Juan Donoso Cortes: O społeczeństwie pod władzą teologii katolickiej (frag.)

Prezentujemy Państwu tłumaczenie fragmentu znanego dzieła Juana Donoso Cortesa pt. „Esej o katolicyzmie, liberalizmie i socjalizmie”. Przetłumaczony fragment pochodzi z rozdziału III (Księga I, „O katolicyzmie”), który autor zatytułował „O społeczeństwie pod władzą teologii katolickiej”.


Katolicyzm jest domkniętym systemem cywilizacyjnym, kompletnym do tego stopnia, że w swym ogromie obejmuje on wszystko – naukę o Bogu, naukę o aniołach, naukę o wszechświecie i naukę o człowieku. Niewierny wpada w ekstazę na widok jego ekstrawagancji nie do pomyślenia, wierny zaś widząc jego cudowną wielkość. Jeśli znalazłby się ktoś, kto na jego widok minąłby go z uśmiechem, większość ludzi zdumiona taką obojętnością na ekstrawagancję nie do pomyślenia i cudowną wielkość, podniosłaby głos mówiąc „niech głupiec idzie dalej”. Cała ludzkość od osiemnastu stuleci uczyła się w szkole jego teologów i nauczycieli, a jednak, mimo tylu lat studiów, głębia jego nauki nie została zmierzona. Tu uczy jak i kiedy wszystkie rzeczy i czasy znajdą swój kres i jak i skąd wzięły swój początek: odkrywane są tajemnice które pozostawały zakryte przed spekulacjami filozofów pogaństwa i rozumieniem jego mędrców. Odsłonięte zostają praprzyczyny wszystkich rzeczy, zaplanowanych ruchów wszystkiego co ludzkie, natura ciał i esencja dusz, drogi którymi kroczą ludzie, pojęcia które tworzą, miejsce z którego przyszli, tajemnica ich pielgrzymki i trasa ich podróży, zagadka ich łez, tajemnica życia i śmierci. Dzieci wykarmione u piersi tej nauki wiedzą dziś więcej niż Arystoteles i Platon, ateńscy mędrcy. A jednak, ci którzy nauczają o owych rzeczach, wznoszących się na wysokości, zachowują pokorę. Tylko światu katolickiemu było dane przedstawić na ziemi to, co wcześniej oglądali tylko aniołowie w niebie – naukę pokornie skłonioną przed tronem Boga.

Teologia ta zwie się katolicką, gdyż jest ona powszechna, w każdym znaczeniu i w każdym aspekcie. Jest powszechna gdyż obejmuje wszystkie prawdy, zawiera bowiem wszystko to, co w nich zawarte. Ponieważ z natury jest przeznaczona by przechodzić przez wszystkie miejsca i rozciągać się przez cały czas. Jest powszechna w swych dogmatach i w swoim przedstawieniu Boga.

Dla Hindusów Bóg był jednością, dla Persów był dualny, dla Greków był różnością, dla Rzymian wielością. Bóg żywy jest jeden w swej substancji, jak w Indiach, wielokrotny w osobie, jak w Persji. Jak bóstwa greckie, jest różny w swych atrybutach i w wielości duchów które Mu służą. Jest wielością jak bóstwa rzymskie. Jest uniwersalną przyczyną, nieskończoną i bezcielesną substancją, wiecznym spoczynkiem i poruszycielem wszystkiego. Jest najwyższą inteligencją i suwerenną wolą. Zawiera w sobie, nie jest zawierany. To On wszystko stworzył z niczego i On sprawia, że wszystko jest takim jakim jest. On reguluje wszystko co anielskie, ludzkie i piekielne. Jest miłosierny, sprawiedliwy, kochający, odważny, potężny, prosty, tajemniczy, piękny, mądry. Wschód zna Jego głos, Zachód jest Mu posłuszny, Południe Go wielbi, Północ jest na Jego skinienie. Jego słowo przepełnia stworzenie, gwiazdy kryją przed Nim swoje oblicze, serafini odbijają Jego światłość w swych ognistych skrzydłach, niebiosa służą Mu za tron, a kula ziemska spoczywa w Jego dłoni. Kiedy nadszedł czas, ukazał swoje oblicze. To wystarczyło, by rzucić na ziemię wszystkie bałwany jakie uczynili sobie ludzie. Nie mogło być inaczej, jeśli przypomnimy sobie, że wszelkie ludzkie teologie, były tylko fragmentami teologii katolickiej, a bogowie pogan byli deifikacjami wybranych właściwości Boga Prawdziwego, Boga Pisma Świętego.

Katolicyzm pochwycił ciało zmysły i duszę człowieka. Teolodzy dogmatyczni nauczyli go w co wierzyć, teolodzy moralni pokazali co ma czynić, a mistycy, wznoszący się ponad wszystkimi, nauczyli go wstępować wysoko na skrzydłach modlitwy, tej drabiny jakubowej uczynionej z kamieni szlachetnych, po której Bóg schodzi na ziemię, a człowiek wznosi się ku Niebu, aż Niebo i ziemia, Bóg i człowiek, razem płonący w płomieniu nieskończonej miłości, stają się jednym.

Przez katolicyzm ład wkroczył w duszę ludzką, a przez człowieka, do ludzkich społeczeństw. Świat moralny odnalazł w dniu Odkupienia prawa, które stracił przez kłamstwa i grzech. Katolicki dogmat był kryterium oceny nauk, katolicka moralność kryterium oceny uczynków, a miłosierdzie kryterium oceny uczuć. Ludzkie sumienie, wyzwolone z więzów, przejrzało przez wewnętrzną i zewnętrzną ciemność i widząc światło tych trzech boskich kryteriów rozpoznało utraconą radość i spokój.

Ład ze świata religijnego przeszedł do świata moralności, a stamtąd do polityki. Bóg katolicki, który stworzył i podtrzymuje istnienie wszystkich rzeczy, poddał je pod rządy Swojej Opatrzności i zarząd Swoich sług. Święty Paweł w Liście do Rzymian pisze „Wszelka władza pochodzi od Boga”, [I] a Salomon w Księdze Przysłów mówi „Dzięki mnie królowie panują, słusznie wyrokują urzędnicy”. [II] Władza Jego sług była święta, tak samo jak pochodząca spoza świata, tj. boska. Sama idea władzy ma pochodzenie katolickie. Starożytni przywódcy pogan budowali swe panowanie na ludzkich fundamentach. Rządzili dla siebie i rządzili siłą. Władcy katoliccy, uznający siebie za nic, byli tylko urzędnikami Boga i sługami ludu. Kiedy człowiek stał się dzieckiem bożym, przestał być niewolnikiem człowieka. Nie ma nic bardziej godnego szacunku, wzniosłego, uroczystego od słów które przedstawiciele Kościoła szeptali do uszu chrześcijańskich władców w czasie namaszczenia: „Weź to berło jako znak twojej świętej władzy, abyś mógł podtrzymać słabych, kierować wahających się, karać grzesznych i prowadzić dobrych ścieżką zbawienia. Weź to berło jako znak boskiej sprawiedliwości, która prowadzi dobrych, a złych oczyszcza: naucz się miłować sprawiedliwość i brzydzić się niesprawiedliwością.” Słowa te doskonale współbrzmią z ideą prawowitej władzy wyrażoną słowami Pana naszego Jezus Chrystusa: „Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu.” [III]

Wszyscy zyskali na tej szczęśliwej rewolucji – narody i ich władcy. Ci drudzy – bo sprawując władzę nad ciałami ludzi za prawem siły, władali teraz nad ciałami i umysłami siłą prawa. Ci pierwsi zaś przeszli spod posłuszeństwa ludziom pod posłuszeństwo Bogu i dlatego, że przymusowe posłuszeństwo zmienili na dobrowolne. Lecz mimo, że wszyscy zyskali, nie wszyscy zyskali w równym stopniu. Książęta bowiem, będąc jedynie zarządcami w imieniu Boga, reprezentowali jałowość wysiłków ludzkich w ustanowieniu prawowitej władzy przez ludzi w ich własnym imieniu. Lud zaś, podporządkowując się pochodzącej od Boga władzy książąt uzyskał największy i najwspanialszy przywilej jakim mogą cieszyć się ludzie – wolność od poddania się jarzmu innemu niż pochodząca od Boga władza. Tłumaczy to z jednej strony skromność z jaką szczęśliwi książęta zwani wielkimi i wszyscy święci Kościoła błyszczą w historii, z drugiej zaś strony szlachetność i wyróżnienie spoczywające na wszystkich ludach katolickich. Na świecie zabrzmiał głos pokoju, pocieszenia i miłosierdzia i brzmiał on głęboko w ludzkim sumieniu. I ten głos uczył narody, że biedni i słabi rodzą się by im służyć, gdyż są biedni i słabi, zaś wielcy i możni rodzą się aby służyć, gdyż są wielcy i możni. Katolicyzm wskazując boskie pochodzenie władzy, uświęcił posłuszeństwo. A wskazują boskie pochodzenie jednego i uświęcając drugie potępił pychę w jej najstraszliwszych przejawach – ducha dominacji i ducha buntu. Dwie rzeczy są niemożliwe w prawdziwie katolickim społeczeństwie: despotyzm i rewolucje. Rousseau, któremu zdarzały się nagłe i niezwykłe iluminacje, napisał te, zdumiewające słowa: „Współczesne rządy mają bez wątpienia dług wobec chrześcijaństwa, zawdzięczając mu niewzruszoność swojej władzy i długie okresy pomiędzy rewolucjami. Wpływ chrześcijaństwa nie ograniczał się tylko do tego, gdyż uczyniło ono rządy bardziej ludzkimi. Aby się o tym przekonać wystarczy porównać rządy współczesne ze starożytnymi”. [IV] Monteskiusz zaś powiedział „Nie ma wątpliwości co do tego, że chrześcijaństwo stworzyło prawo polityczne które uznajemy w czasach pokoju i prawa narodów których przestrzegamy w trakcie wojny. Ludzkość nigdy nie będzie mogła wyrazić całej wdzięczności za płynące z nich pożytki.” [V]

Przypisy:

I Rz,13:1

II Prz 8:15

III Mk 10:42-45

IV Emil, księga 1, rozdział 4

V O duchu praw, księga XXIV, rozdział 3

Tłumaczenie: Redakcja Xportal.pl

Podobne...

Dodaj komentarz

Top
error: