Sandro Magister: Efekt Franciszka? Rozkład opinii katolickiej we Włoszech.

Komentarz Rorate Caeli: „Otwarcie” Kościoła po II Soborze Watykańskim miało fatalne konsekwencje na wpływ katolickiego nauczania względem włoskiego ustawodawstwa. Najbardziej zdumiewającymi tego przykładami były legalizacja rozwodów i aborcji podczas pontyfikatu Pawła VI. Jan Paweł II musiał stawić czoła jednemu z najtrudniejszych zadań swojego pontyfikatu – musiał odbudować obecność opinii katolickiej we włoskim życiu politycznym, czemu stopniowo podołał przy pomocy kard. Ratzingera oraz kard. Ruiniego – wikariusza generalnego Rzymu oraz przewodniczącego Konferencji Episkopatu Włoch. Udało się to nawet mimo intelektualnego sabotażu takich ludzi jak jezuicki arcybiskup Mediolanu kard. Martini. Symbolem tej nowej tendencji, katolickiego wpływu na włoskie ustawodawstwo, było referendum z 2005 roku dotyczące in vitro, które dzięki nawoływaniu papieża Benedykta XVI do bojkotu okazało się nieważne. Teraz zjednoczony front katolicki pieczołowicie uformowany podczas pontyfikatów Wojtyły i Ratzingera runął niczym domek z kart, a ataki na moralność nie spotykają się we włoskim parlamencie właściwie z żadnym sprzeciwem. Czy jest to właśnie to, co zwykle się określa mianem „efektu Franciszka”? Znany watykanista Sandro Magister wyjaśnia tę kwestię na przykładzie nowego prawa dotyczącego ekspresowych rozwodów – które zostało wprowadzone przy poparciu profesorów katolickich uniwerytetów.


Nowe prawo dotyczące szybkich rozwodów, przyjęte entuzjastycznie przez chór mass-mediów, wydaje się być bezlitosnym testem i być może definitywnym końcem tego, co przez lata określano mianem „włoskiego wyjątku” – to znaczy zdolności tego kraju do przeciwstawienia się mainstreamowi w kluczowych sprawach dotyczących życia i rodziny dzięki aktywności politycznego katolicyzmu na forum publicznym.

Dziennik włoskiego episkopatu „Avvenire” w swoim artykule wstępnym jednoznacznie potępiając nowe prawo napisał: „Szybki rozwód, niecywilizowany cel. Katastrofalna, antyrodzinna równia pochyła”. Jednak ten burzliwy wstęp został w świeckich mediach zaklasyfikowany jako „gniew katolików” i natychmiast zignorowany.

W rzeczywistości liczba posłów, którzy poparli to prawo, mówi sama za siebie: 398 zagłosowało na tak, 28 na nie a 6 się wstrzymało. Stało się to w parlamencie pełnym katolików, w rządzie, w którym premier i wielu ministrów są katolikami, a wnioskodawca nowej ustawy, Alessia Morani, prawniczka specjalizująca się w prawie małżeńskim, określa się jako „dojrzała, demokratyczna katoliczka”.

W liście do „Avvenire” z 26 kwietnia deputowany Partii Demokratycznej Franco Monaco, były przewodniczący Akcji Katolickiej w Mediolanie i swego czasu główny doradca i ghostwriter kard. Martiniego, wypunktował wiele negatywnych stron nowego prawa wyrażając obawę o agnostyczny, indywidualistyczny i libertariański kierunek, w jakim ono zmierza. Mimo to i tak zagłosował na ‚tak’. W swoim komentarzu dotyczącym „katolików w polityce” napisał:

„Dzisiaj środowisko kościelne nie naciska już tak na nich, by troszczyli się o „wartości nienegocjowalne”. Nie jest to dobry powód by obniżyć poprzeczkę odpowiedzialnego, krytycznego rozeznania. Jest wręcz odwrotnie – teraz nie jesteśmy naciskani z zewnątrz, więc musimy świadczyć o tej odpowiedzialności we własnym zakresie.”

Ale jeśli głosowanie za szybkim rozwodem jest znakiem tego autonomicznego „krytycznego rozeznania” katolików nie pozostających już pod presją hierarchii, równie ciekawe jest zrozumieć powody, które doprowadziły do poparcia tego nowego katolickiego kierunku. Najbardziej znaczącą wskazówkę w tej sprawie znalazłem w małej kolumnie opublikowanej w „Corriere della Sera” 26 kwietnia.

Autor, Mauro Magatti, jest stałym współpracownikiem „Avvenire”, ale może nawet częściej pisze do Corriere – gazety świeckiej. Kieruje katedrą socjologii na Katolickim Uniwersytecie w Mediolanie i był dziekanem wydziału w latach 2006-2012. Wykłada również na Wydziale Teologicznym w Mediolanie. Jest również przede wszystkim czołowym intelektualnym konsultantem Konferencji Episkopatu Włoch – ale nie Episkopatu z dawnych lat, walczącego, lecz dzisiejszego – słabego, którego reprezentuje Sekretarz Generalny Nunzio Galantino.

Więc skoro Konferencja Episkopatu Włoch straciła całe swoje znaczenie w dziedzinie politycznej, to samo dotyczy myśli katolickiej, która powinna mieć pewien wpływ na politykę. Komentarz Magattiego dotyczący szybkich rozwodów ilustruje ten stan rzeczy perfekcyjnie.

Pisze on: „W epoce, w której celebrujemy szybkość i elastyczność, gdzie wzywa się do nadejścia jasności „nowego początku”, szybkie rozwody są doskonale zgodne z duchem czasów.”

Żadnej krytyki. Dalej zauważa: „Ludzkie istoty mają nadzwyczajną zdolność do adaptacji. Dostosują się nawet do modelu społecznego, w którym małżeństwo na całe życie przemienia się w małżeństwo ograniczone czasem. Oznacza to większą wolność indywidualnego wyboru, mniej zobowiązań społecznych”.

Podnosi tylko kwestię pewnej niepewności co do przyszłości: „Czas pokaże, czy ta decyzja uczyni nas naprawdę szczęśliwymi. Wszyscy powinniśmy przetrwać niestabilny związek, powinniśmy się z tym zmierzyć”.

Kończy tymi słowami: „Zobaczymy co się stanie. Póki co – jak mówi poeta – „kto chce być szczęśliwy, nie ma pewności jutra” (Wawrzyniec Wspaniały).


Źródło: Rorate Caeli

Podobne...

Dodaj komentarz

Top
error: