Therese Scarpelli Cory: Jak studiować św. Tomasza?

„Widzę w pismach Akwinaty potężną klarowność i prostotę, która staje się tym bardziej atrakcyjna im dłużej się nimi zajmuję. Nie należy on do myślicieli niepotrzebnie wszystko komplikujących czy popisujących się własną błyskotliwością. Chce po prostu zrozumieć świat najlepiej jak potrafi, uznając ograniczenia ludzkiego rozumu. To godny podziwu cel dla każdego uczonego.”


Badanie postaci i pism Tomasza z Akwinu wydaje się onieśmielającym zadaniem – korpus jego pism jest ogromny. Jak zacząć zgłębianie Tomasza i jego pism?

Rzeczywiście, ciężko sobie wyobrazić jak mógł on napisać tak wiele w około dwadzieścia lat. Jego główne dzieło, Summa teologiczna w przekładzie liczy ponad 3200 stron! Dla mnie największym wyzwaniem jest kompleksowy charakter jego myśli. Dla ówczesnych myślicieli typowe było podejmowanie próby zawarcia całej ludzkiej wiedzy na temat całej rzeczywistości w ramach spójnego systemu. Przypomina to dzisiejszych fizyków poszukujących „teorii wszystkiego”. Wszystko, co pisze Akwinata łączy się wzajemnie. Bardzo trudno docenić znaczenie pojedynczego tematu, bez choćby częściowej znajomości szerszego planu.

Powiedzmy, że mamy historyka badającego trzynasty wiek, piszącego na temat tortur albo postaw wobec pokarmów czy rodzącej się koncepcji jednostki. Gdyby chciał zbadać przedstawianie zagadnienie w kontekście akademickim, sięgnie po Tomasza – jednego z najważniejszych intelektualistów swojej epoki. Jak powinien podejść do sprawy?

Summa theologiae, jedno z najczęściej czytanych dzieł Akwinaty, to dobry początek. Jest spójna, dobrze zorganizowana i podzielona tematycznie. Łatwo zatem znaleźć fragmenty na interesujący nas temat. Z tego powodu kusi by od razu przeczytać fragment na wybrany temat, znaleźć wnioski i podsumować  „co mówi o tym Tomasz z Akwinu”. Ale Summa to nie encyklopedia. Akwinata napisał ją jako dzieło które ma być czytane od początku do końca, w określonym porządku. Każdy następny fragment spoczywa na fundamencie, tego co wykłada wcześniej. Jeśli przeskoczy się fundamenty i przejdzie od razu do rozważać o torturach, poście czy koncepcji osoby, łatwo popełnić błąd.

Biorąc pod uwagę, że nie każdy może rzucić wszystko na dwa lata i zająć się intensywnymi studiami nad Akwinatą, sugeruję zaznajomienie się najpierw z kluczowymi pojęciami związanymi z interesującym nas tematem. W wypadku badania stanowiska dotyczącego postu, należy mieć pojęcie o stosunku duszy i ciała, wolnej woli i tym, co czyni działanie aktem moralnym.  Mogą w tym pomóc opracowania. Po drugie, warto poświęcić czas na zapoznanie się z sąsiednimi częściami Summy, aby zrozumieć kontekst interesującego nas fragmentu. Po trzecie, nie należy ograniczać się do „oczywistych” artykułów. Jedne z najciekawszych i najsubtelniejszych myśli Tomasza pojawiają się w nieoczekiwanym kontekście, kiedy rzuca komentarze omawiając coś zupełnie innego.

Strategia poszukiwania omówień tematu poza „oczywistymi” kontekstami przynosi naprawdę dobre wyniki. Na przykład Tobias Hoffmann i inni wykazali, że u Tomasza i innych myślicieli średniowiecznych, jedne z najciekawszych rozważań o wolności znajdziemy nie – jak mogłoby się zdawać – we fragmentach o wolnej woli, lecz w teologicznych rozważaniach o upadku aniołów. (Aniołowie jako istoty czysto intelektualne były swego rodzaju „przypadkiem sprawdzającym” problem podejmowania decyzji wolnej od niewiedzy czy fizycznych namiętności.) Gdybyśmy ograniczyli się do poświęconych wolnej woli fragmentów Summy, umknąłby nam ważny element szerszej perspektywy.

Problemem myśli Tomasza zajmuje się wielu uczonych, a ilość poświęconych jej prac jest olbrzymia. Czy badania te są bardzo zróżnicowane, czy też da się wskazać tematy i zagadnienia które skupiają szczególną uwagę społeczności akademickiej?

Zdecydowanie jest wiele możliwości podejścia do tak złożonego zbioru tekstów. Dostrzegam jednak pojawiający się trend, z którego bardzo się cieszę. Jest nim odczytywanie Akwinaty na tle szerszego rozwoju filozofii i teologii w XIII wieku.

Przykładem może być  Aquinas and ‘the Arabs’ Project (projekt „Akwinata i Arabowie”), który rozpoczął się niecałe dziesięć lat temu. Projekt obejmuje konferencje, seminaria i publikacje poświęcone przejmowaniu pojęć z ówcześnie tłumaczonych tekstów tradycji islamskiej i żydowskiej przez Tomasza i jego współczesnych. Badania te prowadzą do ciekawych nowych wniosków. W przeszłości zakładano, że na Tomasza wpłynęli Augustyn i Arystoteles, których myśli usiłował ze sobą pogodzić. Teraz zaczynamy rozumieć, że jest to zbyt daleko idące uproszczenie. Kiedy trzynastowieczni myśliciele łacińscy czytali Arystotelesa, dokonywali jego interpretacji i krytyki korzystając z komentarzy przełożonych z arabskiego, wpisując się w stulecia już trwającej debaty. W rezultacie, wprowadzenie Arystotelesa do myśli chrześcijaństwa łacińskiego nie ograniczało się do tłumaczenia interesujących nowych tekstów. Było to raczej spotkanie z bogatą i zróżnicowaną szkołą myśli filozoficznej w ramach której koncepcje arystotelesowskie i pseudo-arystotelesowskie podlegały interpretacji i rozwinięciu w toku trwających przez wieki rozważań.

Poprzez porównywanie tekstów dowiadujemy się również, że myśliciele muzułmańscy tacy jak Awerroes i Awicenna wpłynęli na myśl Akwinaty w stopniu większym niż dotychczas przypuszczaliśmy. Tomasz często adaptuje rozwinięte przez nich koncepcje, również  te, z których wnioskami zdecydowanie się nie zgadza. Znana jest na przykład jego krytyka Awerroesa i jego założenia, wedle którego istnieje tylko jeden powszechny umysł (intelekt materialny) wspólny wszystkim ludziom. Jeśli przyjrzymy się uważnie własnej teorii abstrakcji intelektualnej Tomasza, zobaczymy model, którego korzenie tkwią właśnie u Awerroesa.

Te nowe badania nie tylko dają nam wgląd w fascynujące przekraczanie granic kulturowych przez trzynastowieczną filozofię, ale również pomagają dostrzec, w jaki sposób Tomasz rozumiał swoją własną pracę jako uczonego. Widział siebie jako kontynuatora wspólnego projektu sięgającego różnych źródeł. Korzystał ze źródeł chrześcijańskich, żydowskich, muzułmańskich i greckich podążając ich tropem, gdy znajdował w nich słuszne spostrzeżenia i korygując to, co uznawał za błędne. Osobiście uważam, że powodem jego surowej krytyki „intelektu materialnego” Awerroesa jest pewien podziw dla jego koncepcji działania umysłu i pragnienie skorygowania błędów kładących się cieniem na znakomitej pod wieloma względami teorii.

Jest Pani autorką książki o teorii samopoznania Tomasza z Akwinu. Skąd pomysł na podjęcie tego zagadnienia?

Wszystko zaczęło się jakieś dziesięć lat temu, kiedy pracowałam nad pracą licencjacką z teologii i nieco naprędce wybrałam badanie teorii Tomasza na temat ludzkiego poznania Chrystusa. To ciekawe zagadnienie, mamy osobę o dwóch pełnych naturach – boskiej i ludzkiej. Jak rozumie ona sama siebie? Czy ludzki umysł Chrystusa dostrzegłby i zrozumiał Jego boską naturę? Akwinata twierdzi, że nie. Ten rodzaj samopoznania możliwy jest tylko dzięki łasce Boga. Wtedy zaczęłam się zastanawiać dlaczego Tomasz doszedł do takiego wniosku. Miałam przeczucie, że wiąże się to z założeniami filozoficznymi dotyczącymi samopoznania których wówczas nie
rozumiałam.

Kiedy na studiach magisterskich miałam okazję pogłębić znajomość filozofii średniowiecznej, zaczęłam zagłębiać się w teorię samopoznania Akwinaty. Jego teksty początkowo jawią się jako bardzo proste, niemal schematyczne. Ale jeśli pracuje się nad nimi dłużej i przeniesie poszukiwania na mniej „oczywiste” konteksty, o których mówiłam wcześniej, jego idee wykazują intrygującą tendencję do nabierania życia. To dla mnie najbardziej ekscytujący element badania tekstów średniowiecznych.

Im bardziej zagłębiałam się w jego teksty o samopoznaniu, tym lepiej dostrzegałam, że kieruje nimi cudownie zdroworozsądkowa refleksja zwykłego człowieka na temat doświadczania siebie samego w życiu codziennym i bardzo poważne rozważania o warunkach koniecznych dla zaistnienia takich doświadczeń. Było to zaskakujące, gdyż wielu z nas wydaje się, że poważne teorie dotyczące osobowości i samopoznania są produktem nowoczesności. W książce „Aquinas on Human Self-Knowledge” (Akwinata o samopoznaniu) próbuję pokazać, że myśliciele średniowieczni byli tak samo zainteresowani tymi zagadnieniami. Mieli jedynie inne, w dodatku bardzo interesujące pod względem filozoficznym, podejście.

W teorii samopoznania Tomasza cenię szczególnie poszanowanie dla ludzkiej natury. Uważa on, że do zrozumienia siebie docieramy poprzez nasze interakcje ze światem zmysłowym. Zgadzam się z potrzebą wglądu w doświadczenia. Nie poznaję siebie – tego do czego jestem zdolna, tego co mnie cieszy, tego co to znaczy być człowiekiem – zwracając się do wewnątrz i po prostu „patrząc”. Poznaję siebie w momencie intencjonalnego zaangażowania w otaczający mnie świat, poprzez doświadczanie siebie jako osoby czującej, myślącej, rozumującej, szczęśliwej lub smutnej z jakiegoś powodu.

Dlaczego Pani zdaniem Tomasz z Akwinu i jego dzieła są tak interesującym problemem dla badaczy?

Tomasz znajduje się w kluczowym miejscu historycznym. Jest w czołówce myślicieli filozoficznych i teologicznych biorących za podstawę liczne nowo przetłumaczone teksty greckie i arabskie. Po jego śmierci następne pokolenia scholastyków czuły się w obowiązku brać jego myśl na tyle poważnie, by uczynić z niej punkt odniesienia dla własnego stanowiska. Duns Szkot czy Wilhelm Ockham niekiedy zaczynają istotne wywody od opisania stanowiska Akwinaty i przedstawienia zdania przeciwnego. Jeśli spojrzymy na relacje z jego poprzednikami, pisma Tomasza stanowią historyczny punkt spotkania, w którym liczne nurty myśli łączą się w fascynujący i zmieniający historię nowy sposób. W odniesieniu do myślicieli późniejszych jak Duns Szkot czy Ockham, Tomasz jest odpowiedzialny za postawienie problemów, które uznali za wymagające odpowiedzi.

Osobiście, widzę też w pismach Akwinaty potężną klarowność i prostotę, która staje się tym bardziej atrakcyjna im dłużej się nimi zajmuję. Nie należy on do myślicieli niepotrzebnie wszystko komplikujących czy popisujących się własną błyskotliwością. Chce po prostu zrozumieć świat najlepiej jak potrafi, uznając ograniczenia ludzkiego rozumu. To godny podziwu cel dla każdego uczonego.

Źródło: medievalists.net

Therese Scarpelli Cory jest adiunktem na Wydziale Filozoficznym katolickiego Uniwersytetu Notre Dame. Zajmuje się badaniem średniowiecznych teorii poznania i wpływami arabskimi w myśli trzynastowiecznych scholastyków.

Tłumaczenie: Redakcja Bazy Dokumentów Papieskich

Podobne...

Dodaj komentarz

Top
error: