Tomasz Panek: Grzegorz XVI a ruchy rewolucyjne (cz. I)

„Kto chce życie mieć, utrzymywać lub znaleźć,

ten je musi połączyć z tym co nieśmiertelne,

siłę swoją oprzeć o to co niezwyciężone.”

(hr. Tarnowski)


PI44811-hr


Spór o to, czy i na ile możliwa jest recepcja zasad liberalnych lub wynikających z nich postulatów na gruncie nauki Kościoła i w praktyce zorganizowanej działalności społecznej katolików, stanowił w XIX wieku jeden z głównych tematów rozważań duchownych, teologów świeckich, a nawet zwykłych wiernych Kościoła katolickiego. Żyjący wiek później badacz trafnie opisze ambiwalentny stosunek katolików do liberalizmu zwracając uwagę na dwa – związane z nim – poglądy. Zgodnie z pierwszym liberalizm jest „uosobieniem wszelkiego zła, kierunkiem nie tylko antychrześcijańskim, ale i antyboskim, jeśli tak wyrazić się wolno, buntem przeciw wszelkiemu porządkowi i prawu, dążnością do zerwania wszystkich więzów moralnych, nienałożonych wolą samego człowieka.” Natomiast wyznawcy drugiego byli przekonani, że liberalizm, co prawda „doprowadził do wielu błędów i nieszczęść”, jednak „nie mogli zgodzić się na to, aby przewodnią jego ideę potępić.”[1] Skrupuły te niewątpliwie obce były Grzegorzowi XVI, który w tak stanowczy sposób „uciął” próby łączenia postulatów liberalnych z katolicyzmem. W kolejnych akapitach spróbujemy zająć się jego stosunkiem do opisywanych prób oraz wspomnianej doktryny, zarówno w okresie jego pontyfikatu, jak i w czasie poprzedzającym jego wybór na Stolicę Piotrową.

            We wstępie do swojej pracy na temat dziewiętnastowiecznego papiestwa Giuseppe Mazzini zauważył, że „potężna kwestia jest obecnie poruszana w Europie, dotyczy ona dwóch zasad, które podzieliły świat już przed jego stworzeniem; tymi zasadami są: wolność i autorytet.”[2] Uchwycił on w ten sposób rzeczywistą podstawę batalii toczącej się w XIX wieku między „dwiema wielkimi armiami”[3], armią Autorytetu i armią Wolności. Mając na względzie to, że niektórzy członkowie ruchów liberalnych wywodzili ze swoich indywidualistycznych i racjonalistycznych przekonań konieczność ograniczenia władzy cywilnej, potrzebę zracjonalizowania jej działania (poprzez odejście od tradycyjnej legitymacji w której fachowość władzy i poparcie społeczne są bez znaczenia) i pochwalali różnorodne środki prowadzące do tych celów, nie wyłączając środków siłowych – istotny, w kwestii relacji myśli katolickiej i liberalnej, wydaje się stosunek papieża do posłuszeństwa władzy (tak cywilnej jak i kościelnej). W związku z tym, w tej części pracy zajmiemy się nie tylko jego krytyką pojmowanej na sposób liberalny wolności, ale również podkreśleniem przez niego znaczenia posłuszeństwa. Zwrócenie uwagi na konieczność posłuszeństwa władzy i krytyka nielimitowanej wolności zdaje się antycypować późniejsze rozważania, szczególnie Leona XIII[4], nad kwestią właściwej relacji między, wymienionymi, „posłuszeństwem” i „wolnością”. W sytuacji gdy liberałowie, w tym (już po zerwaniu z Kościołem) sam Lamennais, rozdzielali obydwa porządki, dowodząc, że „kazać być zależnym w jakimś stopniu (…) wolności od posłuszeństwa – to (…) zniszczyć i jedno, i drugie”[5], Kościół uczył, że nie sposób właściwie korzystać z wolności jeśli nie jest się posłusznym. Nie dokonując oceny tego na ile wolnościowe roszczenia były w XIX wieku słuszne – nie wydaje się nieuzasadnioną redukcją sprowadzenie, niewątpliwie istniejącego, sporu pomiędzy założeniami liberalnymi i katolickimi do różnicy w próbach odpowiedzi na pytania, jak należy rozumieć pojęcie wolności i jakie znaczenie w korzystaniu z niej ma posłuszeństwa wobec czynników obiektywnych, władz znajdujących się na zewnątrz człowieka oraz zasad wiary katolickiej. Papież Grzegorz XVI, w swoim nauczaniu, wyraźnie na tak postawione pytania odpowiada i, w naszym przekonaniu, odpowiedzi te korespondują z nauczaniem kolejnych papieży.

„Il trionfo della Santa Sede, e della Chiesa, contro gli assalti dei Novatori”

         Kim był ten, jak go określił Lamennais, „religijny człowiek, który nie wie nic o rzeczach tego świata”? Bartłomiej Albert Cappellari urodził się 18 września 1765 roku, w Belluno w Lombardii[6], na terenie państwa weneckiego, w szlacheckiej rodzinie, jako syn prawnika Jana Cappellariego i Julii Casa-Pagani. W 1783 roku, mając 18 lat, zgodnie z życzeniem rodziców, przywdział habit kameduły[7] i przyjął imię Maur. Śluby złożył w 1786 roku w klasztorze św. Michała w Murano, w pobliżu Wenecji. Pierwszą podróż do Rzymu odbył w 1795 roku jako pomocnik przełożonego generalnego. Tam też, cztery lata później, opublikował pracę zatytułowaną „Il trionfo della Santa Sede, e della Chiesa, contro gli assalti dei Novatori” (1799)[8]. W pracy tej kameduła wyraża nie tylko przekonanie (wynikające z wiary w spełnienie się chrystusowej obietnicy) o konieczności eschatologicznego triumfu Kościoła nad wszelkimi atakami, które wieszczy tytuł książki i które streścić można, cytowanymi przez autora, słowami św. Jana Chryzostoma: „Łatwiej jest zgasić słońce, niż zniszczyć Kościół”[9], ale również wiarę w doczesne zwycięstwo „porządku kontrrewolucyjnego” nad „rewolucyjnym nieporządkiem”. Autor dowodzi, że urząd papieski pochodzi bezpośrednio od Boga, a co za tym idzie władza papieska jest suwerenna nie tylko wobec wszystkich chrześcijan, ale również wobec „wszystkich rządów ludzkich”[10]. W pracy czytamy, że „jeśli on (to znaczy, Bóg) ustanowił rząd, jeśli utrzymuje go niezmiennym, jeśli domaga się od nas stanowczo, abyśmy mu się poddali, musi koniecznie objawić to nam w taki sposób, że jego łatwość uznania powinna być proporcjonalna do obowiązku przestrzegania [jego zaleceń – T.P.], dla wszystkich tych, których ten obowiązek dotyczy”. Według kameduły takie warunki najpełniej urzeczywistnia urząd papieski, wyraźnie odróżniony (przez swój charakter i rodzaj pochodzenia) od rządów ludzkich[11]. Stąd „ten, który przestrzega władzy Kościoła jest posłuszny samemu Bogu”,  a – logicznie – Ci, którzy jej nie przestrzegają są Bogu nieposłuszni. Skąd wiadomo, że urząd papieski, na przestrzeni wieków, nie utracił swojej prawdziwości? Zgodnie z prowidencjalistyczną wiarą przyszłego papieża, Bóg „nieustannie czuwa nad depozytem wiary, nad całą moralnością, nad bezpieczeństwem swoich dzieci, aby odpierać i zniszczyć swoich wrogów. Tak więc, władza trybunałów, w chwili obecnej, jest nie mniej czcigodna niż władza niegdysiejszych trybunałów, ponieważ są one zasadniczo takie same.”[12] Ponadto w pracy pojawia się, wyrażane także przez innych duchowych i hierarchów Kościoła, a później dogmatycznie potwierdzone, przekonanie o konieczności uznania papieża za – przynajmniej w pewnych kwestiach i pod pewnymi warunkami[13] – nieomylnego. Deklaracja ta miałaby, poza dogmatycznym, mieć również wymiar praktyczny, odnoszący się do sprawniejszego wykonywania władzy przez papieża. Kameduła uznaje władzę biskupa Rzymu zaabsolutną, niezależną, nieodłączną i monarchiczną”[14] i w związku z tym, że „papież jest prawdziwym monarchą”, dowodzi, że biskup Rzymu, „musi być wyposażony w środki konieczne do wykonywania swojej władzy monarchicznej”, a tu podkreślony zostaje wymiar praktyczny nieomylności – „środkiem najniezbędniejszym do tego musi być oddalenie od jego poddanych wszelkich powodów do odmowy podporządkowania się jego decyzjom oraz prawom – i uznanie jego nieomylności może w tym pomóc. Dlatego papież jest nieomylny.”[15] Książka nie przyniosła kamedule rozgłosu, a swój renesans – z oczywistych względów – przeżyła dopiero po tym, gdy został papieżem.[16]

            W 1805 roku o. Cappellari zostaje opatem. Sprawuje swój urząd w klasztorze św. Grzegorza w Rzymie, który przez kolejne lata, z przerwą w okresie okupacji francuskiej (w latach 1808-1814), był miejscem jego pobytu[17]. Mimo, że kameduła żyje w odosobnieniu i nie jest postacią rozpoznawaną, jego znaczenie w Kościele rośnie. Za pontyfikatu Piusa VII rozpoczął pełnienie kilku istotnych funkcji (np. powierzono mu zadanie egzaminowania kandydatów biskupich, a także został wybrany wikariuszem generalnym zakonu kamedułów). Leon XII mianował go wizytatorem czterech uniwersytetów. Jeszcze za pontyfikatu Piusa VII, w 1823 roku, bliski przyjaciel o. Cappellariego, również kameduła, o. Placido Zurla, zostaje kardynałem. Wydaje się, że w ten sposób rozwój kariery kościelnej o. Cappellariego został – przynajmniej tymczasowo – wstrzymany. Istnieje przekonanie, że jest nieprawdopodobnym, aby aż dwóch przedstawicieli nielicznego zakonu mogło być odznaczonych purpurą. Mimo to, dwa lata później, 25 marca 1825 roku, Leon XII ogłasza wybór kardynała in petto, a kolor stroju (kameduli noszą białe habity[18]) jaki papież kazał przygotować dla kardynała, nie pozostawia wątpliwości kto nim zostanie. Nominacja o. Cappellariego zostaje ogłoszona na konsystorzu, 13 marca 1985 roku, a papież określa nominata, jako osobę „niezwykle znaczącą dla [zachowywania – T.P.] niewinności, pełną powagi, uczoną, szczególnie w sprawach kościelnych, która dla Stolicy Apostolskiej znosiła przewlekłe trudy”[19]. W uznaniu talentów i zasług dla Kościoła kard. Cappellari zostaje postawiony na czele Kongregacji Propagandy (Rozkrzewiania) Wiary, jednej z ważniejszych rzymskich dykasterii. Na życzenie papieża uczestniczy w negocjacjach dotyczących konkordatu holenderskiego. W kręgach kościelnych uważany jest za jednego z bardziej wpływowych kardynałów i faworyta papieża, stąd nie jest dziwnym, że przed konklawe po śmierci Leona XII, jest wymieniany w gronie papabile[20]. Mimo, że kard. Cappellari nie zostaje wybrany papieżem, jego znaczenie nadal rośnie. Między innymi, na prośbę Piusa VIII reprezentował go w układach dotyczących mieszanych małżeństw w Prusach.

Początek pontyfikatu

            Krótki (trwający niespełna dwadzieścia miesięcy) pontyfikat Piusa VIII przypadł na niezwykle napięty okres w dziejach Europy. System wiedeński chwiał się w posadach. We Francji Karol X został obalony w wyniku Rewolucji Lipcowej. Wydawało się, że obnażona Wolność, która ogłupiła i wyprowadziła lud paryski na barykady, „przerwała tamę w Europie”[21]. Miesiąc po rewolucji we Francji Belgia oddzieliła się od, będącego owocem pokoju wiedeńskiego, Królestwa Niderlandów, a kilka miesięcy później na terenie Polski wybuchło powstanie listopadowe z trudem wygaszone przez władze carskie. Porządek we Włoszech mimo pozorów spokoju, również był zagrożony. Papież był zmuszony odnowić (ogłoszone m.in. przez jego poprzedników, Piusa VII w encyklice Ecclesiam a Jesu Christo i przez Leona XII w encyklice Quo graviora[22]) potępienie członków masonerii, którzy w jego przekonaniu „sprzeciwiając się Bogu i książętom są całkowicie zaangażowani w dzieło doprowadzenia do upadku Kościoła, zniszczenia królestw i spowodowania zaburzeń na całym świecie.”[23] Pius VIII przede wszystkim miał tu na myśli ruch karbonariuszy, sprzysiężenie które spośród innych organizacji wolnomularskich wyróżniało się swoim nad wyraz silnym poparciem dla dążeń niepodległościowych połączonym z – przynajmniej deklaratywnym – niewystępowaniem przeciwko wierze katolickiej i które pod hasłem: „unicestwić despotyzm” siało niepokój szczególnie w papieskich Legacjach (prowincja Romania)[24]. Energiczna działalność Stolicy Świętej na polu dyplomacji pomogła zawrzeć dwustronne konwencje z państwami ościennymi, których celem było ściganie i zwalczanie karbonaryzmu[25]. Mimo sukcesów na polu walki z ruchami konspiracyjnymi aktywnymi na terenie Państwa Kościelnego[26] nie udało się w pełni zaprowadzić porządku o czym będzie się można przekonać po wstąpieniu na Tron Piotrowy następnego papieża. W chwili śmierci papieża Piusa VIII, 1 grudnia 1830 roku, sytuacja w Państwie Kościelnym, mimo, że mogła nie sprawiać wrażenia szczególnie napiętej, nie napawała również optymizmem.

            Konklawe po śmierci papieża zebrało się w połowie grudnia i trwało ponad miesiąc, kończąc się 2 lutego 1831 r. wyborem kard. Cappellariego[27]. Nowy papież przybrał imię Grzegorz. Jego ceremonia koronacyjna, połączona z konsekracją biskupią (kardynał nie był konsekrowany), odbyła się 6 lutego. O nowo wybranym papieżu, który nie był postacią znaną poza środowiskiem kościelnym i politycznym[28] od samego początku krążyły plotki, których wartość można zweryfikować mając choćby ogólną wiedzę na temat pontyfikatu tego papieża. Tak więc „zarzucano” mu – między innymi – słabość do  protestantów, antyjezuityzm, jak również chęć sprzyjania ówczesnym prądom wolnościowym, o czym świadczyć mogą pozytywne reakcje francuskiej prasy liberalnej na ten wybór.[29] Dziwi to tym bardziej, że już sam dobór imienia sugerował jak będzie wyglądał – lub jak papież chciałby, żeby wyglądał – jego pontyfikat. Wystarczy wspomnieć nieprzejednanych poprzedników nominata – żeby wymienić najbardziej znanych, św. Grzegorza I Wielkiego, doktora Kościoła, próbującego stać na straży depozytu wiary, prowadzącego zakrojoną na szeroką skalę misję ewangelizacyjną wśród pogan, sztandarowego przykładu papieża „wyznawcy” łączącego osobistą świętość z niezaprzeczalnym geniuszem politycznym, Grzegorza VII, skupionego na sporze z cesarzem, nawet na krok nie ustępującego w dziedzinie przekonania o prymacie władzy duchownej nad świecką, Grzegorza IX, fundatora Świętej Inkwizycji, Grzegorza XIII, „spiritus movens” Kontrreformacji, reformatora kalendarza, Grzegorza XV, inicjatora powołania Kongregacji Propagandy Wiary, której kard. Cappellari był prefektem – aby opisać charakter przyszłego pontyfikatu.

            Jaki w rzeczywistości był ten „homo novus” na Stolicy Piotrowej? Jeden z badaczy opisuje go jako obdarzonego „silną wolą i przekonaniem o absolutystycznym i nadrzędnym stanowisku prymatu, jak i o obowiązku obrony swych prerogatyw i interesów Kościoła katolickiego”[30]. Miał niespożytą energię, twarde obyczaje, zachowywał regułę kamedulską nawet po wyborze na papieża, bywał oschły w kontaktach z innymi ludźmi. Dzięki pracy w Kongregacji nabył koniecznych do zarządzania państwem umiejętności administracyjnych. Nawet niezbyt przychylni mu badacze stwierdzają, że był najlepiej wykształconym papieżem od ponad 70 lat. Niepozbawiony dobrego smaku, roztaczał mecenat nad nauką i sztuką, nie tylko tworząc muzea w Rzymie i restaurując jego zabytki (np. Koloseum), ale również wspierając naukowców.[31] Nie zmienia to faktu, że – co można cenić lub ganić – dysponował umysłem zamkniętym, dogmatycznym, miał apodyktyczny charakter, nawet prywatnie stronił od wszelkich nowości, sypiał na słomianym posłaniu, starał się nie opuszczać Włoch, posługiwał się tylko dwoma językami – włoskim i łaciną.[32] Pozostaje to często niezrozumiałe dla ludzi żyjących w innych czasach, o innej mentalności.[33]

            Początek pontyfikatu Grzegorza XVI został naznaczony przez próby wywołania przewrotu na terenach papieskich[34] i wydaje się, że to pierwsze doświadczenie związane z pełnieniem najwyższej władzy kościelnej utwierdziło elekta we wcześniejszych przekonaniach oraz w znaczący sposób wpłynęło na cały pontyfikat tego papieża. Niespełna dwa dni po zakończeniu konklawe rewolucja wybuchła w kilku miastach leżących na terenie Państwa Kościelnego – m.in. w Bolonii i Urbino. W pierwszym z wymienionych wyżej miast rewolucjoniści już drugiego dnia rozruchów uchwalają, że „władza doczesna papieża nad tą prowincją [Bolonią – T.P.] faktycznie dobiegła końca”, a nowy rząd zostanie uformowany przez „generalne zgromadzenie reprezentujące ludność.”[35] Dzień później Grzegorz XVI zwraca się do powstańców, aby rozważyli „jaką ranę otwierają w łonie ich ojca, jaką spokojność tracą, na jakie niebezpieczeństwa się narażają.” Po kilku dniach Watykan zaczyna coraz ostrzej napominać wiernych. 18 lutego kard. Bernetti ostrzega, że jeśli rozruchy się nie skończą władza pontyfikalna będzie zmuszona do zdecydowanej reakcji. Tydzień później deklaracje sekretariatu stanu są jeszcze ostrzejsze. Rewolucjoniści, których sekretarz nazywa „buntownikami wobec Boga, krzywoprzysięzcami wobec władzy, zdrajcami ojczyzny”[36] są traktowani jak odstępcy religijni, a sprawa posłuszeństwa władzy – co znajdzie potwierdzenie w późniejszym nauczaniu papieża – jako wymóg moralny. W związku z tym Kościół zagroził im karami religijnymi.[37]

            12 lutego próbowano, z zamiarem zdobycia broni i amunicji, przejąć jeden z rzymskich posterunków. Stąd też nie powinno dziwić, że jedna z pierwszych mów konsystorialnych nowo wybranego papieża w wielkim stopniu dotyczyła zagrożeń dla Kościoła i ludności wynikających z ówczesnych przewrotów.[38] Problematyczną pozostaje kwestia na ile te obawy – przynajmniej jeśli chodzi o teren samego Rzymu i całego Lacjum gdzie o „poruszeniu (…) na korzyść rewolucji nie było mowy”[39] – były zasadne. Mimo usilnych prób rewolucjonistów nie udało im się podburzyć ludu rzymskiego, który chętnie zaciągał się do Gwardii Cywilnej.[40] Z drugiej strony nie można zapominać o trwałości tych rozruchów, ich terytorialnym zasięgu[41] i o ostatecznym zwycięstwie Risorgimento na terenie Półwyspu Apenińskiego. Tak czy inaczej, 27 lutego 1831 roku papież, stojąc przed sytuacją bez wyjścia, poprosił rząd austriacki o interwencję[42]. Ten wyraził zgodę – jak napisał później Metternich – „w celu przywrócenia spokoju oraz zachowania powszechnego pokoju i stanu posiadania, stosowania wszystkich legalnie nabytych praw, umocnienia znaczenia prawnego książąt i w dobrze rozumianym interesie narodów Włoch.”[43] Już pod koniec marca rewolta została stłumiona. Represje, tak w trakcie jak i po zakończeniu rewolty, nie przybrały ostrego charakteru.[44] Nie zmieniło to jednak sytuacji panującej w Państwie Kościelnym.

            Cały okres rządów Grzegorza XVI w Państwie Kościelnym znaczony jest kolejnymi rewoltami i próbami ich tłumienia,  przy pomocy własnych sił oraz z pomocą obcych interwencji. Stałe niepokoje nie pozwoliły na poważną reformę państwa. Wbrew popularnej opinii to właśnie brak tych reform, a nie opresyjność władzy papieskiej była główną przyczyną wybuchu powstań. Jak zauważa jeden z badaczy powstania te „nie były przewrotami przeciwko tyranii, ale przeciwko ogromnej nieudolności”, a „problemem Państwa papieskiego nie był despotyzm, ale słabość.”[45] Inny pisze, że podłożem wszelkich „buntów i niezadowolenia, ich tłem i paliwem było rozgoryczenie ludności państwa kościelnego z powodu złego zarządu”, a rozgoryczenie to miało wzrastać „w miarę obiecywania reform”.[46] Błędne koło – prób reform, powodujących ich zatrzymanie rebelii i kolejnych reform próbujących ustabilizować sytuację w państwie, które hamowały kolejne rebelie – wydawało się nie mieć końca. Bezwzględna konieczność korzystania z pomocy sił zewnętrznych jeszcze potęguje wrażenie niemożności rozwiązania konfliktu. Ani umiarkowana polityka reform sekretarza stanu, kard. Bernettiego[47] (pełnił obowiązki w latach 1831-1836), stanowiąca wyjście naprzeciw pewnym oczekiwaniom rewolucjonistów i będąca realizacją postulatów zaproponowanych przez świeckie władze Europy[48] (dopuszczenie świeckich do sprawowania władzy, powołanie rad gminnych i miejskich), ani bardziej represyjna polityka jego następcy, wielkiego przyjaciela Grzegorza XVI, „mnicha-dyplomaty”, który „dobrze pasował do swego pana, papieża-mnicha”[49], kard. Lambruschiniego (pełnił obowiązki sekretarza stanu w latach 1836-46), odrzucającego jakiekolwiek koncesje na rzecz nie tylko buntowników[50], ale również kół umiarkowanie reformatorskich, nie przyczyniły się do oddalenia od Państwa Kościelnego zagrożenia jego unicestwienia, które – na przemian – raz zdawało się nie istnieć, by po krótkim czasie niespodziewanie wybuchnąć z mocą jeszcze większą niż poprzednio.[51] Jak słusznie zauważa jeden z historyk opisujących sytuację papiestwa w tym okresie,Grzegorz XVI „musiał czuć, że stąpa po wulkanie.”[52]

„Mirari vos”

            Pierwsza encyklika papieska skierowana do całego Kościoła[53], zatytułowana – tradycyjnie, od jej pierwszych słów – „Mirari vos” zostaje wydana dopiero w 1832 roku, z datą 15 sierpnia. Jako przyczynę takiego opóźnienia w wydaniu pierwszej powszechnej odezwy, „której domaga się (…) starożytny zwyczaj”[54] papież wskazuje „burzę klęsk i nieszczęść”[55], której doświadczył na początku swojego pontyfikatu.

            Tekst składa się z trzech – połączonych ze sobą w logiczny wywód – części. Pierwsza, stanowiąca wstęp do tekstu, rysuje obraz ówczesnych czasów, jest swoistym katalogiem głównych „błędów” w które popada ludzkość i które, jeśli nie zostaną powstrzymane oraz naprawione, będą przyczyną jej niechybnej zguby. Druga część – zajmująca się błędami związanymi z zakresem wolności człowieka, koniecznością ich ograniczeń i szkodliwością zdań temu ograniczeniu przeciwnych – rozwija tezy części pierwszej oraz wzbogaca je o katalog „wypaczeń” dotyczących posłuszeństwa winnego władzy. Konieczności tego posłuszeństwu, przyczynom jego nadwątlenia oraz potrzebie pokojowego budowania relacji Tronu z Ołtarzem poświęcona jest ostatnia część encykliki, będąca przede wszystkim katalogiem „środków naprawczych”. Wszystkie trzy części pisane są żywym, miejscami wręcz emfatycznym, językiem, w którym potępienia i groźby wobec wrogów Kościoła mieszają się z apelami i ojcowskimi przestrogami skierowanymi wobec jego wiernych.

            Grzegorz XVI roztacza przed czytającymi tekst apokaliptyczną wizję ówczesnego czasu, okresu w którym nadeszła „godzina mocy ciemności”, w którym „wzmaga się bezbożność, bezwstydna nauka, wyuzdana wolność”, a „Boski autorytet Kościoła (…) pozostaje w nienawiści u ludów”[56]. Młodzież, w wyniku pojawienia się poglądów bezpośrednio atakujących wiarę i dobre obyczaje, pozbawiona „więzów (…) najświętszej religii” i dobrego przykładu nauczycieli, „w obyczajach hołduje obrzydliwej rozpuście”. Winę tego stanu rzeczy można przypisać „spiskującej zgrai towarzystw”, która nie ustaje w wysiłkach zniszczenia Kościoła. Przeciwko tym atakom powstaje Najwyższy Pasterz, który czuje się w obowiązku nie tylko „podnieść głos i dołożyć wszelkich starań, aby dzik wypadłszy z lasu nie pustoszył winnicy”, ale również „zaganiać owce na pastwiska zdrowe i wolne od wszelkiej zarazy”[57]. Powołując się na zdanie św. Agatona (papieża), który orzekł, że to „co raz rozstrzygnięto, ani umniejszać, ani zmieniać ani dodawać, ale wszystko w słowach i w interpretacji należy zachować nienaruszone”, Grzegorz XVI podkreśla wartość jedności, która opiera się na wyznawaniu tej samej, niezmiennej wiary, której fundamentem jest Stolica Piotrowa, na łączności kościołów partykularnych z tą Stolicą oraz na hierarchicznym charakterze Kościoła w którym każdy biskup zobligowany jest do posłuszeństwa Papieżowi, a każdy kapłan biskupowi. Stąd konieczna jest obrona stanowiska zgodnie z którym wyłącznie Biskupowi Rzymu, „któremu Chrystus powierzył zupełną władzę pasterzowania, rządzenia i administracji całego Kościoła”, przynależy „sąd o zdrowej nauce, którą należy głosić ludowi oraz zarząd i szafarstwo” tej Wspólnoty, a co za tym idzie, koniecznym jest również odrzucenie tych poglądów, które podważają doskonałość urządzenia Kościoła katolickiego lub próbują go podporządkować „ramieniu świeckiemu”.[58] Absurdalnymi i wielce szkodliwymi nazywa papież dążenia „do jakiegoś odrodzenia i reformy”, które sugerują, że Kościół mógłby zbłądzić. Wbrew opiniom niektórych badaczy[59], nie znaczy to jednak, że jakakolwiek zmiana w Kościele nie jest możliwa. Musi się ona jednak dokonywać w poszanowaniu dla dotychczasowej tradycji Kościoła i nie może polegać na zmianach dotyczących istoty, ale co najwyżej na zmianie akcentów lub korekcie interpretacji, a więc na czymś, co dziś nazwano by „hermeneutyką ciągłości”[60]. Oczywiście, możliwość dokonywania wymienionych „zmian” przysługuje wyłączenie następcy św. Piotra[61].

            Za szkodliwe uważa papież „przewrotne opinie bezbożnych”, zgodnie z którymi „w każdej religii można dostąpić wiecznego zbawienia duszy, jeśli się uczciwie i obyczajnie żyje”[62]. Przez zwrócenie uwagi na ten pogląd chce on nie tyle podkreślić ekskluzywizm wiary katolickiej, co wskazać skąd „wypływa niedorzeczne i błędne mniemanie, albo raczej omamienie, że każdemu powinno się nadać i zapewnić wolność sumienia”. Papież ostrzega, że niczym niepohamowana dowolność poglądów, będąca skutkiem upowszechniania się propagowanego przez liberałów indyferentyzmu, znajduje obrońców nie tylko wśród wrogów Kościoła, ale również wśród tych, którym – rzekomo – zależy na jego dobru. W papieskim przekonaniu ich błędne starania nawet jeśli nie są skutkami złej woli to na pewno wynikają z niewłaściwych założeń antropologicznych. Wszak – jak dowodzi Grzegorz XVI – gdyby „zwolniony został wszelki hamulec (…) ich [ludzi – T.P.] zepsuta natura skłonna do złego już na oślep rzuci się za swoim popędem.” Jedynie te „hamulce”, a więc pewne formy ograniczenia możliwości wyrażania swoich poglądów, są w stanie utrzymać ich „na drodze prawdy”[63] i jedynie one mogą pomóc w zachowaniu porządku publicznego. Papież jest bowiem przekonany – a w przekonaniu tym utwierdza go doświadczenie historyczne – że „państwa kwitnące potęgą, sławą i zamożnością upadały tylko z powodu tego jednego nieszczęścia, nieumiarkowanej dowolności opinii, wolności wypowiedzi i żądzy coraz to nowych zmian.” Destabilizacja porządku publicznego jest więc – bardziej lub mniej świadomym – celem propagowania „najzgubniejszej, przeklętej i odstręczającej wolności druku.” Papież wyraża obawę z powodu coraz szerszej dostępności „pełnych złośliwości” pozycji, których istny zalew przeżywa cały świat. Tutaj ponownie zwraca uwagę na tych „przyjaciół” katolickiej wiary, którzy uważają, że ten „zalew błędów” może „zatamować” jakieś pismo wydane „w obronie prawdy i religii”. Wytyka im, że nawet jeśli rzeczywiście kieruje nimi chęć pomnażania dobra, które – co pośrednio przyznaje – mogłoby wyniknąć z ich podejścia to „nie godzi się jednak i jest to wbrew wszelkiemu prawu, świadomie czynić zło i je pomnażać”, żywiąc przy tym nadzieję, że przyniesie to coś dobrego. Przyrównuje on ich poglądy do przekonania człowieka gotowego zezwolić na rozprowadzanie trucizny tylko dlatego, że „jest jakieś lekarstwo, po zażyciu którego, zdarza się niekiedy używającym go uniknąć zguby”[64]. Za wzór właściwego podejścia do „złych książek” podaje on im apostołów, którzy zgodnie z przekazem biblijnym, „publicznie spalili ich wielką liczbę.”[65] Powołuje się również na przykłady mniej odległe, podkreśla zasługi w dziedzinie zachowywania religii, prawdy i czystości obyczajów ojców Soboru Trydenckiego oraz swoich poprzedników na Tronie Piotrowym, którzy czynnie włączyli się w walkę z propagowaniem szkodliwych książek i broszur poprzez publikowanie „wykazu ksiąg, w których zawiera się szkodliwa nauka”. Mowa tu oczywiście o Indeksie Ksiąg Zakazanych, którego nowa edycja została wydana za pontyfikatu Grzegorza XVI. W przekonaniu Ojca Świętego Kościół ma prawo do ustanawiania oraz podtrzymywania „cenzury ksiąg”[66] i nie stoi to w żaden sposób w sprzeczności z obowiązującymi go zasadami. Mało tego, jak wynika z wcześniej wyrażonej potrzeby dbałości o „trzodę”, w czasach ówczesnych wydawało się to papieżowi konieczne.[67]

            W ostatniej części encykliki papież wzywa wiernych u których „zdradliwe nauki wziąwszy przewagę nadwątliły wierność i uległość wobec panujących”, aby nie „zbaczali z prostej drogi”[68], którą wyznacza apostoł w najbardziej chyba znanym fragmencie Listu do Rzymian, stawiając przed wiernymi „drogowskaz” zasady „Non est potestas nisi a Deo”[69] i przykazując im posłuszeństwo władzy świeckiej. Powołując się na przykład pierwszych chrześcijan[70] papież podkreśla, że nawet jeśli – ze względu na prawa boże – posłuszeństwo władcy nie jest możliwe to w żaden sposób nie uzasadnia to buntu. W jego przekonaniu buntownicy, którzy pałają „bezecną i wyuzdaną żądzą wolności”, chcą „podbić całe narody” pod pozorem walki o tą wolność i żeby tego dokonać „zdobywają się na wszelkie zbrodnie”. Papież porównuje ich do ludów barbarzyńskich najeżdżających starożytny Rzym (waldensi) i do ruchów protestanckich atakujących Kościół (wiklefiści). W jego przekonaniu ich próby poróżnienia władzy świeckiej i duchownej wynikają z wiedzy, iż ze zgody tych dwóch władz „tak wiele korzyści i szczęścia na obie władze (…) zawsze spływało.”[71] Dążenia te wspierają również pewne grupy wiernych[72], na których spotkaniach „zbierają się nawet wyznawcy wszelkiej fałszywej religii”, aby głosić rychłe nadejście „nieograniczonej wolności” i wszczynać przez to „niepokój w porządku społecznym i religijnym.”

            Ostatnie słowa Grzegorz XVI kieruje do biskupów i monarchów. Tych pierwszych wzywa, aby dobyli „duchowego miecza, którym jest Słowo Boże” i aby udzielali „chleba tym, którzy pragną sprawiedliwości”. Ponadto apeluje, aby przestrzegali teologów przed skrajnym racjonalizmem, gdyż „pyszny tylko albo raczej głupi człowiek odważa się tajemnice wiary, które przekraczają wszelkie pojęcie, roztrząsać po ludzku i polegać tylko na własnym rozumie”[73]. Do tych drugich, których nazywa „najmilszymi w Chrystusie synami”, apeluje aby ze wszystkich sił wspierali troski papieża „o całość Kościoła i państwa”. Przypominając, że ich władza pochodzi od Boga podkreśla, że poza opisywanym wcześniej znaczeniem tej prawdy dla poddanych, istnieje drugie – nie mniej ważne – dotyczące samych rządzących. Muszą oni pamiętać, że otrzymali tę władzę przede wszystkim w celu obrony Kościoła i wspierania jego „zbawczej misji”.


Przypisy:

[1]    Ten i poprzedni cytat. J. Rostworowski, „Liberalny katolicyzm”, w: „Przegląd powszechny”, t. LXXXVI, Kraków 1905, s. 348-349.

[2]    J. Mazzini, The Pope in The Nineteenth Century, London 1851, s. 7.

[3]    Ibid., s. 8.

[4]    Ale również np. Jana Pawła II, który w encyklice „Veritatis splendor” wyraźnie podkreśla, że „przykazania (…) są pierwszym, niezbędnym etapem drogi ku wolności, jej początkiem” i, że nie sposób zapomnieć o „fundamentalnej więzi między wolnością a prawem Bożym.” Ten i poprzedni cytat za:  Jan Paweł II, Veritatis Splendor, za:      http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/encykliki/veritatis_1.html [dostęp dnia 03.05.2011 r.] Ten sam papież w encyklice „Evangelium Vitae” napisał: „Wolność zapiera się samej siebie, zmierza do autodestrukcji i do zniszczenia drugiego człowieka, gdy przestaje uznawać i respektować konstytutywną więź, jaka łączy ją z prawdą.” [Pogrubienie autora pracy.] W tym miejscu, przypominając naukę w tej kwestii następców Grzegorza XVI, warto również wspomnieć o fragmencie listu apostolskiego „Octogesima adveniens” w którym Paweł VI stwierdza, że „nie może również chrześcijanin przyjmować doktryn liberalnych, które wprawdzie twierdzą, że podkreślają wolność jednostki, ale ją wyzwalają z jakichkolwiek ograniczeń i nastawiają na szukanie własnej korzyści i władzy, równocześnie uważając więź społeczną za mniej lub bardziej automatyczny rezultat inicjatyw indywidualnych, a nie za cel i główne kryterium dobrze zorganizowanego społeczeństwa.” Cytat za: Paweł VI, Octogesima adveniens, za: http://www.mop.pl/doc/html/encykliki/Octogesima%20adveniens.htm [dostęp dnia 03.05.2011 r.]

[5]    H. F. R. de Lamennais, O katolicyzmie w jego relacjach ze społeczeństwem politycznym, w: id., Wybór pism, Warszawa 1970, s. 234.

[6]    Wszystkie informacje biograficzne na podstawie: Z. Zieliński, Papiestwo i papieże dwóch ostatnich wieków, Warszawa 1983, s. 157-158; H. Wiseman, Recollections of the last four popes and of Rome in their times, Boston 1858, s. 376-379; M. Żywczyński, Geneza i następstwa encykliki Cum Primum z 9.VI.1932 r., w: Rozprawy Historyczne Towarzystwa Naukowego Warszawskiego, pod red. M. Handelsman, t. XV, Warszawa 1935, s. 43-46; F. Nielsen, The history of the Papacy in the Nineteenth Century, t. II, London 1906, s. 51-101.

[7]    W historii istnienia zakonu kamedułów wyodrębniły się wewnątrz niego dwa nurty: eremicki i klasztorny. Zob. w:  Encyklopedia Kościelna podług Teologicznej Encyklopedii Wetzera i Weltego, ks. M. Nowodworski, t. IX, Warszawa 1879, s. 388-391. Mauro Cappellari związał się z tym drugim. Na temat tego wyboru i jego konsekwencji zob. w: H. Wiseman, Recollections…, s. 422.

[8]    Pozycja doczekała się trzech wydań w samej tylko Wenecji. Ponadto została ona przetłumaczona na kilka języków – w tym niemiecki, francuski i hiszpański. H. Wiseman, Recollections…, s. 421; A. Wielomski, Mauro Cappellari versus jansenizm francuski i włoski. w: Pro Fide Rege et Lege, 2010, nr 66.

[9]    The Papacy an ecyclopedia, pod red. P. Levillain, t. 2, New York 2002, s. 670.

[10]  M. Cappellari, Triomphe du St. Siege et de l’Eglise, ou les novateurs modernes combattus avec leurs propres armes, t. I, Louvain 1834, s. 39-40; Cyt. za: The Protestant Magazine, January 1, 1842, s. 186; Odpowiadało to zresztą przekonaniom większości teologów (patrz np. prace kard. Bellarmina), nauce Kościoła (np. bulla Bonifacego VIII „Unam sanctam”, 1302 r.) i wcześniejszej praktyce papiestwa. W klasycznym podręczniku dla seminarzystów Petera Densa czytamy, że co prawda „papież nie ma bezpośredniej władzy nad królestwami doczesnymi”, ale ma władzę „pośrednią” (potestas indirecta), której może użyć nawet do „pozbawienia książąt władzy i uwolnienia ich poddanych od wierności”. P. Dens, A synopsis of the moral theology, Philadelphia 1856, s. 239. Podobnie na ten temat zob. w: J. de Maistre, O Papieżu, s. 214-215. Świecki „teolog polityczny”, Carl Schmitt zwraca uwagę, że zasadniczy spór o podległość/nadrzędność jednej z dwóch władz nie może być rozwiązany inaczej, niż poprzez udzielenie jednoznacznej odpowiedzi na pytanie: „Kto rozstrzyga?”, „Kto jest instancją ostateczną?”. W tej perspektywie dziwiłoby inne stanowisko o. Cappellariego w wymienionej kwestii. C. Schmitt, Lewiatan w teorii państwa Thomasa Hobbesa, Warszawa 1998, s. 139.

[11]  Mauro Cappellari uważa, że „wszelka władza pochodzi od Boga, ale pomiędzy władzą świecką, a kościelną zachodzi zasadnicza różnica: ta pierwsza pochodzi od Boga jako zasada – wszelka ludzka społeczność musi mieć władzę aby istnieć, ta więc powstaje z natury – podczas gdy ta druga pochodzi bezpośrednio od Boga.” A. Wielomski, Mauro Cappellari…, s. 96-97.

[12]  M. Cappellari, Triomphe du St. Siege…, t. I, s. 36, 37, 38; cyt. za: The Church of England Quarterly Reviev, I 1844, s. 120.

[13]  Co ciekawe warunki wymienione przez o. Cappellariego prawie w całości pokrywają się z tymi, które zawarto później w konstytucji dogmatycznej „Pastor aeternus”, dotyczącej nieomylnego nauczania Biskupa Rzymu. Zob. w: A. Wielomski, Mauro Cappellari…, s. 102-103.

[14]  M. Cappellari, Triomphe du St. Siege…, t. I, s. 89; cyt. za: The Church of England…, I 1844, s. 120-121

[15]  M. Cappellari, Triomphe du St. Siege…, t. I, s. 145; cyt. za: The Church of England…, I 1844, s. 121

[16]  Grzegorz XVI z pewnym rozbawieniem zauważał w rozmowie z jednym ze swoich współpracowników, że „nadzwyczajnym jest, że po tym jak został papieżem czytelnicy nagle odkryli wspaniałość tej książki.” O. Chadwick, A History of the Popes 1830-1918, Oxford 2002, s. 2. Zob. również w: F. Nielsen, The history…, t. II, s. 54.

[17]  Opis klasztoru zob. w: H. Wiseman, Recollections…, s. 421.

[18]  Zresztą „Grzegorz XVI nigdy nie zmienił koloru swojego stroju, ale wkładał ten sam jako mnich, kardynał i papież.” Ibid., s. 375.

[19]  Ibid., s. 424.

[20]  Z. Zieliński, Papiestwo…, s. 147.

[21]  F. Herre, Metternich. Orędownik pokoju, Warszawa 1996, s. 323.

[22]  Na temat papieskich potępień masonerii zob. w: M. Żywczyński, Geneza i następstwa…, s. 27-28.

[23]  Cytat za: Pius VIII, Traditi humilitati, za: http://www.papalencyclicals.net/Pius08/p8tradit.htm [dostęp dnia 25.05.2011 r.]

[24]  Na temat ruchu karbonariuszy zob. np. w: E. E. Y. Hale, Pio Nono. A study in European politics and religion in the nineteenth century, New York 1954, s. 22-24.

[25]  Z. Zieliński, Papiestwo…, s. 149.

[26]  Wykryto spisek w samym Rzymie. Pojmani członkowie loży zostali skazani na kary więzienia, a wobec jednego, będącego wielkim mistrzem oraz szefem konspiracji, orzeknięto karę śmierci. Został on ułaskawiony przez papieża. H. Wiseman, Recollections…, s. 361.

[27]  O wyborze zdecydowała hiszpańska ekskluzywa przekazana przez kard. Marco y Catalán, która była skierowana przeciwko faworytowi konklawe, hiszpańskiemu nuncjuszowi, kard. Gustinianiemu.  Ibid., s. 372-375.

[28]  Bardzo serdecznie jego wybór przyjął hrabia Metternich. Na ten temat zob. w: M. Żywczyński, Geneza i następstwa…, s. 44; F. Nielsen, The history…, t. II, s. 58.

[29]  Z. Zieliński, Papiestwo…, s. 157. Wśród nich – poza wymienionym wcześniej „l`Avenir” – na przykład liberalny dziennik „Le National”, ufundowany przez jednego z ojców Rewolucji Lipcowej, Adolfa Thiersa. Na ten temat zob. w: F. Nielsen, The history…, t. II, s. 58.

[30]  Z. Zieliński, Papiestwo…, s. 184.

[31]  Dwóch z nich – lingwista Mezzofanti i historyk Mai – otrzymało od niego kapelusz kardynalski. W. Krynicki, Dzieje Kościoła Powszechnego, t. II, Włocławek 1925, s. 650; F. Nielsen, The history…, t. II, s. 81. Także w czasie pontyfikatu Grzegorza XVI i na jego życzenie, jego osobisty sekretarz, Gaetano Moroni, mając dostęp do wszystkich bibliotek watykańskich przygotował liczące ponad 100 tomów dzieło pt. „Dizionario di erudizione storia-ecclesiastica”, będące najobszerniejszym kompendium dotyczącym historii Kościoła jakie kiedykolwiek się ukazało. O. Chadwick, A History…, s. 58.

[32]  Ibid., s. 3. Na temat charakteru Grzegorza XVI zobacz również w: M. Żywczyński, Geneza i następstwa…, s. 44-45.

[33]  Symptomatycznym przykładem nieumiejętności „oddzielenia się” niektórych badaczy – bardziej dotyczy to politologów niż historyków – od czasów w którym przyszło im żyć jest karykaturalne przedstawianie stosunku papieża do zdobyczy technicznych, takich jak na przykład koleje żelazne. O ile nie należy mieć złudzeń, co do przyczyn prywatnej niechęci papieża do tego środka lokomocji (wielu – szczególnie starszych – ludzi boi się rzeczy nieznanych), o tyle rzeczywistym złudzeniem wydaje się przekonanie, że prywatny stosunek papieża do tej zdobyczy techniki mógł mieć wpływ na jego brak akceptacji dla planów budowy kolei na terenie Państwa Kościelnego. Bardziej zasadne wydają się tu argumenty niektórych historyków Kościoła umieszczających ten brak zgody w kontekście walki Stolicy Apostolskiej z rozprzestrzenianiem się myśli rewolucyjnej, której kolej żelazna zapewniałaby „mobilność” oraz próbą zachowania rolniczego charakteru papieskich posiadłości. Na ten temat zob. m.in. w:  F. Nielsen, The history…, t. II, s. 75-76, O. Chadwick, A History…, s. 50.

[34]  Należy tu zaznaczyć, że nie były to powstania wymierzone w samego Grzegorza XVI. Rozruchy wybuchały jeszcze w czasie trwania konklawe, gdy nieznana była osoba przyszłego papieża. Jeden ze świadków epoki opisuje te powstania jako wybuchające „przeciwko rządowi, a nie przeciwko władcy; przeciwko tronowi, a nie przeciwko [jego – T.P.] aktualnemu posiadaczowi”.  H. Wiseman, Recollections…, s. 383. Na ten temat zob. w: Z. Zieliński, Papiestwo…, s. 158.

[35]  O. Chadwick, A History…, s. 5. Na ten temat zobacz również w: A. Sikora, Lamennais…, s. 60;  L. C. Farini, The Roman State from 1815 to 1850, London 1851, s. 38-39; M. Żywczyński, Geneza i następstwa…, s. 61.

[36]  Ten i poprzednie cytaty za: Ibid., s. 65.

[37]  Po stłumieniu powstania kary te zostały nałożone. Zgodnie z rozporządzeniem kard. de Gregorio z kongregacji Santa Penitenziaria buntownicy mogli być rozgrzeszani wyłącznie przez biskupów. Ibid., s. 71.

[38]  Z. Zieliński, Papiestwo…, s. 156.

[39]  M. Żywczyński, Geneza i następstwa…, s. 59.

[40]  H. Wiseman, Recollections…, s. 382-383; Z. Zieliński, Papiestwo…, s. 160; M. Żywczyński, Geneza i następstwa…, s. 59.

[41]  Rozruchy objęły Romanię (Legacje), Umbrię i Marchię Ankońską – a więc wszystkie tereny papieskie poza otaczającym Rzym Patrymonium św. Piotra.

[42]  Interwencje austriackie na Półwyspie Apenińskim zdarzały się już wcześniej – np. po rewolucjach wojskowych w Neapolu i Turynie na początku lat 20. XIX wieku. Zob. w: Ibid., s. 27.

[43]  F. Herre, Metternich…, s. 325.

[44]  W trakcie powstania pojmani buntownicy, na wyraźną prośbę papieża, byli wypuszczani. Po jego zakończeniu najostrzejszą karą, którą objęto mniej niż 40 osób, było wygnanie. Z. Zieliński, Papiestwo…, s. 160. Pośród nich znalazły się takie persony jak Ludwik Napoleon, późniejszy Napoleon III, który powstał przeciwko władzy pontyfikalnej, po tym jak jego rodzina, mimo osobistej krzywdy wyrządzonej papieżowi Piusowi VII, znalazła nie tylko schronienie w Państwie Kościelnym, ale i wybaczenie u Najwyższego Pasterza. Pisanie w związku z tym o „straszliwych represjach” nie ma zbyt wiele wspólnego z prawdą. A. Sikora, Lamennais…, s. 60. Jeszcze mniej poważnym jest, gdy takich słów używa osoba (autor źródła, Luigi Carlo Farini, włoski polityk, premier), która – dzięki papieskiej decyzji o amnestii – nie została uwięziona w związku z uczestnictwem w powstaniu przeciwko legalnej władzy.  L. C. Farini, The Roman…, s. X. W zasadzie najpoważniejsze represje na terenie Państwa Kościelnego w okresie pontyfikatu Grzegorza XVI miały miejsce w 1843 roku. Trudno jednak nazwać, tak jak to robi Hale, egzekucję siedmiu osób i skazanie na galery piętnastu – w związku z próbą porwania trzech biskupów – przejawem „obskuranckiej tyranii” w sytuacji gdy w tym samym czasie, w Wielkiej Brytanii, sąd mógł skazać na powieszenie – i często to robił – człowieka przyłapanego na kradzieży, a w jej koloniach nadal utrzymywało się niewolnictwo. E. E. Y. Hale, Pio Nono…, s. 28.

[45]  O. Chadwick, A History…, s. 5, 8.

[46]  M. Żywczyński, Geneza i następstwa…, s. 38. Ten sam autor pisze: „Papieże próbowali niejednokrotnie przeprowadzać reformy (…) ale z winy wykonawców lub z powodu pragnących to wykorzystać elementów rewolucyjnych, często naprawdę wrogich Kościołowi i papiestwu, reformy te częściowo tylko lub pozornie wchodziły w życie.” Ibid.

[47]  Więcej na temat tej postaci zob. w: Ibid., s. 47-49;  F. Nielsen, The history…, t. II, s. 72-74.

[48]  Latem 1831 roku pełnomocnicy pięciu europejskich mocarstw – Austrii, Prus, Anglii, Francji i Rosji – zebrali się w Rzymie w celu przedyskutowania sytuacji panującej na Półwyspie Apenińskim. Wynikiem tego spotkania było memorandum wzywające papieża do reform w Państwie Kościelnym. Owen Chadwick słusznie zauważa, że „interweniujące władze nie praktykowały tego co same propagowały. Brytania miała nadal „kieszonkowe miasta” [miasta w których jednostka lub grupa osób ma wpływ na elekcje – T.P.], car był tyranem, a Metternich chciał być tyranem.” O. Chadwick, A History…, s. 10. Treść memorandum z 10 maja 1831 roku zob. w: L. C. Farini, The Roman…, s. 58-60. Na ten temat również w: A. Sikora, Lamennais…, s. 60; M. Żywczyński, Geneza i następstwa…, s. 72-74.

[49]  Ibid.., s. 58. Obszerny opis tej postaci zob. w: Ibid., s. 49-58.

[50]  Ci zresztą koncesji nie chcieli. Jak trafnie opisuje sytuację kard. Wiseman: „Nie było kwestii koncesji, ale jedynie cesji”. H. Wiseman, Recollections…, s. 384.

[51]  Z. Zieliński, Papiestwo…, s. 161-164.

[52]  F. Nielsen, The history…, t. II, s. 104.

[53]  Wcześniej Grzegorz XVI wydał kilka dokumentów – m.in. Quel Dio (5 kwiecień 1931) opisujący wydarzenia w Rzymie, chwalący armię austriacką i wyrażający wdzięczność cesarzowi Franciszkowi I za interwencję – które jednak nie były skierowane do Kościoła jako całości.

[54]  Grzegorz XVI, Mirari vos w: Liberalizm potępiony…, pod red. A. Małaszewski, s. 124.

[55]  Ibid., s. 125.

[56]  Ibid., s. 126.

[57]  Ibid., s. 127.

[58]  Ibid., s. 128-129.

[59]  Np. o. Chaberek OP w swojej książce dotyczącej stosunku papiestwa do problemów teologicznych w XIX wieku nie tylko wyraża opinię, że według Grzegorza XVI „Kościół jest z natury niereformowalny”, gdy tymczasem z treści encykliki wynika, że jedynie jego istota jest niereformowalna, natomiast przypadłości jak najbardziej, ale również rozciąga to – rzekome – przekonanie papieskie na Państwo Kościelne, imputując papieżowi pogląd o niemożności zmian tej „widzialnej, doczesnej struktury”, pomimo, że w trakcie pontyfikatu tego papieża doszło do kilka istotnych reform w Państwie Kościelnym. M. Chaberek OP, Papieże…, s. 61.

[60]  Chodzi tu o określenie, którym posłużył się Benedykt XVI w swojej mowie do Kurii Rzymskiej z okazji świąt Bożego Narodzenia, 22 grudnia 2005 roku. Zob. w: Benedykt XVI, Address of His Holiness Benedict XVI to the Roman Curia offering Them His Christmas Greetings, za:  http://www.vatican.va/holy_father/benedict_xvi/speeches/2005/december/documents/hf_ben_xvi_spe_20051222_roman-curia_en.html [dostęp dnia 3.04.2011 r.]

[61]  Mirari vos…, s. 130.

[62]  Ibid., s. 131.

[63]  Ibid., s. 132.

[64]  Ibid., s. 133.

[65]  Ibid. W nawiązaniu do Dz Ap 19, 19.

[66]  Ibid., s. 134.

[67]  Na temat restrykcyjnej cenzury panującej w Państwie Kościelnym zob. w: M. Żywczyński, Geneza i następstwa…, s. 36. Przeciwne zdanie w tej kwestii miał Lamennais, który uważał, że „żadna błędna teoria nie mogła odnieść zwycięstwa nad katolicyzmem w swobodnej wymianie zdań”, że „gdyby wszelkie wyznania mogły swobodnie współzawodniczyć ze sobą w zakresie nauczania, zwyciężyłaby prawda.” P. N. Stearns, Ksiądz…, s. 103-105.

[68]  Mirari vos…, s. 134.

[69]  „Nie ma władzy, która by nie pochodziła od Boga, a te, które są, zostały ustanowione przez Boga” (Rz 13, 1) Biblia Tysiąclecia.

[70]  Szczególne znaczenie ma tutaj przywołanie przykładu Legionu Tebańskiego, którego żołnierze w sytuacji niemożności podporządkowania się poleceniu cesarskiemu dotyczącemu sprawowania kultu pogańskiego, woleli pozwolić się zmasakrować niż podnieść broń przeciwko przedstawicielom cesarza.

[71]  Mirari vos…, s. 136.

[72]  Papież ma tu ewidentnie na myśli grupę ludzi skupioną wokół ks. Lamennais wzywającą do otwartej współpracy z protestantami, której celem miało być „zniszczenie łańcuchów ciemiężących wszystkich przyjaciół wolności”.

[73]  Ibid., s. 137.

Podobne...

Dodaj komentarz

Top
error: