Na żyznej ziemi – katolicki tradycjonalizm we Francji przed powstaniem FSSPX [cz. 1]

Pozytywna reakcja, z jaką spotkała się postawa abp. Lefebvre’a we Francji, w dużej części wynika ze skomplikowanej historii tamtejszego Kościoła – historii, która opatrznościowo dała francuskim katolikom czas i możliwość przygotowania środków zaradczych na czas kryzysu. Poniższe opracowanie, pierwotnie opublikowane w wewnętrznym biuletynie Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X, a następnie, za zgodą bp. Bernarda Fellaya, w miesięczniku „The Angelus”, opowiada o historii ruchu tradycji katolickiej, który – jak udowadniają jego autorzy – zaczął się formować nie dopiero w odpowiedzi na postanowienia II Soboru Watykańskiego, lecz o wiele wcześniej, gdy idee Rewolucji Francuskiej nie sięgnęły jeszcze tak głęboko do wnętrza Kościoła.


france


W roku 1974 abp Lefebvre kupił dom na Rue des Carrières w Suresnes (w aglomeracji paryskiej), który miał być przyczółkiem dla jego działalności we Francji. Francuski dystrykt Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X został utworzony 15 sierpnia 1976 r. i powierzony w zarząd ks. Pawłowi Aulagnierowi (ur. 1943; święcenia kapłańskie otrzymał z rąk abp. Lefebvre’a w 1971 r.). Tego samego dnia Arcybiskup poświęcił nabyty niewiele wcześniej przeorat św. Anny w Lanvallay w Bretanii. Następnego dnia, 16 sierpnia, został podpisany akt kupna przeoratu Matki Bożej z Pointet w Owernii, który przez kolejne dwa lata był siedzibą przełożonego dystryktu, by następnie służyć jako dom rekolekcyjny. Wreszcie w tym samym czasie został założony przeorat pw. św. Michała w St-Michel-en-Brenne w Regionie Centralnym, a w kolejnym roku powstał dom macierzysty Sióstr Bractwa Świętego Piusa X. Pod koniec 1976 r., pierwszego roku działalności, dystrykt francuski liczył zaledwie cztery domy, z których tylko jeden został niezbędnie wyposażony.

Obecnie, po z górą trzydziestu latach, dystrykt francuski liczy 39 domów, w których stale mieszkają kapłani (nie licząc innych domów, w których rezydują kapelani [np. zakonni – przyp. tłum.]) oraz 130 posługujących księży; drugim co do wielkości jest dystrykt amerykański z 16 domami i 55 kapłanami. Aby osiągnąć taką samą liczbę domów i kapłanów, jak w dystrykcie francuskim, należałoby połączyć dystrykt USA z trzecim co do wielkości dystryktem niemieckim (który ma 14 domów i 41 księży) oraz czwartym – południowoamerykańskim (liczącym 11 domów i 34 kapłanów).

Te nadzwyczajne dane nie są jedynymi, które zasługują na uwagę. W Bractwie Św. Piusa X księża narodowości francuskiej stanowią trzecią część kapłanów. Trzeba też zauważyć, że w ogóle wśród zgromadzeń Tradycji prawie wszystkie męskie i duża część żeńskich ma francuskie korzenie: klasztory benedyktyńskie Świętego Krzyża, Matki Bożej z Guadalupe i Matki Bożej z Bellaigue (ufundowany przez mnichów z opactwa św. Marii Magdaleny w Barroux, założonego przez o. Gerarda Calveta [1927–2008]); Bractwo Przemienienia z Mérigny, założone przez ks. Bernarda Lecareux (ur. 1933); kapucyni z Morgon, założeni przez o. Eugeniusza de Villeurbanne (1904–1990); dominikanie z Avrillé; Siostry Bractwa Św. Piusa X, założone przez m. Marię Gabrielę Lefebvre (1907–1987); tradycyjne karmele założone przez m. Marię Krystynę Lefebvre (1908–1996); dominikanki nauczające od Świętego Imienia Jesus z Brignoles i Fanjeaux; małe siostry Świętego Franciszka z Le Trévoux; benedyktynki z Lamairé; małe służebniczki św. Jana Chrzciciela z Le Rafflay; klaryski z Morgon; dominikanki kontemplacyjne z Avrillé itd.

Trzeba też pamiętać, że i inne zgromadzenia, w których jest celebrowana tradycyjna Msza św. (związane z komisją Ecclesia Dei), w większości również są pochodzenia francuskiego lub z Francją związane – np. klasztor w Fontgombault i jego fundacje (Randol i inne); Mali Bracia Najświętszego Serca, założeni przez ks. [Jerzego (Georgesa)] de Nantes; klasztor św. Marii Magdaleny z Barroux i jego fundacje (klasztor St Marie de la Garde); opactwo Zwiastowania Matki Bożej; dominikanki nauczające od Ducha Świętego, założone przez ks. Wiktora Alana Berto (1900–1968); opactwo św. Józefa z Clairval, założone przez o. Augustyna Marię Joly’ego (1917–2006); Instytut Świętego Krzyża z Riaumont, założony przez o. Alberta Reveta (1917–1986); Stowarzyszenie św. Wincentego Ferreriusza z Chéméré; Instytut Chrystusa Króla Najwyższego Kapłana; Bractwo Kapłańskie Św. Piotra (siedmiu z dwunastu założycieli było Francuzami); kanonicy i kanoniczki Matki Bożej z Lagrasse; Stowarzyszenie Misjonarzy Miłosierdzia Bożego z Tulonu; benedyktynki z Jouques; siostry ofiarujące się Najświętszemu Sercu (Les Religieuses Victimes du Sacré Coeur) z Marsylii; Instytut Dobrego Pasterza w Bordeaux, itd.

Jak można wyjaśnić tak szybki rozwój Bractwa Św. Piusa X, a ogólniej katolickiego tradycjonalizmu i tradycyjnej Mszy św., we Francji? „To właśnie w naszej kochanej ojczyźnie, we Francji, ten opór wobec dywersji w Kościele jest najsilniejszy” – zauważył abp Lefebvre w kazaniu wygłoszonym 2 października 1982 r. w szkole pw. św. Michała w Niherne.

Jednej z historycznych tego przyczyn z pewnością należy upatrywać w „żyznej glebie”, która istniała we Francji na długo przed przybyciem tam pierwszych kapłanów wyświęconych przez abp. Lefebvre’a w Ecône. Dalsze części tego artykułu to opis (z konieczności skrótowy) czasu, który poprzedzał nadejście Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X. Wymienione osoby i instytucje zostaną przedstawione w tym czasie, kiedy interweniowały w walce o Tradycję katolicką. Ich późniejsza historia, ewolucja, jaką przeszły, jest bardzo zróżnicowana, ale nie to jest tematem tego artykułu. Choć wiele z nich wiernie trwa [przy Bractwie], to niektóre pogodziły się ze zmianami, jakie zaszły w Kościele po II Soborze Watykańskim; z kolei inne pogrążyły się w agresywnym sedewakantyzmie. To, że później mogły one zejść z obranego kierunku (a pierwsze oznaki tego, że błądzą, mogły być widoczne już w opisywanym okresie) nie należy do historii, którą zajmuje się ten tekst; autorzy chcą wspominać wyłącznie interwencje na rzecz Tradycji katolickiej, jakie miały miejsce we Francji pomiędzy rokiem 1958 a 1976, niezależnie od tego, co działo się w późniejszym czasie z tymi, którzy ich dokonali.

Francja, ziemia rewolucji i oporu

Aby zrozumieć powstanie we Francji po śmierci papieża Piusa XII katolickiego ruchu oporu, musimy wpierw cofnąć się do przeszłości. Przez ponad dwa stulecia francuscy katolicy stawiali czoła tak wielu pełnym przemocy atakom, że wykształcili w sobie dość osobliwą zdolność do stawiania oporu. Jeśli Francja stawała na czele oporu wobec religijnej i politycznej rewolucji, działo się tak, ponieważ była ona niestety wielokrotnie laboratorium tej rewolucji. Jak zauważył w Fideliter w styczniu 1984 roku ks. Franz Schmidberger: „Fakt, że abp Lefebvre jest Francuzem, spowodował w jego kraju wielki oddźwięk. Ponadto, od czasu gdy dokonano rozdziału Kościoła i państwa, stało się stałą konieczność by Francuzi walczyli i bronili swoich spraw. Przez kilka pokoleń musieli utrzymywać swoich księży, swoje kościoły i kaplice, swoje szkoły. W konsekwencji kryzys trawiący dziś Kościół nie zastał ich zupełnie nieświadomymi. Francuzi przywykli do walki w obronie swojej wiary„.

Rewolucja Oświecenia i kontrrewolucja

Francja przeszła przez rewolucję intelektualną i polityczną bardzo wcześnie, i w konsekwencji zdołała rozwinąć równolegle bogatą doktrynę kontrrewolucyjną.

Pierwsza ofensywa miała miejsce w XVIII wieku, wieku „Oświecenia”, z tzw. filozofami na czele. Rousseau, Wolter, Diderot, Monteskiusz, D’Alembert, Holbach, Helvetius, Condorcet, Condillac i inni zapoczątkowali systematyczny i chóralny atak na porządek naturalny i ponadnaturalny, na Chrystusa i Jego Kościół. Aby stawić czoła temu zalewowi, wyłonili się apologeci wiary, Kościoła, społeczeństwa i dobra wspólnego: Barruel, Freron, Nonotte, Patouillet, Palissot i wielu innych. Mimo, że byli wyśmiewani przez „filozofów” i ich popleczników, zdołali położyć grunt pod zbawienną reakcję.

Pod koniec tamtego wieku rewolucja doszła we Francji do głosu. W zasadniczy sposób antyklerykalna, antykatolicka i antyreligijna (zgodnie ze swoimi kolejnymi etapami), zniszczyła monarchię z powodu jej przywiązania do Kościoła, oraz niszczyła francuski lud, który nie chciał się dopasować do matrycy „nowego człowieka”. Przeciwko temu kataklizmowi powstała wojskowa i polityczna reakcja (Wandea, szuani). Ale była też reakcja intelektualna (Burke, Clorivière, Bonald, Maistre, Rivarol i inni), która wytworzyła strategię myśli kontrrewolucyjnej. Dwie sentencje Josepha de Maistre’a pomogą nam zrozumieć ogólny ton: „Jest w rewolucji francuskiej szatański charakter, który odróżnia ją od tego, co widzieliśmy do tej pory, a może nawet od wszystkiego, co kiedykolwiek ujrzymy”; „Kontrrewolucja nie powinna być odwrotną rewolucją, ale odwrotnością rewolucji”.

Katolicki liberalizm i antyliberalizm

Po rewolucji (i jej kontynuacji, jaką było Cesarstwo Napoleona), Restauracja próbowała związać pewne polityczne i religijne wątki ze starym reżimem, ale maszyna została zepsuta, a duch utracony. Jednak w tym okresie miało miejsce we Francji katolickie odrodzenie, w szczególności pod literackim wpływem Chateaubrianda, który zapoczątkował odnowę apologetyki (Geniusz chrześcijaństwa, Męczennicy).

W tym samym czasie ks. Lamennais zaproponował bardziej bojowe i śmielsze podejście do konfrontacji z nowoczesnością, wsparte nową doktryną „dobra wspólnego” (Esej o obojętności w przedmiocie religii). Jednak Lamennais wespół ze swoimi przyjaciółmi Montalembertem i Lacordairem przeszli od nastawienia silnie antyrewolucyjnego do próby zjednoczenia Kościoła i rewolucji. Skupieni wokół czasopisma L’Avenir (Przyszłość), stworzyli „katolicyzm liberalny”, którego potomstwo było liczne. Lamennais oczywiście spotkał się ze sprzeciwem, opozycją i krytycyzmem, włączając to ludzi z jego własnej szkoły (Dom Guéranger). Od roku 1850 aż do wybuchu wojny w roku 1914, francuski katolicyzm był podzielony na dwa obozy, które znajdowały się w stałej opozycji: liberałów i antyliberałów. Ci drudzy rozwinęli się w doktrynalny i polemiczny obóz, który nie miał sobie równych.

Od „ralliementu” do modernizmu

Podczas pontyfikatu papieża Leona XIII ten spór odżył jako konsekwencja polityki „ralliementu” („przyłączenia”) do (antyklerykalnej) Republiki, zapoczątkowanej przez Ojca Świętego w 1892 roku. Nowe pokolenie antyliberałów wypracowało doktrynę, która przypominała przede wszystkim, że niektóre działania papieskie mają więcej wspólnego z polityką niż z religią, a więc nie należy im się takie samo niezwłoczne posłuszeństwo. Ten niuans dołączony do często silnego „ultramontanizmu” przybierze na znaczeniu nieco później.

Za czasów św. Piusa X nowa bitwa rozgorzała wokół zagadnienia modernizmu. Francja stała na czele linii frontu: Loisy, Hébert, Blondel, Le Roy, Houtin, Laberthonnière, Turmel i wielu innych czołowych modernistów było Francuzami. Ta ofensywa spowodowała zwarcie szeregów przez trzecią generację antyliberałów.

Walczyli oni na dwóch frontach: kościelnym, przeciw modernistom i półmodernistom, oraz politycznym, przeciwko niszczeniu pozostałości chrześcijańskiej Francji. Od 1789 roku wszystkie władze znajdowały się w rękach antyklerykalnych republikanów, którzy stosowali systematycznie politykę dechrystianizacji, co zaowocowało wygnaniem dziesiątek tysięcy duchownych, a tych, którzy pozostali, zmusili do przywdziania świeckich strojów (np. Dominikanki Najświętszego Imienia Jezus przez pierwsze 40 lat XX wieku nie nosiły swoich strojów zakonnych!). Wreszcie w 1905 były seminarzysta, który wstąpił do masonerii, Emile Combes, dokonał brutalnego rozdziału Kościoła od państwa. Wszystkie kościoły, plebanie, rezydencje biskupów i seminaria zostały skonfiskowane, a państwo zniosło wszelkie wsparcie finansowe dla Kościoła. Dzięki czujności i energii św. Piusa X reakcja francuskich katolików była jednogłośna. Zmobilizowali się do obrony swojego Kościoła, jednocześnie ucząc się jak żyć z własnych środków i wspierać swoich księży i parafie z własnych kieszeni. To doświadczenie w przyszłości okaże się bezcenne.

Tragedia potępienia Akcji Francuskiej

W 1926 roku francuskim Kościołem wstrząsnął kolejny dramat – papież Pius XI brutalnie i pochopnie potępił Akcję Francuską, kontrrewolucyjny ruch który sam w sobie był świecki, ale do którego należało wielu najbardziej katolickich antyliberalnych wojowników. Uznając – na podstawie uzasadnionych argumentów – potępienie za niesprawiedliwe, większość liderów i członków nie podporządkowało się mu. Zostali ekskomunikowani (poddając w wątpliwość ważność i istnienie ekskomunik), a kary zostały zdjęte dopiero w 1939 roku przez Piusa XII, przed rozpoczęciem II wojny światowej. Po tym potępieniu francuski episkopat i inne kościelne gremia (prasa, Akcja Katolicka itp.) zostały systematycznie wyczyszczone na korzyść bardziej liberalnych i nachylonych w lewo katolików.

Narodziny progresywizmu po II wojnie światowej

W 1940 roku Niemcy pokonali armię francuską w kilka tygodni. Bohater I wojny światowej, cieszący się ogromnym prestiżem Marszałek Pétain, został wyznaczony przez składającą się w dużej mierze z lewicy Izbę Deputowanych do zawarcia rozejmu z Niemcami. Francuscy biskupi masowo i publicznie opowiedzieli się za rządem Marszałka Pétaina, i nawoływali katolików do poparcia jego działań. Ale w 1944 i 1945 roku rząd Pétaina znalazł się w obozie przegranych, a ci, którzy go popierali, padli ofiarami krwawych czystek. W tym samym czasie biskupi sprytnie zmienili stronę, a katolicy, którzy posłuchali się ich cztery lata wcześniej sami musieli przyjąć konsekwencję swoich działań. Trwała nieufność wobec hierarchii, przynajmniej w dziedzinie polityki, podcięła jej korzenie wśród niektórych francuskich katolików. Z drugiej strony, kierownictwo francuskiego Kościoła przeszło nową czystkę na korzyść katolicyzmu ukierunkowanego bardziej na lewo.

Następstwo tych wydarzeń okazało się być po wojnie tragiczne. Na polu teologicznym Francja znalazła się z samym sercu „nowej teologii”, na czele z Jeanem Daniélou, Henrim de Lubaciem, Yvesem Congarem, Marie-Dominique Chenu, Henrim Bouillardem, Gastonem Fessardem, Yvesem de Montcheuilem, nie zapominając o tym, że prace jezuity Pierre’a Teilharda de Chardina potajemnie zalewały Francję, a zwłaszcza seminaria. Na poziomie politycznym i społeczym Francja doświadczyła silnego wychylenia katolickich instytucji w kierunku lewicy. W wielu przypadkach skutkowało to wyeliminowaniem wszelkich związków z katolicyzmem (np. chrześcijańskie związki zawodowe stały się po prostu „demokratycznymi” związkami zawodowymi). W sferze religijnej francuski Kościół dokonał wyboru na rzecz „opcji misyjnej”, co w istocie polegało na zlekceważeniu praktykujących katolików (traktowanych ze swoimi „burżuazyjnymi i rutynowymi nawykami” jako „przeszkoda w misji”), aby przejść do niepraktykujących, niewierzących, i niereligijnych. Oznaczało to redukcję chrześcijańskiego przesłania do jego wymiaru humanitarnego. Wreszcie w dziedzinie liturgicznej, Francja dzięki Narodowemu Centrum Duszpasterstwa Liturgicznego (Centre National de Pastorale Liturgique lub CNPL) znajdowała się w czołówce „eksperymentów liturgicznych” i strywializowanego pojęcia „duszpasterstwa liturgicznego” (które okazało się być katastrofalne w skutkach).

Trauma wojny algierskiej

W 1954 roku we Francji rozpoczął się kolejny dramat, który będzie miał znaczny wpływ na jej religijną ewolucję: wojna algierska. Algieria była terytorium francuskim przez ponad 120 lat, żyli tam wspólnie „czarne stopy” (urodzona w Algierii ludność europejskiego pochodzenia, w szczególności francuskiego, włoskiego i hiszpańskiego), żydzi i rdzenni mieszkańcy. Wojnę prowadzili za pomocą metod terrorystycznych „algierscy nacjonaliści” z Frontu Wyzwolenia Narodowego (FLN), podczas gdy ludność algierska demokratycznie wyraziła swoją wolę pokojowego rozwoju politycznego w unii z Francją. Dlatego też wojna przeciw FLN wyglądała na w pełni uzasadnioną. Ale prowadził ją ówczesny socjalistyczny rząd francuski, a na miejscu byli młodzi Francuzi. Katolicka prasa wespół z Akcją Katolicką wspierały FLN przeciw francuskiej armii. Co gorsza, niektórzy postępowi katolicy posunęli się nawet do aktywnego wspierania terroryzmu. Zostali „nosicielami teczek” FLN-u (tj. zaangażowani byli w logistykę). Ich zdrada oburzyła wielu bardziej tradycjonalistycznie nastawionych katolików. Ale wraz ze zmianą nastrojów we Francji, i ostatecznie proklamowaniem niepodległości Algierii w 1962 roku (potwierdzonym w referendum), ci tradycyjni katolicy, którzy ponownie zaufali swojemu rządowi (gen. de Gaulle, szef rządu, deklarował w 1959 roku: „Tak długo jak żyję, nad Algierią nie zawiśnie flaga FLN”) zostali politycznie skrzywdzeni i czuli się zdradzeni przez hierarchów.

Soborowa rewolucja we Francji i maj 1968

W tych warunkach okres zapoczątkowany we Francji wraz ze śmiercią Piusa XII i w szczególności rozpoczęciem Soboru, był katastrofalny. Prawdziwe tsunami, coś jak wiatr szaleństwa, wymiotło wszystko to, co we francuskim Kościele pozostało jeszcze tradycyjne. W kilka miesięcy sutannę zastąpiły świeckie ubrania. Konfesjonały, stacje drogi krzyżowej, posągi, relikwiarze, balaski, westymenta liturgiczne, klęczniki itp. zostały zabrane z kościołów i zniszczone, a w najlepszym przypadku sprzedane do sklepów z antykami. Najbardziej szalone eksperymenty liturgiczne były na porządku dziennym. Nauczanie katechizmu zostało zdewastowane, tradycyjny katechizm odrzucony na rzecz zbioru tekstów, które nie mówiły już o tym co do zbawienia jest potrzebne. Duchowni popierali najbardziej nieroztropne opinie polityczne (szczególnie te lewicowe). Tysiące księży porzuciło kapłaństwo i ożeniło się.

Punktem kulminacyjnym były rewolucyjne wydarzenia z maja 1968 roku, podczas których arcybiskup Paryża i przewodniczący Konferencji Episkopatu Francji kard. François Marty zadeklarował, że „Bóg nie jest konserwatystą”. Kolejna dekada, aż do śmierci papieża Pawła VI, była katastrofą dla francuskiego Kościoła, który został całkowicie opróżniony ze swojej istosty (porzucenie praktyk religijnych, masowy spadek powołań, upadek życia religijnego, początek problemów finansowych, które dalej tylko się pogarszały). Przeprowadzano najbardziej dzikie eksperymenty, broniono i propagowano wszędzie najbardziej heterodoksyjne twierdzenia.

Bogaci w doświadczenie duchowni i świeccy zmierzają się z kryzysem

W obliczu kryzysu, który postawił każdego katolika w „tragicznej konieczności dokonania wyboru”, francuscy katolicy przywiązani do Tradycji (zarówno księża jak i świeccy) byli lepiej przygotowani do zmierzenia się z nim niż inni. Mieli przewagę posiadania wartościowej kontrrewolucyjnej i antyliberalnej literatury, obfitej i łatwo dostępnej. Dzięki polityce „ralliementu” wiedzieli, że Rzym w pewnych kwestiach może błądzić. Od czasu potępienia Akcji Francuskiej zdali sobie sprawę, że kościelne sankcje mogą być bezpodstawne i niesprawiedliwe. Podczas II wojny światowej doświadczyli tchórzliwego wycofania się swoich biskupów, co było ostrzeżeniem. Niedawna trauma algierska otworzyła im oczy na działalność wywrotową szalejącą w tzw. katolickiej prasie, Akcji Katolickiej i sporej części duchowieństwa. Masowa „sekularyzacja” zaalarmowała ich o nadciągającym niebezpieczeństwie zaniku chrześcijaństwa w jego najbardziej konkretnych i bezpośrednich aspektach. Burza szalejąca nad francuskim Kościołem od 1962 roku, która dotknęła jego bezpośredniego i osobistego życia religijnego (liturgia, katechizm, strój duchowny, życie kapłańskie, nauczanie, katolickie szkoły itd.) pokazała, że nie można było uciec od dokonania kluczowych wyborów. W końcu przez ostatnie 60 lat francuscy katolicy przywykli do finansowego wspierania („podatek kościelny”) swoich księży i świątyń. Zdobyli bogate doświadczenie, które pomogło zmierzyć się z właśnie wybuchającym kryzysem.


Źródło: The Angelus

Tłumaczenie: Redakcja Bazy Dokumentów Papieskich (za wyjątkiem pierwszych siedmiu akapitów zaczerpniętych ze strony www.news.fsspx.pl)

Podobne...

Dodaj komentarz

Top
error: