Michael Hesemann: „Każda zbrodnia musi być ścigana”

„Kiedy zobaczyłem raporty i filmy z tego, co się dzieje na terenach kontrolowanych przez ISIS, miałem uczucie deja vu. Muszę przyznać, że kiedy studiowałem te dane i zdjęcia dotyczące ludobójstwa Ormian, zastanawiałem się czasem, czy moje źródła nie są przesadzone. To brzmiało tak nierealnie, te okrucieństwa, ta przemoc, te doniesienia o ukrzyżowaniach i góry czaszek zdekapitowanych ludzi. A teraz wszystko to widzę w wiadomościach. Tak więc historia się powtarza: jeśli nie uczysz się z historii, jeśli nie obchodzi cię co się działo w przeszłości, pozwalasz popełniać te zbrodnie ponownie.”


Co skłoniło Pana do zajęcia się dokumentami? Co Pan odkrył?

Właściwie zacząłem się interesować tematem ludobójstwa Ormian po przeczytaniu listu arcybiskupa Kolonii – a ja jestem z Kolonii – kard. von Hartmanna, który w 1915 roku napisał list do kanclerza Rzeszy prosząc o wsparcie w zapobieżeniu kolejnego ludobójstwa Ormian, po tym jak z północno-wschodniej Turcji wycofały się wojska rosyjskie. Jego słowa były wstrząsające. Potwierdził ludobójstwo Ormian z lat 1915/1916 i porównał je z pierwszymi prześladowaniami chrześcijan, takimi jak prześladowania za czasów Dioklecjana na początku IV wieku.

Stwierdził, że skoro Niemcy były takimi bliskimi sojusznikami Turcji, sprowadzi to hańbę na następne niemieckie pokolenia jeśli nie zrobią nic aby temu zapobiec. Od razu zdałem sobie sprawę z tego, jak bardzo miał rację, i że był on głosem sprawiedliwości w środku okropnej I Wojny Światowej. I zadałem sobie pytanie: co Niemcy zrobili po I Wojnie, a nawet dzisiaj, aby powiedzieć światu o tym co wiedziały, aby zapobiec powtórzeniu się takich wydarzeń w przyszłości – naprawdę nic!

Potem w 1939 roku Adolf Hitler spotkał się z najważniejszymi generałami w swojej górskiej kwaterze Berghof obok Berchtesgaden, i ogłosił swoje plany dla Polski: całkowicie bezmyślną rzeź polskich elit i wszystkie inne okrucieństwa. Kazał postępować z najwyższym, bezlitosnym okrucieńśtwem, gdyż „historię zawsze piszą zwycięzcy”, i bądź co bądź „kto dziś mówi o ludobójstwie Ormian?”. Czy więc zaprzeczenie ludobójstwa Ormian i wyciszenie go umożliwiło Hitlerowi brutalność w Polsce i ostatecznie Holocaust? Wydaje się, że tak. Jeśli nie mówisz o wydarzeniach, historia zawsze się powtarza. Więc uznałem za swój obowiązek, jako historyka, który ma od 2008 roku dostęp do archiwów watykańskich, aby poszukać większej liczby dokumentów. Stałem się ciekawy i w pewien sposób zafascynowany tematem. Chciałem dowiedzieć się, co tak naprawdę się stało.

Więc znalazłem ogromną liczbę dokumentów, ponad 2000 stron, w większości nigdy nie publikowanych ani nie badanych czy ocenianych przez historyka. Oczywiście zbadałem każdy aspekt ludobójstwa, czytając prace wszystkich współczesnych wiodących historyków w tej dziedzinie, takich jak Kevorkian, Dadrian i inni, więc zdałem sobie sprawę, że wkraczam na zupełnie nowe terytorium, dodając nowy aspekt do ich istotnej pracy. Źródła dotyczące ludobójstwa Ormian, które posiadamy, to oczywiście dokumenty niemieckie, pochodzące tak od oficerów jak i od dyplomatów stacjonujących w Imperium Ottomańskim, które znaleźliśmy w archiwach niemieckiego MSZ. Innymi istotnymi materiałami były raporty amerykańskich dyplomatów, i oczywiście wspaniałe raporty amerykańskiego ambasadora w Konstantynopolu Henry’ego Morthengaua. Mieliśmy również oczywiście raporty wywiaów brytyjskiego i francuskiego, a także raporty włoskich dyplomatów w Turcji. Ale dokumenty watykańskie to pierwsza klasa, wspaniałe źródło nowych informacji.

Co spowodowało masakry?

Masakry rozpoczęły się kiedy Turcy szukali w ormiańskich domach broni, i wykorzystali każdą broń jaką w nich znaleziono jako „dowód” spisku czy planowanego przewrotu, co oczywiście nie miało sensu – ludność wiejska potrzebowała broni w celach samoobrony. Wszyscy mężczyźni zostali aresztowani, torturowani, wyprowadzeni poza miasta czy wsie i zamordowani. Czy można przesiedlić ludzi jeśli zabije się wszystkich mężczyzn? To jest koniec przyszłych pokoleń. Bez mężczyzn nie ma rodzin.

Wtedy wszystkie kobiety, starcy i dzieci zostali wysłani na piechotę do miejsca nowego przeznaczenia, setki mil przez górskie wyżyny Anatolii, często w ogóle bez jedzenia i wody. Czasem nie wolno im było pić z rzek które przekraczali. Byli gwałceni i rabowani przez plemiona górskie, zwolnionych więźniów i swoje własne straże policyjne, a ci, którze przetrwali te marsze śmierci – często jedynie 5% – byli całkowicie nadzy, brudni i zawstydzeni, pod gorącym tureckim słońcem i w chłodzie nocy.

350 tysięcy osób, które przybyły na Pustynię Syryjską, zostało wsadzonych do obozów koncentracyjnych, bez jedzenia, z bardzo małą ilością wody i szalejącymi śmiercionośnymi epidemiami. Ci, którzy przeżyli kolejne pół roku, zostali znów wysłani na marsze śmierci głębiej na pustynie, i zostali po prostu wymordowani. Na końcu przetrwało może kilkadziesiąt tysięcy. Wiele z nich było sierotami. Benedykt XV ufundował później dwa sierocińce, aby przynajmniej niektórym z nich dać schronienie.

Gdy czyta się świadectwa naocznych świadków, jest to naprawdę przejmujące. Czyta się nawet o zakonnicach, które zostały zgwałcone i ukradziono im ubrania. Wielu z nich później popadło w szaleństwo, bo nie mogli poradzić sobie z tymi wszystkimi strasznymi doświadczeniami. Matki wyrzucały swoje dzieci do wąwozów, rzek, zabijały je, żeby nie musiały one tak cierpieć jak ich matki. Samobójstwa były na porządku dziennym.

Przez kilka miesięcy ludność Mosulu (muzułmańska oczywiście) była ostrzegana przez rząd, żeby nie pić żadnej wody z rzek, ponieważ były one zanieczyszczone setkami ciał spływających Eufratem i Tygrysem. To wszystko jest bardzo dobrze udokumentowane. Ale rząd turecki ciągle oficjalnie temu zaprzecza.

Mógłby Pan to rozwinąć?

Naprzykład jeśli się czyta książkę wydaną przez Departament Turystyki Republiki Tureckiej „2000 lat tureckiej historii” – trochę dziwny tytuł skoro Turcja posiada 5000 lat udokumentowanej historii – można tam przeczytać następujący cytat: „Rząd ottomański zdecydował się wysłać Ormian, którzy byli zamieszani w powstanie, w bezpieczniejsze miejsce, mianowicie do Syrii i Libanu (…) Proces imigracji zakończył się sukcesem i większość Ormian bezpiecznie przesiedlono do Syrii”. To jest nic więcej jak cyniczne kłamstwo!

Tak samo namiętnie rząd turecki robi wszystko, żeby powstrzymać nauczanie o ludobójstwie Ormian w podręcznikach szkolnych wolnego świata, a także żeby zapobiec uznaniu ludobójstwa Ormian za ludobójstwo.

Oczywiście można dyskutować nad terminem ludobójstwo, ale wedle definicji ONZ każde masowe zabójstwo jakiejś grupy czy populacji, także religijnej, jest określane mianem „ludobójstwa”.

Bo w końcu Ormianie nie zginęli dlatego, że byli Ormianami, ale dlatego, że byli chrześcijanami. Ormiańskim kobietom proponowano ocalenie, jeśli przeszłyby na islam. Zostały potem wydane za Turków, sprzedane na rynkach niewolników albo wzięte jako niewolnice seksualne do burdeli dla żołnierzy tureckich, ale przynajmniej przeżyły. Tą ofertą przejścia na islam stworzono całą grupę zislamizowanych kryptoormian. Ale to pokazuje, że Ormianie nie byli zabijani dlatego, że byli Ormianami, ale dlatego, że byli chrześcijanami, i z tego powodu mordowano również chrześcijan syryjskich.

Jak powinno się na to patrzeć na podstawie danych statystycznych?

W ludobójstwie według definicji ONZ, a zarazem w największym prześladowaniu chrześcijan w historii, zginęło 2,5 miliona ludzi: 1,5 miliona Ormian i 1 milion chrześcijan greckich i syryjskich.

Jaki jest Pana pogląd na wizytę papieża Franciszka w Turcji i na to, jak odniósł się do sprawy ormianskiej?

Nie był pierwszym papieżem w historii, który mówił o ludobójstwie Ormian, ponieważ czynili to także Benedykt XV i Jan Paweł II. Ale jestem bardzo wdzięczny Franciszkowi, że nawet zanim został papieżem, wspomniał na przykład ludobójstwo Ormian w swojej książce napisanej z rabinem Skorką. Nawet w pierwszych miesiącach swojego pontfikatu, kiedy przyjął jednego z patriarchów Ormiańskich, przywołał wydarzenia z ludobójstwa z lat 1915/1916, co spowodowało niepokój i nieprzyjazną reakcję strony tureckiej, tak samo jak wcześniej uwagi Jana Pawła II na temat ludobójstwa Ormian. Więc jestem ogromnie wdzięczny, że kontynuuje on ten długi szereg papieży, którzy otwarcie mówią o ludobójstwie.

Byłem nieco zawiedziony, że nie podniósł on tego tematu podczas spotkania z Erdoganem, ponieważ jego wizyta odbywała się w przededniu tegorocznych obchodów stulecia ludobójstwa Ormian. W końcu był tam gościem, i nie chciał sprowokować czy nawet pogorszyć sytuacji ciągle prześladowanej mniejszości chrześcijan w Turcji. Z dyplomatycznego punktu widzenia postąpił słusznie.

Czy Ojciec Święty uczci w kwietniu w jakiś sposób tę rocznicę?

Tak, w rzeczy samej. Papież ogłosił, że 12 kwietnia odprawi Mszę Świętą w rycie ormiańskim aby uczcić wydarzenia sprzed 100 lat. Myślę, że znajdzie jasne określenia na homilię z tej okazji. I mam nadzieję, że przyjmie zaproszenie prezydenta Armenii i katolikosa Ormian Karekina II i odwiedzi Armenię. Nawet jeśli nie przyjedzie do Armenii 24 kwietnia, może to zrobić w tym roku później. Czasem prawda i solidarność z męczennikami są ważniejsze niż dyplomacja. Każdy, kto czyta watykański dokumenty dotyczące wydarzeń z lat 1915/1916, dostaje bardzo jasny obraz tego, co się stało. Nawet papież Benedykt XV, który był bardzo ostrożnym dyplomatą, podkreślającym gdy tylko mógł neutralność, nie mógł milczeć i zaprotestował trzykrotnie, dwukrotnie w osobistym liście do sułtana, i raz w swoim przemówieniu podczas konsystorza. Jego próba powstrzymania ludobójstwa Ormian przez publiczne protesty jest w rzeczy samej jednym z najbardziej imponujących przykładów w historii jak dyplomacja watykańska próbowała uczynić wszystko, co w ludzkiej mocy, by stanąć w obronie prześladowanych braci i sióstr i uratować niewinne ofiary od jednej z największych zbrodni w historii. To jest jednocześnie frustrujące, że dyplomacja watykańska nie jest w stanie zmienić umysłów fanatycznych ideologów, którym obce są pojęcia „sumienie” i „współczucie”.

Zbliżamy się teraz do setnej rocznicy. Czy uważa Pan, że jest cokolwiek, z czego ludzie powinni zdać sobie sprawę, albo podejść do czegoś w inny sposób niż dotychczas?

Jednej rzeczy trzeba się nauczyć: nikt nie powinien nigdy odwrócić się i spojrzeć dalej, jeśli słyszy o zbrodni w jakiejś części świata. Jeśli dzisiaj jesteś ignorantem, poniesiesz tego konsekwencje jutro. Więc lepiej działać i reagować teraz.

Hitler wierzył, że był po bezpiecznej stronie, ale nie był. Więc mam nadzieję, że okrucieńśtwa sprzed stulecia obudzą chrześcijan i odpowiedzialnych ludzi ze świata polityki, sztuki, nauki i moralności, wszystkich dziedzin życia, by spojrzeli na to, co na tym samym terytorium dzieje się dzisiaj z chrześcijanami.

Kiedy zobaczyłem raporty i filmy z tego, co się dzieje na terenach kontrolowanych przez ISIS, miałem uczucie deja vu. Muszę przyznać, że kiedy studiowałem te dane i zdjęcia dotyczące ludobójstwa Ormian, zastanawiałem się czasem, czy moje źródła nie są przesadzone. To brzmiało tak nierealnie, te okrucieństwa, ta przemoc, te doniesienia o ukrzyżowaniach i góry czaszek zdekapitowanych ludzi. A teraz wszystko to widzę w wiadomościach. Tak więc historia się powtarza: jeśli nie uczysz się z historii, jeśli nie obchodzi cię co się działo w przeszłości, pozwalasz popełniać te zbrodnie ponownie. Dlatego każda zbrodnia musi być ścigana. Dzięki temu ludzie nauczą się, że zbrodnia nie popłaca. W 1915 roku niemiecki kanclerz Bethmann-Hollweg wiedział wszystko o ludobójstwie Ormian, ponieważ otrzymywał dokładne raporty od swoich dyplomatów. Ale nie chciał powstrzymać rzezi, zamiast tego powiedział: „Musimy trzymać Turcję jako naszego sojusznika dopóki nie skończy się wojna, nawet jeśli Ormianie stracą w tym czasie życie”. Z tego powodu Niemcy są także winne temu, czemu pozwoliły się wydarzyć. Nie możemy dziś podążać niemieckim przykładem i ignorować to co ma miejsce aby nie zaszkodzić stosunkom dyplomatycznym czy handlowym. Musimy powstrzymać ISIS i natychmiast zakończyć rzeź chrześcijan!

Wreszcie jako katolik wierzę, że każdemu, kto wyzna swoje grzechy, może być wybaczone. Ale to jest pierwszy warunek. Nie chcę wcale żadnej zemsty czy kary dla Turcji. Chcę pojednania. Pojednania między narodem Ormiańskim i Tureckim, ale jego warunkiem, warunkiem przebaczenia, jest prawda. Jeśli idę do spowiedzi i zaprzeczam swoim grzechom, jest ona bezwartościowa i nie otrzymam przebaczenia. Przebaczenie otrzymam tylko jeśli szczerze wyznam co się stało. Tylko prawda nas wyzwoli.

Fakty historyczne są krystalicznie czyste. Są tak samo jasne jak te dotyczące Holocaustu, czy każdego innego wydarzenia które można znaleźć w książce historycznej… Jest tyle dokumentów, źródeł, jasnych statystyk, wyraźnych dowodów na to, że zamordowano 1,5 miliona Ormian i 1 milion chrześcijan syryjskich i greckich. Nie można temu zaprzeczyć. Nie można tego usprawiedliwić. Można jedynie, co jest spóźnione, przyznać to. To jest pierwszy krok ku pojednaniu. Każdy historyk patrzący na wszystkie dowody dojdzie do tego samego wniosku, chyba że jest opłacony albo działa pod naciskiem. Ale w obliczu dowodów jakie posiadamy, żaden inny wniosek nie jest możliwy. To było ludobójstwo. To było największe prześladowanie chrześcijan w historii. Jeśli ktoś nadal temu zaprzecza, chroni sprawców, jest po stronie morderców. I pozwala na to, by stało się to ponownie.

Źródło: zenit.org

Tłumaczenie: Redakcja Bazy Dokumentów Papieskich

Podobne...

Dodaj komentarz

Top
error: