Kamil Jesiołowski: Pozytywizm prawniczy, prawa człowieka a nauka Kościoła

„Wobec dramatycznych skutków, do których w historii doprowadził pozytywizm prawniczy, a także wątpliwej konstrukcji związanej z systemem nowoczesnych praw człowieka, istnieje potrzeba powrotu do tradycyjnego rozumienia prawa naturalnego i nauczania św. Tomasza z Akwinu, które zostało wyłożone w jego Sumie Teologicznej.”



Wśród prawników oraz osób zajmujących się teorią i filozofią prawa od stuleci trwa spór o to, co w rzeczywistości tym prawem jest. Nie jest to bynajmniej kwestia oczywista. Już bowiem starożytni Rzymianie wyróżniali pojęcia: ius – oznaczające ideę prawa w ogóle (czasem również sprawiedliwości – iustitia), a także lex – czyli ustawę, prawo stanowione, spisane, pozytywne [1]. Problem ten dobrze oddaje art. 20 ust. 3 konstytucji Niemiec, którego treść wyraża, iż: „Władza ustawodawcza jest związana porządkiem konstytucyjnym, władza wykonawcza i władza sądownicza związane są ustawą i prawem.” Na przestrzeni wieków powstawały zatem różne koncepcje i doktryny, które podejmowały próby udzielenia klarownej odpowiedzi na zagadnienia dotyczące samej istoty prawa. Kwestię tę poruszała także nauka katolicka – przede wszystkim poprzez filozofie doktorów Kościoła: św. Augustyna z Hippony i św. Tomasza z Akwinu. Od XIX wieku można jednakże w tym zakresie wyszczególnić dwa dominujące nurty – pozytywizm prawniczy oraz szkołę prawa natury (obecnie przede wszystkim wyrastającą z niej koncepcję praw człowieka).

Pozytywizm prawniczy i prawa człowieka

Pozytywizm prawniczy to kierunek cieszący się największą popularnością w drugiej połowie XIX w. i pierwszych dziesięcioleciach XX w. Wśród najważniejszych przedstawicieli tej doktryny należy wymienić Johna Austina, Rudolfa Iheringa oraz Georga Jellinka. W badania nad prawem pozytywiści koncentrowali się wyłącznie na normie spisanej. Koncepcja ta zakładała więc odrzucenie innych systemów wartości, jak chociażby moralnych, całą uwagę poświęcała zaś, wydanym we właściwym trybie i przez odpowiednią władzę państwową, konkretnym normom prawnym. Pozytywiści odcinali się zarówno od wszelkich kierunków prawnonaturalnych, jak i od szkoły historycznej. Konsekwencją takiego założenia był fakt, iż jedynym obowiązującym źródłem prawa stało się państwo i jego autorytet. Stanowisko to, mimo że ułatwiało rozwiązywanie pewnych dylematów interpretacyjnych, doprowadziło w rezultacie do wulgaryzacji prawa, które odtąd miało już nie podlegać wartościowaniu [2]. Doktryna ta została ostatecznie skompromitowana w totalitarnych Niemczech, gdzie hitlerowska władza wydawała ludobójcze akty, obywatele zaś w zdecydowanej większości im się podporządkowali (z punktu widzenia pozytywizmu prawniczego nie było to przecież nieakceptowalne), co zostało później nazwane przez Gustava Radbrucha „ustawowym bezprawiem”.

Wydawać by się mogło zatem, że wraz z krwawym XX wiekiem odejść powinien również pozytywizm prawniczy, który przecież dokonywał jurydycznej legitymizacji zbrodni. Niestety, „ducha” pozytywizmu czuć także w wypowiedziach proaborcyjnych polityków – architektów holokaustu naszych czasów, który rocznie zabija 42 miliony niewinnych ofiar [3]. Nierzadko bowiem można zetknąć się z poglądami jakoby „zgodna z prawem” aborcja nie była tak naprawdę niczym złym [4], zwłaszcza w sytuacji, gdy takie samo zdanie wyraża demokratycznie „większość respondentów”. Tego typu rozumowanie pozostaje jednak w sprzeczności nie tylko z katolickim nauczaniem, ale i zdrowym rozsądkiem w ogóle. Należy w tym miejscu podkreślić, iż ideę uznającą ustawodawstwo państwowe za jedyne źródło prawa papież Pius IX potępił, wykazując profetyzm już w 1864 roku. W wydanym przez niego Syllabusie Błędów czytamy, iż odrzucona musi zostać koncepcja, wedle której „Państwo, będąc początkiem i źródłem wszelkich praw, ma uprawnienia niczym nie ograniczone.” (propozycja 39) Potępione zostały również dwie inne, ale także związane z pozytywizmem prawniczym, pojawiające się już w XIX w., a przetrwałe do czasów dzisiejszych, propozycje: „Prawo sprowadza się do faktów materialnych; powinności człowieka są pustym słowem, a wszelkie ludzkie postanowienia mają moc prawa.” (prop. 59). oraz „Wiedza filozoficzna i moralna oraz świeckie ustawy mogą i powinny być niezależne od autorytetu Boga i Kościoła.” (prop. 57). Była to więc zarazem jednoznaczna krytyka liberalnej wizji ustrojowej, według której to państwo pełni rolę aksjologicznego absolutu, nie znajdującego potrzeby odwoływania się do innych systemów normatywnych. [5]

W związku z tragicznym w skutkach obnażeniem błędów pozytywizmu prawniczego, po II wojnie światowej nastąpił renesans oraz wzmożony rozwój różnych kierunków – przede wszystkim tych, które odwoływały się do prawa natury. Ich cechą wspólną było uznanie pewnych norm (wywiedzionych właśnie z natury), innych niż wynikające z ustawodawstwa państwowego, za istniejące i obowiązujące. Truizmem jest stwierdzenie, iż faktycznie nigdzie nie ma żadnej „neutralności światopoglądowej państwa”, dlatego też demoliberalna zachodnioeuropejska rzeczywistość wykształciła całkowicie laicką (liberalno-ateistyczną), przypominającą tę z okresu rewolucji francuskiej, doktrynę praw człowieka. Nie ma w tym miejscu potrzeby dokonywania głębszej analizy sensowności tego wyrażenia („nie ma wcale człowieka na świecie” – Joseph de Maistre), warto jednakże zwrócić uwagę na pochodzenie, a także praktyczną, nowoczesną interpretację i zastosowanie prawoczłowieczyzmu.

W celu poznania historii powstania koncepcji praw człowieka, należy cofnąć się do XVII wieku oraz postaci holenderskiego prawnika, przedstawiciela iusnaturalizmu, Hugona Grocjusza (1583-1645) [6]. Myśliciel ten mocno akcentował świeckość i racjonalność prawa natury, które według niego nie musi być zakorzenione w religii, ani nawet posiadać boskiego pochodzenia. Pogląd ten dobrze oddaje słynne zdanie z jego dzieła „O prawie wojny i pokoju”, w którym stwierdził, że prawo natury można utrzymać „nawet gdyby dopuścić, czego nie można uczynić bez popełniania najcięższej zbrodni, że Bóg nie istnieje lub nie troszczy się o sprawy ludzkie”. Jeszcze dobitniej ideę tę podkreśla inna sentencja Grocjusza: „Nawet Bóg nie może sprawić, by dwa razy dwa nie było cztery”. Ten proces sekularyzacji prawa naturalnego (intelektualizmu tomistycznego), dokonany przez Grocjusza i Hobbesa, wybitny przedstawiciel tradycjonalistycznej myśli karlistowskiej – Francisco Elias de Tejada y Spinola – wymienił jako jedno z „pięciu zerwań” (jako jurydyczne, obok religijnego, etycznego, politycznego i socjologicznego), które oznaczały pięć „pchnięć sztyletem” w organizm Chrześcijaństwa [7]. Hugo Grocjusz dokonał również przełożenia prawa naturalnego na teorie praw podmiotowych, co dobrze wpisywało się w interesy i oczekiwania niderlandzkich kupców (np. prawo własności), a także stanowiło fundament, mającej obecnie rangę wiodącej, koncepcji praw człowieka.

Wykazywanie nieprawidłowości związanych z teorią praw człowieka może być przeprowadzane z dwóch stanowisk – albo z pozycji krytyki substancjalnej, albo jako krytyka akcydentalna. Ta pierwsza, charakterystyczna m.in. dla tradycyjnego nauczania Kościoła [8], oznacza odrzucenie idei jako takiej. Przedmiotem sporu nie jest tu jednak uznanie norm innych, niż tylko tych wyinterpretowanych z prawa pozytywnego (to kwestia zgodna), lecz ich rozumienie, interpretacja, oraz pochodzenie. Nawiązując do myśli Grocjusza, współczesne pojmowanie praw człowieka zakłada całkowite zeświecczenie i fakt, jakoby prawa naturalne nie zostały objawione przez Boga, ale zostały wywiedzione z „ludzkiej godności” i tylko dzięki człowiekowi poznane. Cechuje je skrajny antropocentryzm, dążenie do pewnego rodzaju osobistego wyzwolenia (oczywiście pozornego) oraz zrównanie prawdy z fałszem (np. art. 18 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka; wolność wyboru jako wartość wyższa niż działanie zgodnie z wolą Bożą). Tworzą również zgubne przekonanie, iż „To już nie Bóg, ale człowiek ogłosił ludziom, że są wolni i równi, wyposażeni w świadomość i inteligencję i że mogą uważać się za braci. To ludzie nadali sobie prawa, które tak samo arbitralnie mogą sobie odebrać” [9]. Ciekawe jest także spostrzeżenie, iż Opatrzność przekazała w postaci Dekalogu ciążące na każdym obowiązki określonego postępowania, tymczasem koncepcja praw człowieka zakłada wyłącznie roszczeniową postawę, dlatego też nieustannie powstają coraz to nowsze „prawa” – np. ostatnio największą popularnością cieszy się żądanie afirmacji wszelkich odmienności.

Natomiast krytyka akcydentalna zakłada uznanie i akceptację idei w ogóle, jednocześnie jednak stawia opór wobec niektórych konkretnych praw lub nawet całych ich generacji. Niemniej, stoję na stanowisku, iż możliwe jest dokonanie akcydentalnej krytyki praw człowieka ponownie wykorzystując argument o negatywnych skutkach sekularyzacji. Nawet jeśli bowiem przyjąć ogólną słuszność kierunku prawoczłowieczego, to w dzisiejszych czasach nie sposób nie zgodzić się ze zdaniem, iż zauważalny jest wzrost nasilenia absurdów z nim związanych. Zjawisko to ściśle złączone jest z postępującą na świecie liberalizacją i z tego powodu wytwarza zagrożenie dla stabilności całego społeczeństwa, przede wszystkim zaś dla takich jego podstawowych komórek, jak rodzina. Szczególnie jaskrawym przejawem upadku instytucji praw człowieka jest fakt, iż międzynarodowe organizacje prześcigają się w najbardziej irracjonalnych pomysłach dotyczących tego, co należy uznać za „nowe prawo przysługujące każdemu”. Tak oto na tegorocznym zjeździe działaczy Amnesty International w Dublinie podjęto „poważną” dyskusję na temat zaliczenia prostytucji (sic!) do szacownego katalogu praw człowieka. „Świadczący usługi seksualne są jedną z najbardziej dyskryminowanych grup na świecie i stąd pomysł, w jaki sposób nasza organizacja może walczyć o ich prawa – tłumaczy Dawn Rennie z Amnesty International.” [10] Tego typu pomysły nie są bynajmniej odosobnione. Prawdziwej ochrony nie zapewnia również sądownictwo, co potwierdza m.in. haniebne orzeczenie wydane w głośnej sprawie przez Europejski Trybunał Praw Człowieka, de facto legalizujące zabójstwo (eutanazję) Vincenta Lamberta [11]. Ilekroć bowiem miejsce najwyższego autorytetu – Boga zajmuje „ludzka godność”, „humanitaryzm”, „europejskie wartości”, „demokratyczne państwo prawne” etc., to zawsze ze względu na niemożność odwołania się do faktycznego wzorca następuje chaos pojęciowy, zmieszanie fałszu i prawdy, zgubienie istoty rzeczy, a w konsekwencji całkowity upadek – i to właśnie można zaobserwować w przypadku koncepcji praw człowieka.

Święty Tomasz z Akwinu [12]

Wobec dramatycznych skutków, do których w historii doprowadził pozytywizm prawniczy, a także wątpliwej konstrukcji związanej z systemem nowoczesnych praw człowieka, istnieje potrzeba powrotu do tradycyjnego rozumienia prawa naturalnego i nauczania św. Tomasza z Akwinu, które zostało wyłożone w jego Sumie Teologicznej.

Analizując myśl Akwinaty, należy rozpocząć od stwierdzenia, iż podstawą jego teorii jest hierarchiczne usystematyzowanie norm. W ten sposób wyróżnione zostało prawo wieczne, prawo naturalne, prawo ludzkie oraz prawo Boskie.

Prawo wieczne jest, jak pisał przywoływany w Sumie Teologicznej św. Augustyn, Najwyższym Pomysłem (Summa Ratio). To Opatrzność sprawuje rządy we wszechświecie, wszystko zostało ukształtowane zgodnie z Bożą wolą, zaś „pomysł w Bogu nie powstaje w czasie, ale jest wieczny, dlatego i to prawo trzeba uznać za wieczne”. Przybiera ono zatem względem człowieka charakter transcendentny. W tym ujęciu jest również przedstawiane jako istniejące per se (łac. samo z siebie), właściwie Boże prawo „jest niczym innym, jak Nim samym” i z tej przyczyny, jako stojące najwyżej w hierarchii, stanowi głębsze źródło wszelkich innych praw.

Kluczowe dla pojęcia myśli doktora Kościoła jest rozumienie istoty prawa naturalnego. Otóż już w przypominanym przez Akwinatę Liście do Rzymian św. Pawła czytamy, iż „poganie, którzy Prawa nie mają [spisanego – KJ], idąc za naturą, czynią to, co Prawo nakazuje, chociaż Prawa nie mają, sami dla siebie są Prawem. Wykazują oni, że treść Prawa wypisana jest w ich sercach, gdy jednocześnie ich sumienie staje jako świadek, a mianowicie ich myśli na przemian ich oskarżające lub uniewinniające” (Rz 2, 14-15). Zdania te wyraźnie dowodzą istnienia i obowiązywania pewnych norm niekoniecznie wywiedzionych z ustawodawstwa spisanego. Wszak nawet gdyby prawodawca zdecydował się na np. depenalizację (rezygnację z karalności) kradzieży, to każdy z nas odczuwałby pewien wewnętrzny opór przed dokonaniem zaboru cudzej rzeczy i nikt takiego postanowienia władzy nie mógłby określić szlachetnym mianem (prawdziwego) prawa. Prawo naturalne jest zatem pewnego rodzaju odbiciem prawa wiecznego, a przez ludzi poznanym, co bardzo ważne, dzięki rozumowi (por. KKK 1955 i 1956). Święty Tomasz naucza, że prawo naturalne nie jest bynajmniej trwale oddzielone od prawa wiecznego, lecz przeciwnie – partycypuje w nim. W związku z tym, proces jego poznawania jest faktycznie próbą odczytania Bożego zamysłu, choć trzeba przy tym zaznaczyć, że człowiek w swej ograniczoności nigdy nie będzie w stanie pojąć całej głębi dzieła Stwórcy. Ponadto prawo to, jako że jest „wrażeniem w nas Światła Bożego”, pozwala każdemu na odróżnienie dobra od zła. Widać więc, iż poznawanie prawa naturalnego może przybierać charakter czysto subiektywny, dlatego też instytucją odpowiedzialną za wskazywanie jego należytej interpretacji i rozumienia powinien być Kościół. [13] W tym miejscu również wyraźnie dostrzegalny jest fakt, że dokonana przez Grocjusza, wspomniana wcześniej „sekularyzacja intelektualizmu tomistycznego” nie była drobną reformą, ale raczej tragicznym zburzeniem filaru, na którym opiera się cała filozofia Akwinaty.

Oczywistą konsekwencją takiego ujęcia norm prawnych jest to, że prawo ludzkie, a więc ustawodawstwo państwowe, musi uwzględniać w swej treści zasady wyprowadzone z prawa naturalnego. Św. Tomasz pisze: „Jak w rozumie spekulatywnym, z zasad nieudowadnialnych, poznawanych w sposób naturalny, tworzą się wnioski różnych nauk, których znajomość nie jest nam wrodzona przez naturę, ale są zdobyte pracą rozumu, tak również konieczne jest żeby rozum ludzki, opierając się na nakazach prawa naturalnego, jakby na jakichś ogólnych i nieudowadnialnych zasadach, wydawał, w charakterze wniosków, jakieś bardziej partykularne rozporządzenia porządkujące niektóre [sprawy międzyludzkie].”

Rzeczywista trudność związana z przedstawioną koncepcją powstaje jednak w sytuacji, kiedy norma prawa pozytywnego stoi w sprzeczności z prawem naturalnym. Zagadnienie to miało istotne znaczenie w historii, jak np. w opisanych już czasach systemów totalitarnych w XX wieku, niemniej pozostaje aktualne także dzisiaj. Coraz częściej bowiem, zwłaszcza w krajach zachodnioeuropejskich, akty wydawane przez państwo zobowiązują do czynów, których ewentualne wykonanie sprzeniewierzałoby się zasadom moralnym, prawu naturalnemu i opartemu na nim nauczaniu Kościoła. Filozofie i doktryny różnie rozpatrywały ten problem, Akwinata zaś jednoznacznie skłania się ku nadrzędności i prymatowi prawa natury względem prawa ludzkiego, ponieważ, jak przypomina w Sumie Teologicznej, „trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi” (Dz 5, 29). Św. Tomasz, przywołując św. Augustyna i rozwijając jego myśl, stwierdza także, że „wszelkie prawo uchwalone przez ludzi o tyle jest istotnie prawem, o ile wywodzi się z prawa natury. Jeżeli natomiast nie zgadza się w czymś z prawem naturalnym, nie będzie już prawem, ale burzeniem.” Należy przy tym podkreślić, że nauczanie doktorów Kościoła nie zachęca do rewolucji, czy postawy stałego nieposłuszeństwa wobec władzy państwowej, przeciwnie – katolik powinien oddawać „Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga” (Mt 22,21). Boże nakazy i prawo naturalne nakreślają jednak nieprzekraczalne granice, których jakakolwiek ludzka władza naruszać nie może. Faktem natomiast jest, iż cały „postępowy” świat, realizując swoje utopijne wizje pod sztandarem „wolności, równości i braterstwa” (i tolerancji) dokonuje zuchwałej ingerencji w naturę, budując tym samym nową wieżę Babel, której upadek jest nieunikniony.

Zakończenie

Koncepcja św. Tomasza z Akwinu to filozofia, która nie straciła na znaczeniu pomimo upływu prawie 800 lat od jej powstania – co dowodzi geniuszu myśli jej twórcy. W dzisiejszych, zsekularyzowanych czasach jawi się jako przeciwwaga dla pozytywizmu prawniczego oraz nowoczesnego systemu praw człowieka, który to owinięty pozorną słusznością i europejską nowomową nie zapewnia realnej ochrony faktycznie najsłabszym i najbardziej jej potrzebującym (np. aborcja; eutanazja dokonywana nawet na dzieciach – Belgia). Z tych powodów wynika konieczność popularyzacji pojęcia prawa naturalnego oraz myśli św. Tomasza w ogóle. Potrzebę taką widział także papież Leon XIII, który w 1879 r. w obliczu zagrożenia ateizmem zaapelował o odrodzenie tomizmu. Wezwanie to wciąż pozostaje aktualne.

Kamil Jesiołowski


Przypisy:

[1] Jerzy Zajadło, Ius a lex, [w:] Jerzy Zajadło (red.), Łacińska terminologia prawnicza, s. 15, dostęp za https://books.google.pl/ 23.09.2015

[2] Andrzej Sylwestrzak, Historia doktryn politycznych i prawnych, Warszawa 2013, s. 277

[3] Raport Instytutu Guttmachera z Nowego Jorku we współpracy ze Światową Organizacją Zdrowia (WHO), http://www.piotrskarga.pl/ps,755,2,0,1,I,informacje.html dostęp 23.09.2015

[4] Zob. wypowiedź Ewy Kopacz, http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/kopacz-nie-mam-poczucia-winy,62447.html dostęp 23.09.2015

[5] Adam Wielomski, Konserwatyzm. Główne idee, nurty i postacie, Warszawa 2007, s. 115

[6] Marek Zirk-Sadowski, Wprowadzenie do filozofii prawa, s. 132-133, dostęp za https://books.google.pl/ 23.09.2015

[7] Zob. Jacek Bartyzel, Nic bez Boga, nic wbrew Tradycji. Kosmowizja polityczna tradycjonalizmu karlistowskiego w Hiszpanii., Radzymin 2015, s. 88

[8] Paweł Bała, Adam Wielomski, Prawa człowieka – refleksje krytyczne (cz. II), http://konserwatyzm.pl/artykul/372/balawielomski-prawa-czlowieka—refleksje-krytyczne-czii dostęp 23.09.2015

[9] Cytat z gazety Osservatore Romano, źródło http://konserwatyzm.pl/artykul/372/balawielomski-prawa-czlowieka—refleksje-krytyczne-czii dostęp 23.09.2015

[10] Źródło: Rzeczpospolita, http://www.rp.pl/artykul/1220866.html dostęp 23.09.2015

[11] http://www.pch24.pl/europejski-trybunal-praw-czlowieka-wbrew-woli-matki-poparl-eutanazje-jej-syna,36255,i.html

[12] Wszystkie nieoznaczone przypisami cytaty pochodzą z Sumy Teologicznej, 1-2. 90-105

[13] Sylwestrzak, s.120

Podobne...

1 Odpowiedź

  1. Kelyn pisze:

    Bardzo interesujący artykuł. Nie spodziewałam się, że pozytywizm prawny niesie ze sobą tak przerażające skutki, a słowa z Summy są nadal tak bardzo aktualne 🙂

Dodaj komentarz

Top
error: