemi, nie przyniósł ze sobą wiary innej od tej, która Bóg dał pierwszemu człowiekowi i o której wiedza została utrwalona w tradycji, która należy do wszystkich ludzi.” B. Reardon, Liberalism…, s. 76.

[4]    Drugi tom ukazuje się w roku 1821, a dwa kolejne w roku 1823.

[5]    La Mennais, Essai, t. II, s. 31; Cyt. za: A. Sikora, Lamennais…, s. 36.

[6]    La Mennais, Essai, t. II, s. XVII-XVIII; Cyt. za: A. Sikora, Lamennais…, s. 37.

[7]    Teologowie francuscy zarzucali mu, że „powołuje się na sceptycyzm w celu obalenia sceptycyzmu.” B. Reardon, Liberalism, s. 77. Tym bardziej że Lamennais nie wskazuje kto miałby być „wyrazicielem tego rozumu powszechnego.” Podręczna Encyklopedia Kościelna, Tom XXIII–XXIV, s. 180. Sam Lemannais uważał swój system, za pozwalający „uniknąć sceptycyzmu.” B. Reardon, Liberalism…, s. 71.

[8]    Syllabus bł. Piusa IX (1864) w: Liberalizm potępiony przez papieży, red. Adam Małaszewski, Warszawa 2003, s. 161.

[9]    H. F. R. de Lamennais, Przedmowa, s. 210-217.

[10]  Ibid., s. 214.

[11]  Sam nazywa tę pracę „mszą żałobną za starą filozofię.” W. Dębicki, Anioł upadły…, s. 213.

[12]  Podręczna Encyklopedia Kościelna, Tom XXIII–XXIV, s. 180.

[13]  B. Reardon, Liberalism, s. 71.

[14]  W liście do ks. Carrona, twierdzi, że jego „wniosek przyjęto z życzliwością.” W. Gibson, The Abbe…, s. 77. O tym jak Kościół zapatrywał się na ten radykalny antyracjonalizm zob. przypis 117.

[15]  Ibid., s. 81.

[16]  Najprawdopodobniej jednak, papież mówiąc na konsystorzu o „mężu wielkiego talentu i znakomitym uczonym, którego pisma oparte na źródłach autentycznych, oddały wielkie usługi Religii i napełniły Europę radością i podziwem”, miał na myśli, wspomnianego wcześniej autora „Triumfo della Santa Sede”, o. Mauro Capellariego, który zostaje ogłoszony kardynałem rok później. O autorze „Essai”, papież mówi, że mimo wielkiego talentu, sprawia wrażenie „egzaltowanego” i, że gdyby zostawiono mu swobodę mógłby wywołać „zamęt na całym świecie.” W. Dębicki, Anioł upadły…, s. 215-216. Po jednej z jego wizyt miał powiedzieć: „Widziałem potępieńca.” Notatki literacko-bibliograficzne, w: Przegląd Lwowski: pismo dwutygodniowe literacko-polityczne, red. ks. Edward Podolski, Lwów 1882, t. 24, z. 22, s. 414.

[17]  Na temat tego zakonnika, rok przed śmiercią przyjętego w poczet „nieśmiertelnych” Akademii Francuskiej, zob. w: H. Wodzicki, Odnowiciel…, s. 427-443; H. Wodzicki, Odnowiciel zakonu dominikanów we Francyi (dokończenie.), w: Przegląd powszechny, t. 5, Kraków 1885, s. 58-71.

[18]  J. Kłoczkowski, Wstęp, w: P. Popiel, Choroba…, s. VI.

[19]  P. Popiel, Félicité…, s. 22.

[20]  Co ciekawe, w okresie w którym Lamennais utracił wiarę, dochody ze sprzedaży tego pobożnego dzieła pozwalały mu się utrzymać. W. Dębicki, Anioł upadły…, s. 173.

[21]  Mémorial Catholique, Paris 1824, t. I, s. 2; Cyt. za: A. Sikora, Lamennais…, s. 43.

[22]  W przekonaniu francuskiego księdza Kościół „jeśli wpływa na każdego człowieka i na wszystkich ludzi mocą swojej doktryny, to na społeczeństwo wpływa przez duchowieństwo; przywodząc wszystkich do jedności, która stanowi jego istotę, pracuje ciągle nad tym, by ustanowić pośród członków rodziny ludzkiej jedność najdoskonalszą, jaką pojąć możemy.Lamennais, De la religion dans ses rapports avec l’ordre politique et civile, w: id., Oeuvres, Paris 1844, t. V, s. 297-298; Cyt. za: J. Litwin, Lamennais, s. 57.

[23]  Lamennais, Mélanges…, s. 61; Cyt. za: A. Wielomski, Filozofia…, s. 89.

[24]  Lamennais, De la Religion considerée dans ses rapports avec l’ordre politique et civil w: id., Œeuvres Complètes, Paris 1836-1837, T. VII, s. 121; Cyt. za: J. Oldfield, The Problem…, s. 126-127.

[25]  H. Laski, Authority…, s. 218.

[26]  „To jest suwerenność, która tworzy społeczeństwo; więc suwerenność ta powinna być tak trwała jak samo społeczeństwo.” Lamennais, Sur un ouvrage intitulè Du Pape par M. le Comte De Maistre, w: id., Œeuvres Complètes, Paris 1836-1837, T. VIII, s. 128; Cyt. za: J. Oldfield, The Problem…, s. 127.

[27]  Lamennais, De la religion…, s. 171; Cyt. za: J. Litwin, Lamennais, s. 53.

[28]  H. Laski, Authority…, s. 220.

[29]  Ibid., s. 220-221.

[30]  Lamennais, De la Religion considerée dans ses rapports avec l’ordre politique et civil, Paris 1826, s. 42; Cyt. za: A. Sikora, Lamennais…, s. 45. To podwójne wezwanie do „rozdeptania nikczemności” wydaje się nieprzypadkowe. Trudno nie zauważyć podobieństwa tego zdania do wolterowskiego „ecrasez l’infâme!”, które w tym czasie było hasłem często używanym przez antyklerykałów.

[31]  W. Gibson, The Abbe…, s. 102.

[32]  H. Laski, Authority…, s. 221-223.

[33]  Wszak, „państwo, które przyznaje taką samą ochronę przeciwnym kultom, ewidentnie nie ma żadnego kultu; państwo, które płaci duchownym [różnych wyznań – T.P.] za naukę sprzecznych doktryn, ewidentnie nie ma wiary; a państwo, które nie ma ani kultu, ani wiary jest ewidentnie ateistyczne” Lamennais, De la Religion…, s. 32-33; Cyt. za: J. Oldfield, The Problem…, s. 138.

[34]  A. Wielomski, Filozofia…, s. 202. P. Popiel przedstawiając poglądy Lamennais`go pisze, że system który ówcześnie panował we Francji to „demokracja okryta płaszczem królewskiej konstytucji oktrojowanej w 1815.” P. Popiel, Félicité…, s. 18

[35]  Lamennais, De la Religion…, s. 33; Cyt. za: A. Wielomski, Filozofia…, s. 202.

[36]  H. Laski, Authority…, s. 223.

[37]  Lamennais, De la Religion…, s. 64-65; Cyt. za: A. Wielomski, Filozofia…, s. 238.

[38]  Lamennais, De la Religion…, s. 119; Cyt. za: J. Litwin, Lamennais, s. 26.

[39]  Lamennais, De la Religion…, s. 233; Cyt. za: A. Wielomski, Filozofia…, s. 211.

[40]  Lamennais, De la Religion…, s. 301; Cyt. za: J. Oldfield, The Problem…, s. 135. Prowidencjalista nie zapomina, że jeśli to jest kres, i jeśli świat zostanie potępiony, miast skupić owe szczątki, owe kości ludów i je ożywić, Kościół przepłynie ponad nimi i wzniesie się do siedziby, która jest mu obiecana, wyśpiewując hymn na cześć wiecznościLamennais, De la Religion…, s. 342; Cyt. za: J. Litwin, Lamennais, s. 58.

[41]  H. Laski, Authority…, s. 226.

[42]  Szczególnie ta ostatnia rzecz wstrząsnęła Lamennais`m. W czerwcu 1828 roku wychodzą dwa ordynanse królewskie dotyczące edukacji. Jeden ogranicza radykalnie wpływ jezuitów na szkolnictwo podporządkowując ich szkoły średnie Uniwersytetowi, drugi redukuje liczbę seminariów i reguluje kwestie będące przedmiotem wewnętrznej dyscypliny w Kościele. W. Gibson, The Abbe…, s. 125. Mimo protestów biskupów, odpowiedzią Rzymu było wezwanie do zawierzenie „mądrości króla” i nie zrywanie „umowy z tronem.” Ibid., s. 127. Na ten temat również zob. w: J. Bartyzel, Umierać…, s. 66. O tym, że przepisy te były rzeczywiście restrykcyjne może świadczyć to, że jawnie antyklerykalne rządy republikańskie przełomu lat 70. i 80. w swojej walce z katolickim szkolnictwem odwoływały się właśnie do tych ordynansów – znienawidzonego przez siebie – Karola X. Na ten temat zob. w: G. Kucharczyk, Kielnią i cyrklem. Laicyzacja Francji w latach 1870-1914, Warszawa 2006, s. 76-77.

[43]  H. Laski, Authority…, s. 226-227; J. Oldfield, The Problem…, s. 153.

[44]  J. Bartyzel, Umierać…, s. 66-68.

[45]  H. Laski, Authority…, s. 227-228.

[46]  Ibid., s. 229.

[47]  G. Weill, Historie du catholicisme libéral en France 1828-1908, Paris 1909, s. 13; Cyt. za: J. Oldfield, The Problem…, s. 154-155. W zasadzie niesłusznie. Ruch katolicko-liberalny istniał we Francji już w połowie lat 20. XIX wieku. Początkowo kierował nim żydowski konwertyta, baron d`Eckstein, który jednak nie był w stanie nadać mu takiej dynamiki jaką zapewnił mu później Lamennais. P. N. Stearns, Ksiądz…, s. 69.

[48]  Lamennais, Des progrès de la révolution et de la guerre contre l’Église w: id., Œuvres Complètes, Paris 1836-1837, T. IX, s. VIII-IX; Cyt. za: J. Oldfield, The Problem…, s. 155.

[49]  Lamennais, Des progrès de la révolution et de la guerre contre l’église, Paris 1829, s. 1-2, 83, 149; Cyt. za: A. Wielomski, Filozofia…, s. 109.

[50]  Lamennais, Mélanges…, s. 42; Cyt. za: A. Wielomski, Filozofia…, s. 205.

[51]  Lamennais, Des progrès de la…, s. 26; Cyt. za: A. Wielomski, Filozofia…, s. 186.

[52]  Lamennais, Mélanges…, s. 223; Cyt. za: A. Wielomski, Filozofia…, s. 203.

[53]  Lamennais, Des progrès de la…, s. 2; Cyt. za: A. Wielomski, Filozofia…, s. 212.

[54]  Jak wyrażał się wcześniej, „królowie, utracili świadomość, czym są”, a przez to „stali się takimi samymi ludźmi jak my.” Lamennais, Correspondance générale, Paris 1971, t.II, s. 92, 155; Cyt. za: A. Wielomski, Filozofia…, s. 200 Na temat przekonania Lamennais`go o postępach rewolucji, wyrażanych w prywatnej korespondencji zob. w: Ibid., s. 234-235.

[55]  Lamennais, Mélanges…, s. 289; Cyt. za: A. Wielomski, Filozofia…, s. 167.

[56]  M. Zdziechowski, Chateaubriand i Bourbonowie, s. 150.

[57]  Zob. przypis 18 poprzedniej części.

[58]  Lamennais, Mélanges…, s. 47; Cyt. za: A. Wielomski, Filozofia…, s. 215.

[59]  Lamennais, Mélanges…, s. 298; Cyt. za: A. Wielomski, Filozofia…, s. 218.

[60]  Lamennais, Des progrès…, s. 5; Cyt. za: J. Oldfield, The Problem…, s. 157.

[61]  Na ten temat zob. w:  A. Wielomski, Filozofia…, s. 90-91.

[62]  P. N. Stearns, Ksiądz…, s. 71.

[63]  „Przyłączenie się do liberalizmu, podczas gdy on pozostaje pod wpływem teorii, którą scharakteryzowaliśmy, oznaczałoby sprzymierzenie się z anarchią, to znaczy, z opinią która nie ma żadnej mocy, poza zniszczeniem.” Również „identyfikowanie się z władzą (…) która pozostaje pod wpływem bezbożnych maksym, które uwalniają ją od wszelkich zasad i zależności, byłoby postawieniem na to co upada, na rzecz, którą, żadna śmiertelna moc nie może zachować.” W. Gibson, The Abbe…, s. 130.

[64]  Lamennais, Des progrès de la…, Paris 1829, s. 334 ; Cyt. za: A. Sikora, Lamennais…, s. 49-50.

[65]  W. Gibson, The Abbe…, s. 130-131.

[66]  P. N. Stearns, Ksiądz…, s. 67.

[67]  Ibid., s. 81.

[68]  Lamennais, będzie później twierdzić, że biskup w korespondencji z nim przyznał, że książki nawet nie przeczytał. W. Gibson, The Abbe…, s. 130-131.

[69]  Ibid., s. 133. Inne zdanie na ten temat maja historycy Kościoła. Jeden z nich pisze, że „tylko śmierć uwolniła papieża od obowiązku potępienia Lamennais`go. Musiało się to jednak stać gdyż człowiek ten naruszył zasadę, na której opierał się cały ówczesny porządek świata.” Z. Zieliński, Papiestwo…, s. 135.

[70]  A. Sikora, Lamennais…, s. 50.

[71]  Chateaubriand, Pamiętniki zza grobu, Warszawa 1991, s. 219; Cyt. za:­ J. Bartyzel, Umierać…, s. 84.

[72]  Podobnej formuły używała już wcześniej francuska gazeta „Correspondant”. J. Oldfield, The Problem…, s. 180; P. N. Stearns, Ksiądz…, s. 69-70. Zobacz przypis 449.

[73]  G. Weill, Histoire du catholicisme…, s. 31; Cyt. za: J. Oldfield, The Problem…, s. 180.

[74]  W. Gibson, The Abbe…, s. 156.

[75]  Już w drugim numerze czytamy: „Wszystko wskazuje na to, że religia powinna pragnąć wolności. Ale nie ma wątpliwości, że będzie ona nadal stać w bramie pałacu. Pewnego dnia książę zauważy to, gdy będzie ją mijał i powie: `Chwała Bogu! Są jeszcze resztki wiary w moim ludzie`. Religia ukłoni się z szacunkiem, za to że drugi majestat zechciał mówić przed pierwszym. Książę otworzy portfel, ale pamiętając, że etykieta zabrania mu dawania jałmużny bezpośrednio Bogu, podniesie głos i powie: `Mój lordzie kardynale, jesteś moim pracownikiem`. Religia pokłoni się jeszcze pobożniej; Powróci do opuszczonych bazylik, w towarzystwie obojętności ludzi, ale z uśmiechem i złotem Cezara.” W trzecim numerze, autor przybiera jeszcze groźniejsza postawę pisząc, że „prawda jest wszechmocna. Jedyną rzeczą, która stoi jej na przeszkodzie, jest wsparcie sił materialnych, które próbuje się jej udzielić; a które swój prawdziwy wygląd, okazują poprzez przymus w wolnej przestrzeni sumienia i rozumu,  poprzez brutalną przemoc, która nie szanuje sanktuarium duszy, do którego ma prawo wejść jedynie Bóg. Żaden człowiek nie jest winny ludzkiej mocy składać rachunku ze swojej wiary, a przeciwna maksyma, bezpośrednio przeciwna katolicyzmowi, naruszająca jego fundamenty, gdy tylko pojawiła się na świecie, owocowała krwawymi konfliktami, katastrofami, niezliczonymi przestępstwami; została ona wypluta z piekła przez Henryka VIII i księcia Albę. Czy państwo spróbuje użyć tej zasady przeciwko Kościołowi? Dzisiaj, żadna władza nie jest wystarczająco silna aby spróbować czegoś takiego z powodzeniem. (…) Czas dla przemocy minął; istnieją prawa, które odtąd nie mogą być bezkarnie atakowane, kto ośmieli się ich dotknąć będzie przez nie zgnieciony.” Ten i poprzedni cytat. Ibid., s. 156-157.

[76]  Według niego, „większość Francuzów pragnie religii i wolności. Otóż każdy stały porządek okaże się niemożliwy, jeśli będziemy je rozpatrywać jako dwie wrogie zasady… Właśnie od zjednoczenia owych zasad zależy realizacja przyszłości.” Oeuvres complètes de F. de la Mennais, Paris 1836-1837, t. X, s. 167; Cyt. za: A. Sikora, Lamennais…, s. 52.

[77]  Oeuvres…, t. X, s. 132; Cyt. za: A. Sikora, Lamennais…, s. 52.

[78]  L`Avenir z 2 I 1831; Cyt. za: A. Sikora, Lamennais…, s. 54.

[79]  Ibid., s. 55.

[80]  Akurat ta „miłość do wolnych Irlandczyków” wydaje się nieodwzajemniona. W czasie wizyty w Irlandii, Montalembert nie jest traktowany poważnie. W. Gibson, The Abbe…, s. 159-160.

[81]  Ibid., s. 158.

[82]  B. Reardon, Liberalism, s. 94-95. Więcej na temat rozumienia tych wolności zob. w: P. N. Stearns, Ksiądz…, s. 101-106.

[83]  W. Gibson, The Abbe…, s. 163.

[84]  Ibid., s. 164.

[85]  P. N. Stearns, Ksiądz…, s. 131.

[86]  Ibid., s. 135.

[87]  Na temat – mniej lub bardziej uzasadnionych – zarzutów wobec katolików liberalnych ze strony liberałów, którzy często okazywali się zdecydowanie mniej radykalni w wolnościowych postulatach od egzaltowanego księdza, zob. w: Ibid., s. 135-139.

[88]  Ibid., s. 137.

[89]  Pierwszy broni się sam, drugi „zaangażował na swego obrońcę adwokata liberała i protestanta.” Ibid., s. 113. Szerzej na ten temat zob. w: J. W. Wilstach, Montalembert: A Biographical Sketch, New York 1885, s. 20.

[90]  Więcej na temat Agencji zob. m.in. w: P. N. Stearns, Ksiądz…, s. 113-116.

[91]  W. Gibson, The Abbe…, s. 176.

[92]  Avenir z 27 I 1831; Cyt. za: B. Reardon, Liberalism, s. 93.

[93]  P. N. Stearns, Ksiądz…, s. 108.

[94]  Ibid.., s. 150.

[95]  A. Sikora, Lamennais…, s. 58.

[96]  H. Laski, Authority…, s. 232.

[97]  W. Gibson, The Abbe…, s. 192.

[98]  Wiele wskazuje na to, że wyjazd, poza chęcią wyjaśnienia kontrowersji, miał również bardziej prozaiczne przyczyny. Kolejne sprawy sądowe zrujnowały ks. Lamennais. Jesienią 1831 roku, ścigany przez wierzycieli, redaktor „l`Avenir”  otrzymał nakaz spłaty swoich długów. W razie uchylenia się od obowiązku spłaty groziła mu kara pozbawienia wolności. Na ten temat zob. m.in. w: P. N. Stearns, Ksiądz…, s. 155.

[99]  W. Gibson, The Abbe…, s. 194.

[100] Redaktorzy „l`Avenir” piszą: „Biskupom zabrania się oficjalnego komunikowania ze Stolicą Świętą, a wszyscy katoliccy księża, którzy odważą się na prowadzenie korespondencji z Rzymem są narażeni na kary, włącznie z koniecznością emigracji. Nie ma już rad prowincjonalnych, synodów diecezjalnych, ani trybunałów kościelnych, aby mogły utrzymywać dyscyplinę. Rada Państwa jest jedynym sędzią we wszystkich sprawach dotyczących religii i sumienia. Edukacja jest w rękach świeckich korporacji, z których wyłączono duchowieństwo; duchowne kierownictwo seminariów zostało ograniczone; i nawet w tej dziedzinie wydawanie instrukcji co do przedmiotu nauczania, w najważniejszych punktach, należy do władz cywilnych. (…) Wszystko co stanowi prawdziwe życie religijne zostało okaleczone i zniszczone przez tyrańskie prawa, które zostały zachowane. Dwa ordynanse z 16 czerwca 1828 roku są znane wszystkim ludziom; ordynanse, które poddają, de facto, wszystkie kościelne szkoły pod nadzór władzy cywilnej; ograniczają one ilość młodych ludzi, którzy mogą być przygotowywani przez modlitwę i studia do służby Bogu.” G. Mazzini, Essays…, s. 69-70.

[101]         H. Laski, Authority…, s. 242-243.

[102]         O. Chadwick, A History…, s. 21.

[103]         W. Gibson, The Abbe…, s. 213.

[104]         H. Wodzicki, Odnowiciel…, s. 431.

[105]         W. Gibson, The Abbe…, s. 213-214. Na temat „przebudzenia” się o. Lacordaire zob. m.in. w: H. Wodzicki, Odnowiciel…, s. 433.

[106]         W. Gibson, The Abbe…, s. 205-206. Co ciekawe ocenę tę francuski ksiądz wydaje zanim doszło do jego pierwszego spotkania z papieżem. List z którego pochodzą te słowa, a który zawiera niewybredną krytykę papieskich współpracowników został przejęty przez austriacki wywiad i przekazany do Rzymu. Obszerny fragment tego listu zob. w: O. Chadwick, A History…, s. 21.

[107]         M. Żywczyński, Watykan wobec powstania listopadowego, Kraków 1995, s. 63. W czasie pobytu w Rzymie, w kwietniu 1832 roku, Lamennais pisze także prowokacyjny „Hymn do Polski”. H. F. R. de Lamennais, Hymn do Polski, w: id., Wybór…, s. 121-123.

[108]         Jeszcze przed pojawieniem się „pielgrzymów” w Rzymie „francuski ambasador otrzymał zapewnienie od sekretarza stanu, Bernettiego, że papież nie wyrazi aprobaty dla Lamennais`go. Grzegorz powiedział ambasadorowi, że uważa doktrynę Lamennais`go za zagrożenie dla pokoju Kościoła i Francji.” O. Chadwick, A History…, s. 20.

[109]         H. F. R. de Lamennais, Hymn…, s. 64. Podobne wskazówki kard. Lambruschini przekazywał wcześniej Piusowi VIII.  Z. Zieliński, Papiestwo…, s. 153; M. Żywczyński, Geneza i następstwa encykliki Cum Primum z 9.VI.1932 r., w: Rozprawy Historyczne Towarzystwa Naukowego Warszawskiego, pod red. M. Handelsman, t. XV, Warszawa 1935, s. 55.

[110]         L. von Ranke, Dzieje…, t. 2, s. 7.

[111]         W tym ruch Lamennais`go różnił się od ruchu irlandzkiego świeckiego, Daniela O`Connella, który przedstawiając podobne postulaty dotyczące ograniczenia ingerencji władzy świeckiej w życie religijne, atakował rząd, który był skrajnie nieprzychylny Kościołowi katolickiemu. Z tego też wynikał brak poparcia dla dążeń niepodległościowych Irlandczyków ze strony „zawodowych rewolucjonistów” takich jak Garibaldi.

[112]         O. Chadwick, A History…, s. 22.

[113]         W. Dębicki, Anioł upadły…, s. 223.

[114]         Ibid., s. 224-226.

[115]         J. Oldfield, The Problem…, s. 161.

[116]         Lamennais, Przedmowa, s. 208.

[117]         Tradycjonalizm filozoficzny, który rozwijał Lamennais, mimo, że „biegunowo przeciwny racjonalizmowi” również odszedł od katolickiej ortodoksji. Za pontyfikatu Grzegorza XVI i bł. Piusa IX odrzucono główne założenie tradycjonalizmu które można streścić w zdaniu, że „rozum ludzki nie jest zdolny do poznania prawd religijnych i moralnych, jeśli mu ich kto nie poda”, a to „podanie ma swe źródło w pierwotnem objawieniu.” W. Krynicki, Dzieje…, t. II, s. 710-711. Aby przeciwdziałać podobnym dążeniom papież Leon XIII wezwał do pogłębionych studiów nad myślą św. Tomasza z Akwinu.

[118]         Encyklopedia Kościelna podług Teologicznej Encyklopedii Wetzera i Weltego, ks. M. Nowodworski, t. XII, Warszawa 1879, s. 194.

[119]         A. Vidler, Prophecy…, s. 12.

[120]         Warto zauważyć, czego nie opisywaliśmy, że Lamennais był zagorzałym krytykiem liberalizmu gospodarczego i „monstrualnej szlachty złota”, jak nazywał bankierów, kupców i przemysłowców. Na ten temat zob. w: A. Wielomski, Filozofia…, s. 194. Jego dwa artykuły z początku lat 20. są uznawane za jedne z pierwszych wystąpień dotyczących tzw. „kwestii społecznej”. Na ten temat zob. w: J. Bartyzel, Umierać.., s. 160. Na ten temat również w: P. N. Stearns, Ksiądz…, s. 122-123. Ponadto z „l`Avenir” współpracował Charles de Coux, „ekonomista-samouk”, który „opracował własną teorię, według której w warunkach nowoczesnego przemysłu tylko katolicyzm może zapobiec przekształceniu robotników fabrycznych w niewolników” i który miał nieoceniony wpływ na rozwój poglądów społecznych Lamennais`go. Ibid., s. 75. Na jego temat zob. również w: Z. Zieliński, Papiestwo…, s. 218-219. W związku z tym nieuzasadnionym byłby twierdzenie, że liberalni katolicy akceptowali wszystkie postulaty typowo liberalne.

[121]         Encyklopedia Kościelna…, t. XII, s. 202.

Podobne...

1 Odpowiedź

Dodaj komentarz

Top
error: