Franz von Baader: Chrześcijaństwo jako zasada kultury

Stosunkowi człowieka do Boga odpowiada jego stosunek do ziemi, kultowi – agrykultura, bo tak jak człowiek odnosi się do swego Ojca w niebie, tak też odnosi się do matki ziemi. Otóż chrześcijaństwo, jak dowodzi historia i topografia wszystkich krajów [1], określiło tę relację inaczej, niż przedstawiała się ona w pogaństwie; uczyniło stosunek mężczyzny do ziemi (podobnie jak do kobiety) głębszym i nierozerwalnym (sakramentalnym), przezwyciężyło ich wzajemne wyobcowanie, a więc i niedolę obopólnego zdziczenia czy przynajmniej niepewnego i nie zatwierdzonego związku; niejako pojednało ich ze sobą, połączyło, w najwznioślejszym sensie tego słowa, wierną (małżeńską) miłością w organiczną całość [2].


Franz_von_Baader


Ponieważ tylko człowiek pojednany z Bogiem może także pojednać się z bliźnim, a nawet i z niższą, pierwotnie mu posłuszną naturą, może się z nią zaprzyjaźnić i poczuć w niej swojsko (jak w ojczyźnie); ponieważ przedłużeniem miłości Boga jest miłość człowieka i miłość natury (matki ziemi); ponieważ wreszcie wszelka prawdziwa, wielka kultura bierze się tylko z owej miłości do ojczystej ziemi, zawsze tej samej (w odróżnieniu od tułaczki konkubinatu) ziemi własnego plemienia i rodu, nie zaś z krótkowzrocznie interesownego, racjonalistycznie mieszczańskiego przemysłu dlatego właśnie chrześcijaństwo (którego pierwsi misjonarze chociażby tu, w Niemczech, jednocześnie szerzyli kulturę roli i człowieka, zaczynając od zbawiennych dla obojga egzorcyzmów) ustanowiło miłość ojczyzny w znaczeniu wyższym, wiążąc wszystkie instytucje społeczne (jako rękojmię societas czy też civitas) w niebywały dotąd sposób z ziemią ojczystą, wobec tej ziemi je zobowiązując i na niej unieruchamiając. Dlatego też, jak widzieliśmy i widzimy, w miarę słabnięcia chrześcijaństwa więzy te rozluźniają się i rwą, ludzie zaś oraz ich instytucje, sprowadzeni do nieorganicznych punktów, znów zaczynają się przemieszczać, albo też roztapiają się w owej jednolitej masie, zwanej w nowszych czasach narodem.

Po wzajemnej organicznej rękojmi (bezpieczeństwa i asekuracji) nastąpiła niedola niepewności (instabilis, terra); razem z Credo ulotnił się kredyt, zaś po jego zniknięciu naturalną koleją rzeczy zapanował brak gotówki, lichwa, tudzież wszechwładza pieniądza; i zaiste, wobec powszechnej mobilizacji wszystkiego, co dotychczas miało swoje stałe miejsce [3], trudno nie wspomnieć mobilizacji pierwszego zbrodniarza (Kaina), który tymi słowy przemawiał do Boga: „Wypędzasz mnie teraz z tej roli i muszę być przed Tobą tułaczem i zbiegiem (wyklętym)” – jak i tego, że plemię Kainowe rychło zasłynęło przemyślnością i racjonalizmem. Jeśli zatem civitas wraz z wszystkimi swoimi instytucjami w mniejszym lub większym stopniu oderwała się od gleby (a nie wiadomo jeszcze, do czego to doprowadzi, ani jak sam tron ma uniknąć tego trzęsienia ziemi), to i bez szczególnej przenikliwości łatwo pojąć, że dla gruntownej odnowy civitas trzeba tym instytucjom, ciałom itd. przywrócić związek z ziemią; własność ziemską natomiast uwolnić od obciążeń narzuconych jej przez rządy pieniądza, system puryfikacji i ściągania żołdu. Bowiem nie na wpisach do wielkiej księgi grzechów i win, nie na pensjach czy żołdzie powinny opierać się (być ufundowane, od fundus – podłoże) owe instytucje, lecz na ziemi i glebie ojczystej.

Przypisy:

[1] Wspomnianej tu chrześcijańskiej zasady kultury żaden z niemieckich-statystów nie wykazał słuszniej i jaśniej w całej swojej jawnej i tajnej działalności, zwłaszcza na gruncie historii i topografii krajów bez dostępu do morza, niż uczynił to radca poselstwa Królestwa Bawarii, baron von Koch-Sternfeld. Dzięki jego pouczającym pismom można by wyczerpująco odpowiedzieć na pytanie, które zapewne już wkrótce – dałby Bóg! – jakaś akademia ogłosi jako temat konkursu: „Do czego musi prowadzić w państwach coraz szybszy rozwój wyłącznej gospodarki pieniężnej, która wyzwala się spod gospodarki patrymonialnej i sama ją sobie podporządkowuje; a także do czego prowadzi projekt mobilizacji Kościoła tudzież emancypacji państwa od Kościoła, to znaczy od chrześcijaństwa?”

[2] Fakt, że ziemia i człowiek okazują solidarnie ze sobą złączeni (jako necessitae conjuncti), gdy chodzi o ich kulturę i produktywność, nie podlega żadnej wątpliwości, zaś rzeczą filozofów jest dociekanie podstawy tego solidarnego złączenia obojga oraz ich wzajemnego oddziaływania cywilizującego.

[3] Gdy kraj ogarnęła mania organizacji, zdarzyło się, że jeden goniec kancelaryjny czy woźny spytał drugiego, czy ten ciągle pracuje w tym samym biurze; na co zapytany odpowiedział nie, właśnie nas scentralizowali i każdy pracuje gdzie indziej.


Źródło: „Państwo a społeczeństwo. Wizje wspólnot niemieckich od oświecenia do okresu restauracji” Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2001. Przełożyła Anna Wolkowicz.

Podobne...

Dodaj komentarz

Top
error: