Kard. Raymond Burke dla Rorate Caeli

„Żadna władza nie może rozkazać nam działać przeciw prawdzie, a w tym samym czasie, kiedy prawda jest zagrożona, musimy o nią walczyć”


Wasza Eminencjo, bardzo dziękujemy za zgodę na ten wywiad. Jako najchętniej czytany międzynarodowy blog tradycyjnych katolików wierzymy, że da to wiele nadziei naszym czytelnikom, a także katolikom o tradycyjnych poglądach na całym świecie. Przejdźmy do naszego pierwszego pytania: tradycyjny światek został niedawno zaskoczony wiadomością, że dwaj urzędnicy watykańscy grozili pozwem blogerom i dziennikarzom o tradycjonalistycznych poglądach. Czy Eminencja zgadza się z tym podejściem i myśli, że powinniśmy spodziewać się więcej tego typu spraw w przyszłości?

Jeśli bloger nie popełnił oszczerstwa wobec czyjegoś dobrego imienia, sądzę, że na pewno nie jest to droga, którą katolicy powinni załatwiać tego typu sprawy. Należy nawiązać ze sobą kontakt. Sądzę, że ten katolicki bloger działa w dobrej wierze, a jeśli ktoś z hierarchii czuje się z jego powodu zdenerwowany, sposobem radzenia sobie z tym powinno być podejście do tej osoby bezpośrednio i spróbowanie rozwiązania sprawy w ten sposób. Nasz Pan w Ewangelii i św. Paweł w swoim pierwszym liście do Koryntian pouczają nas, żeby nie podejmować naszych sporów na forum publicznym, i że powinniśmy być w stanie, jako katolicy, rozwiązać nasze sprawy między sobą (Mt 18:15; 1 Kor. 6: 1-6).

Po ośmiu latach pontyfikatu papieża Benedykta XVI duchowni, świeccy, a nawet media przyzwyczaili się do klarowności. Biorąc pod uwagę tak wiele nieporozumień wynikających z codziennych wypowiedzi papieża Franciszka, zamieszanie z Synodem itd., czy nie lepiej skupić się bardziej na poziomie lokalnym i parafialnym oraz na tradycji Kościoła, a nie szukać konkretnych wytycznych z Rzymu w kwestiach dzisiejszych?

Tak, myślę, że w rzeczywistości sam Franciszek dał taką wskazówkę. Na przykład w swojej adhortacji apostolskiej Evangelii Gaudium mówi, że nie uważa jej za nauczanie Magisterium (n. 16). Za papieża Benedykta XVI mieliśmy mistrza nauczania, który dawał nam obszerne katechezy na różne tematy. Mówię teraz ludziom, że jeśli doświadczają zamieszania z powodu sposobu nauczania papieża Franciszka, to ważne jest, by powrócili do katechizmu i do tego, czego Kościół zawsze nauczał, by tego uczyli, by to pielęgnowali na poziomie parafii, zaczynając od własnych rodzin. Nie możemy tracić energii na frustrację z powodu tego, co – jak uważamy – powinniśmy otrzymać, a nie otrzymujemy. Wiemy za to na pewno, czego Kościół zawsze nauczał i musimy na tym polegać i skupiać na tym swoją uwagę.

Mówiąc o tym nauczaniu i o tym co słyszymy, ostatnio Ksiądz Kardynał wywołał poruszenie swoją wypowiedzią, że będzie się opierał każdej nauce o małżeństwie, która jest heterodoksyjna, i którą katolicy powinni zwalczać, co prowadzi do innej kwestii o którą pytamy. Jaka powinna być odpowiedź wiernych katolików na zmianę dyscypliny w odniesieniu do Komunii świętej dla rozwiedzionych i ponownie ożenionych cudzołożników?

Odpowiadałem na hipotetyczne pytanie. Niektórzy próbowali zinterpretować to jako atak na papieża Franciszka, czym wcale to nie było. Zadano mi hipotetyczne pytanie, i po prostu odpowiedziałem: „Żadna władza nie może rozkazać nam działać przeciw prawdzie, a w tym samym czasie, kiedy prawda jest zagrożona, musimy o nią walczyć”. To miałem na myśli kiedy to mówiłem. Kiedy zadano mi hipotetyczne pytanie „A co jeśli ta sprawa przejdzie?”, odpowiedziałem „Wtedy po prostu będę się temu sprzeciwiał. To jest mój obowiązek”.

Jak wierni katolicy mogą z tym walczyć? W domu? Na blogu?

Myślę, że należy dalej nauczać, w domach, poprzez własne życie, by trzymać się znanych nam prawd wiary, by o nich mówić i oznajmiać Ojcu Świętemu głębokie zaniepokojenie. Że nie można zaakceptować zmiany w kościelnej dyscyplinie, która prowadziłaby do zmiany nauczania o nierozerwalności małżeństwa. To bardzo ważne, by zająć się fałszywą dychotomią prezentowaną przez tych, którzy twierdzą: „O nie, my zmieniamy jedynie dyscyplinę. Nie tykamy doktryny Kościoła”. Jeśli zmienia się dyscyplinę Kościoła w przypadku Komunii dla osób żyjących w grzechu cudzołóstwa, wtedy zmianie z pewnością ulega nauczanie Kościoła o cudzołóstwie. W ten sposób daje się do zrozumienia, że w niektórych okolicznościach cudzołóstwo jest rzeczą dopuszczalną a nawet dobrą, bo ludzie mogą żyć w grzechu cudzołóstwa i otrzymywać sakramenty. To jest bardzo poważna sprawa, a katolicy muszą naciskać na to, żeby dyscyplina Kościoła nie została zmieniona w jakiś sposób, który w rzeczywistości osłabi naszą naukę o jednej z najbardziej podstawowych prawd, prawdzie o małżeństwie i rodzinie.

Zmierzając do czegoś co jest Jego Eminencji specjalnością, w jaki sposób wypełniamy obietnicę i mandat Summorum Pontificum w tym szczególnym czasie w Kościele, i jaką rolę odgrywa prawo kanoniczne w uczynieniu tradycyjnej Mszy Łacińskiej dostępną w każdej parafii?

Prawo jest takie jakie zostało wydane przez Benedykta XVI i nie zostało zmienione. Dokument dotyczący jego wprowadzenia został wydany przez Pontyfikalną Komisję Ecclesia Dei. Wszystko tam jest zawarte. Wszystko tam wskazuje, że jeśli jest wśród grupy wiernych pragnienie tradycyjnej Mszy Łacińskiej, należy im ją zapewnić.

Pozostając przy Summorum, w przypadku rodzin których dzieci nigdy nie zostały narażone na Novus Ordo, ale ich ordynariusz nie spełnia mandatu Summorum i nie daje im możliwości tradycyjnego bierzmowania, czy te rodziny powinny zabrać swoje dzieci do sąsiedniej diecezji lub do parafii personalnej np. Bractwa Kapłańskiego św. Piotra, aby zostały tam bierzmowane w tradycyjnym rycie?

Z pewnością mają oni prawo do otrzymywania sakramentów w tradycyjnym rycie, w formie nadzwyczajnej. Jeśli nie mogą ich otrzymać w swojej diecezji, z pewnością mogą poprosić swojego proboszcza o adnotację, że ich dziecko jest gotowe do bierzmowania, a następnie bierzmować je w innym miejscu, gdzie jest to dozwolone.

Jak zapewne Ksiądz Kardynał wie, odkrywamy przygnębiające i przerażające sprawy dotyczące zakonu Franciszkanów Niepokalanej, który w ciągu ostatniego roku był poddawany demontażowi. Czy Eminencja uważa, że komisarz o. Volpi jest sprawiedliwy? Co Eminencja sądzi o oświadczeniu sądu na temat o. Volpi’ego, dotyczącym rodziny założyciela zakonu?

Naprawdę nie posiadam bezpośrednich informacji, na podstawie których mógłbym wyrokować w tej sprawie. Muszę powiedzieć z punktu widzenia zewnętrznego obserwatora, że o. Volpi bardzo szybko podjął kilka bardzo ostrych działań. Podobno, też czytałem tę informację, musi przyznać, że oskarżenie które uczynił przeciw o. Stefano Manelliemu, założycielowi Franciszkanów Niepokalanej, i członkom jego rodziny, na temat jakiegoś rodzaju nadużywania dóbr doczesnych zakonu, było nieprawdziwe. To z pewnością bardzo poważna sprawa. Wielu braci odchodzi, i wydawałoby się, że powinien istnieć jakiś sposób radzenia sobie z całą sytuacją, który nie spowodowałby upadku zakonu, ponieważ był on silny, miał mnóstwo powołań oraz liczne apostolaty. To jest coś, co mnie niepokoi.

Istnieją doniesienia, i szczerze mówiąc mamy osobiste relacje na ten temat, że księża mówią, że „uciekają”, są „w ukryciu”, używając tych określeń w stosunku do obecnego zakonu pod kuratelą o. Volpiego. Istnieją także doniesienia o biskupach przyjmujących księży od Franciszkanów Niepokalanej poszukujących schronienia w ich diecezjach. Czy Eminencja zachęciłby innych biskupów do robienia tego samego?

Jeżeli jest ksiądz, który chce opuścić swoją wspólnotę, i jest to dobry ksiądz, i nic nie stoi na przeszkodzie, żeby biskup go przyjął, myślę, że dobry biskup z pewnością przyjmie takiego księdza i pomoże mu zostać księdzem w jego diecezji. Jest to pewien proces, na który potrzeba czasu. Ksiądz, który chce opuścić wspólnotę musi mieć biskupa, który go przyjmie. Kiedy biskup jest w stanie przyjąć takiego księdza, myślę, że biskup powinien być wtedy szczęśliwy, ponieważ pomaga dobremu kapłanowi nadal wykonywać jego posługę kapłańską.

Co w opinii Eminencji powinni robić dobrzy kapłani, którzy są tłumieni przez swoich biskupów? Znamy wielu takich, chociaż nie wymienimy ich nazwisk publicznie. Niektórzy nie prowadzą teraz w ogóle apostolatu, i żyją z datków i pomocy rodziny czy przyjaciół. Niektórzy dołączyli do grup niezależnych. Jaka jest rada Eminencji dla tych księży, którzy chcą po prostu żyć, głosić kazania, odprawiać Msze tak, jak robili to wszyscy kapłani przed Soborem?

Zachęciłbym ich po prostu do szukania biskupa, który jest otwarty na takich kapłanów i spróbowałby im pomóc, jeśli by mógł, a jeśli nie mógłby im pomóc osobiście, pomóc im znaleźć innego biskupa, który pozwoliłby im prowadzić dobre życie kapłańskie. To wszystko, co można zrobić. Oczywiście istnieje również odwołanie do Kongregacji Duchowieństwa. Jeśli ksiądz po prostu czuje, że jest niesprawiedliwie traktowany, może poprosić Kongregację Duchowieństwa o interwencję.

Istnieją doniesienia, że aby podołać problemowi o którym dyskutowaliśmy, trwają pracę nad administraturą apostolską dla tradycjonalistycznych księży i osób zakonnych, aby rozwiązać wiele stojących przed nimi problemów związanych z przeżywaniem ich powołań ściśle według Summorum Pontificum. Czy Eminencja może skomentować w jakim punkcie może się znajdować ten proces i jaka może być przyszłość administratury apostolskiej?

Taka rzecz jest możliwa. Nie wydaje mi się, żeby miał miejsce jakiś proces w tym zakresie. Być może ma, ale po prostu o nim nie słyszałem. Z pewnością istnieje taka możliwość i byłby to jakiś sposób wsparcia tych kapłanów i wiernych, którzy są z nimi związani, w pozostaniu w komunii z Kościołem.

Może Eminencja mieć wrażenie stronniczości w tym pytaniu – czy Suwerenny Rycerski Zakon Maltański mógłby teoretycznie funkcjonować jako administratura apostolska dająca autoryzację tradycyjnym księżom i osobom zakonnym?

Suwerenny Rycerski Zakon Maltański, Rycerze św. Jana z Jerozolimy, ma swoich inkardynowanych księży, ale jako suwerenny zakon rycerski, nie jako administratura apostolska. Zakon ma prałata mianowanego przez Ojca Świętego, który uczestniczy w zarządzaniu zakonem. Jest on oczywiście prawnym zwierzchnikiem każdego księdza inkardynowanego do zakonu. Jesteśmy właśnie w trakcie badania całej sytuacji, ponieważ otrzymaliśmy prośby od kapłanów z zewnątrz, którzy chcieliby zostać inkardynowani do zakonu. Ale z pewnością takie rzeczy miały miejsce również w przeszłości, i nie ma powodu dla którego nie miałoby się tak w dalszym ciągu dziać, nie z tytułu ustanowienia administratury apostolskiej, ale z tytułu natury zakonu.

Chcieliśmy zadać to pytanie już kilka miesięcy temu, kiedy zaczęliśmy układanie tych pytań do wywiadu, ale zaledwie wczoraj papież miał powiedzieć, że kwestia żonatych księży „jest w toku”. Czy podczas tego pontyfikatu celibat dla zachodnich księży jest poważnie zagrożony?

To byłaby bardzo poważna kwestia, dotyczy ona bowiem przykładu udzielonego przez samego Chrystusa. Kościół zawsze cenił w przypadku kapłaństwa podążanie za przykładem Chrystusa, także w zakresie celibatu. Też słyszałem takie doniesienia, ale nie byłem w stanie ich zweryfikować; byłoby to oczywiście bardzo poważną sprawą. Kwestia ta została już podniesiona przez synod biskupów pod koniec lat 60-tych, a w trakcie jego prac doszło do silnego potwierdzenia kościelnego nauczania na temat celibatu duchownych. Nie odnoszę się do tej kwestii jako wyłącznie dyscyplinarnej, ponieważ odnosi się ona do stanu, który Kościół od najwcześniejszych stuleci uważał za najlepszy dla księży. To coś więcej niż dyscyplina i dlatego trudno byłoby sobie wyobrazić zmianę.

Jakie słowa zachęty może Eminencja dać tradycyjnym katolikom, którzy usiłują uratować dusze swoje i swoich dzieci we współczesnym świecie, jak się czasem wydaje bez żadnej pomocy ze strony Rzymu?

Często mówię tym, którzy do mnie piszą i wyrażają takie zniechęcenie, albo proszą o pokierowanie z bardzo skomplikowanej sytuacji, że w dzisiejszych czasach, kiedy wydają się istnieć pewne niejasności w kierowaniu Kościołem, musimy zanurzyć się w niezmiennym nauczaniu Kościoła i przekazywać je naszym dzieciom, by wzmocnić jego zrozumienie w naszych parafiach i rodzinach. Nasz Pan nie zapewnił nas, że Kościół nie będzie atakowany, także od wewnątrz. Zapewnił nas, że bramy piekielne Go nie przemogą. Innymi słowy, szatan z jego oszustwami ostatecznie w Kościele nie zwycięży nigdy. Musimy mieć taką pewność co do nas i przejść przez to z wielką radością i wielką determinacją, nauczając wiary albo dając świadectwo apologetyki duszom, które nie rozumieją wiary, lub które jeszcze nie stały się członkami Kościoła. Wiemy, że bramy piekielne Go nie przemogą, ale tymczasem naszą drogą pozostaje Droga Krzyża. A jeśli musimy cierpieć za to, w co wierzymy, co wiemy, że jest prawdą, możemy przyjmować to cierpienie wiedząc jakie będą jego skutki, to znaczy, że Chrystus jest Zwycięzcą. Ostatecznie to On pokona siły zła i odnowi nas i nasz świat dla Jego Ojca. To jest sposób, w jaki staram się zachęcić wiernych katolików. Myślę, że ważne jest też, żeby pobożni tradycyjni katolicy poznali się i wspierali się nawzajem, aby jeden drugiego brzemiona nosił, jak mówi Pismo Święte. Powinniśmy być przygotowani na to i być wrażliwi wobec rodzin, które mogą cierpieć jakieś szczególne trudności w tym zakresie, i starać się być tak blisko siebie, jak to możliwe.

Dziękujemy. Mamy jeszcze tylko kilka pytań. Istnieją pewne pogłoski, ale pochodzące z wiarygodnych źródeł, że Franciszek myśli o zwołaniu III Soboru Watykańskiego. Czy Eminencja słyszał coś o tym?

Nie, zupełnie nie.

Nominacje na biskupów w USA za czasów Benedykta XVI były zazwyczaj nacechowane konserwatywnie. Nie było tak wszędzie. Stąd bierze się wyraźna luka pomiędzy księżmi a aktualnie praktykującymi wiernymi młodej generacji, która jest dość konserwatywna, przywiązana do prawdziwego katechizmu, do katolickiego prawa moralnego, do pełnej czci Świętej Liturgii. Czy Eminencja popiera nową orientację w wyborze biskupów w USA i w innych miejscach? Czy obecna metoda wyboru biskupów jest dobra?

Myślę, że tak. Angażuje konsultacje nie tylko z innymi biskupami czy księżmi z diecezji, ale także z wiernymi świeckimi. Zawsze istnieje dla indywidualnych osób albo grup świeckich możliwość przekazania swoich obaw Kongregacji Biskupów albo nuncjuszowi. Myślę, że najważniejsze jest, aby dać znać nuncjuszowi apostolskiemu, kiedy rozważa się nominację biskupa do jakiejś diecezji, że istnieje wielu wiernych katolików mających szczególne potrzeby, i wyrazić te potrzeby.

Czym się Eminencja w tych dniach głównie zajmuje?

Moim głównym zajęciem jest Suwerenny Rycerski Zakon Maltański, pomaganie Wielkiemu Mistrzowi w zarządzaniu zakonem, szczególnie w wymiarze duchowym. Zakon ma podwójny cel: obrona wiary i pomoc ubogim. Te dwie rzeczy naprawdę idą ze sobą w parze. Pomagam mu w kwestiach związanych ze strukturą zakonu aby spełniał te dwa cele bardziej efektywnie, ale także pomagam zmagać się z kwestiami, które nieuchronnie pojawiają się w każdej katolickiej organizacji odnośnie doktryny i spraw moralnych. To jest moje główny cel. Spędzam także czas studiując i pisząc o ważnych sprawach w dzisiejszym Kościele.

Czy Ksiądz Kardynał widzi w przyszłości możliwość spełniania przez tradycyjnych katolików bardziej wiodącej roli w odnowie Kościoła?

Myślę, że tak. Widzę coraz więcej silnych katolickich rodzin przywiązanych do tradycyjnej Mszy, i myślę, że te rodziny będą odgrywały w przyszłości coraz większą rolę. Jeśli te rodziny wpłyną na inne rodziny, wtedy z pewnością nadejdzie ten moment.

Czy Eminencja chciałby dodać coś, co pominęliśmy?

Chciałbym zachęcić wszystkich do poświęcenia na rzecz Świętej Liturgii, która jest najwyższym wyrazem naszej katolickiej wiary, najwyższym wyrazem naszego życia w Bogu, do studiowania Katechizmu Kościoła, do nauczania wiary w naszych domach i lokalnych społecznościach. Kościół od dekad strasznie cierpi z powodu kiepskiej katechezy, przez co wierni, dzieci i młodzież, a nawet dorośli, nie znają swojej wiary, i musimy się tym zająć ponieważ dwie rzeczy idą w parze. Kiedy znamy dobrze swoją wiarę, mamy silne pragnienie oddawania czci zgodnie z naszą wiarą, a w tym samym czasie nabożeństwo wzmaga w nas pragnienie poznawania naszej wiary. A wszystko to oczywiście wyraża się w działalności dobroczynnej, szczególnie na rzecz tych najbardziej potrzebujących.

To prowadzi do ostatniego pytania. Eminencja wspomniał parokrotnie rodzinę. Czy Jan Paweł II proroczo mówił o Domowym Kościele?

O tak. Mówił on, że Kościół przychodzi do nas poprzez rodzinę, i to prawda. Chrystus sam przyszedł przez rodzinę. Było to prorocze w tym sensie, że papież ponownie wyraził to, co Kościół rozumiał od początku. Ten termin, Domowy Kościół, pochodzi ze starożytności i został powtórzony przez II Sobór Watykański. To jest starożytne określenie na rodzinę. W tym sensie było to prorocze, że przedstawił to, czego sam Bóg uczy nas o rodzinie.

To już wszystkie pytania do Eminencji. Bardzo dziękujemy Księdzu Kardynałowi za poświęcony czas i za niesamowitą służbę na rzecz Świętej Matki Kościoła.


Źródło: rorate-caeli.blogspot.com

Tłumaczenie: Redakcja Bazy Dokumentów Papieskich Xportal.pl

Podobne...

Dodaj komentarz

Top
error: