Dzieciństwo Jezusa z Nazaretu według Josepha Ratzingera. Recenzja.

Chrystus jest nie tylko wypełnieniem religii Hebrajczyków, ale także religii pogan. Jest znany nie tylko kapłanom i prorokom, ale także filozofom i naukowcom.


Tekst jest recenzją książki „Jezus z Nazaretu. Dzieciństwo” autorstwa Josepha Ratzingera. Ze względu na to, że opowieść jest, albo powinna być, bardzo dobrze znana, chcemy się skoncentrować na metodach egzegezy użytych przez Ratzingera. Pisze on, że dobra egzegeza składa się z dwóch etapów:

1. Komponentu historycznego. Co autorzy chcieli przekazać poprzez tekst ówczesnym czytelnikom?
2. Komponentu współczesnego. Czy jest to prawda? Czy wpływa ona na mnie? W jaki sposób?

Oczywiste jest, że duchowe teksty nie mają na nas takiego wpływu jak np. nowe regulacje podatkowe. W przeciwieństwie do tematów takich jak np. chemia, duchowe prawdy są najlepiej przekazywane poprzez mity i symbole. W ten sposób ich znaczenie, ich „wpływ na mnie”, nie jest zawsze dostępny dla wszystkich. Dzieje się tak, ponieważ opisują one „duchowy proces, który daje narodziny nowym ludziom” (Bachofen).

Jest to prawdą w stosunku do narracji opisujących narodziny Jezusa. Jednakże narracje te twierdzą również, że opisują „historie, które wydarzyły się materialnie na ziemi”. Istnieją dwa łatwe, choć ostatecznie niezbyt pomocne, rozwiązania tego dylematu (poza całkowitym odrzuceniem):

– Akceptacja nauk duchowych, ale nie materialnych. Chrystus staje się w ten sposób jednym z wielkich nauczycieli świata. Powierzchownie wygląda to na bardziej „intelektualne” rozwiązanie, ponieważ unika zagmatwania wynikającego z interpretacji prawdziwych wydarzeń.
– Naiwna akceptacja historycznego aspektu pozbawiona głębszej refleksji. Jest to rozwiązanie sentymentalnie. Niestety fakty są nieme i nie mogą przemówić za siebie. Dlatego pojawia się potrzeba ostrożnej egzegezy tego typu o której mówi nam Ratzinger.

Mamy model Mariusa Victorinusa, neoplatońskiego filozofa, który początkowo zaakceptował chrześcijaństwo jako system intelektualny, choć odrzucił nauczanie historyczne, instytucje itd. A może lepszym pomysłem jest model Inklingów, takich jak C.S. Lewis czy Tolkien: jest to mit, który wydarzył się naprawdę. W tej recenzji przyjmiemy perspektywę Vicorinusa. Akceptacja historycznego komponentu powinna być decyzją indywidualną.

W pierwszej części naświetlimy egzegetyczne rozważania Ratzingera i wysuniemy z nich logiczne konsekwencje, umieszczając je w szerszej perspektywie. Druga część dotyczy narodzin Jezusa i objawienia danego pasterzom, zaś ostatnia objawienia się magom.

Zbawienie

Choć w dzisiejszym świecie nie myślimy już świadomie w kontekście zbawienia, w czasach narodzin Jezusa idea zbawiciela była powszechna. Oto co zostało napisane o Oktawianie Auguście, ówczesnym cesarzu:

Opatrzność, która kieruje życiem nas wszystkich, męża tego dla naszego zbawienia napełniła takimi darami, że posłała go do nas i do wszystkich przyszłych pokoleń jako zbawiciela (soter) […] Dzień narodzin tego boga był dla świata początkiem odnoszących się do niego ewangelii. Od jego narodzin musi się zacząć nowa rachuba czasu.” (J. Ratzinger, Jezus z Nazaretu. Dzieciństwo, Wydawnictwo Znak, Kraków 2012, str. 84-85)

Ratzinger przypomina, że religia i polityka nie były rozdzielone tak jak dzisiaj. Do zbawienia zaliczano także pokój, co jest powtarzającym się tematem w przekazach chrześcijańskich. Jednak nie chodziło o polityczne rozwiązanie. W swoim Wprowadzeniu w chrześcijaństwo Ratzinger opisuje sytuację człowieka nazywaną „grzechem pierworodnym”:

„[…] Siedliska grzechu pierworodnego należy bowiem szukać właśnie w tym duchowym, kolektywnym, z góry danym i wyprzedzającym poszczególną egzystencję układzie, a nie w jakiejś biologicznej dziedziczności zupełnie obcych sobie jednostek. Stąd widzimy, że żaden człowiek nie może zaczynać od punktu zerowego, w jakimś status integritatis (to znaczy zupełnie wyłączony z historii). Żaden człowiek nie znajduje się w jakimś nietkniętym stanie początkowym, w którym by mógł w pełnej wolności rozwijać siebie i planować to, co dla niego dobre; każdy żyje w uwikłaniu, stanowiącym część jego własnej egzystencji.” (J. Ratzinger, Wprowadzenie w chrześcijaństwo, Wydawnictwo Znak, Kraków 1970, str. 199)

Innymi słowy, dziedziczymy tą strukturę. Nie jest to kwestia dziedziczenia biologicznego, bo w takim wypadku byłby to problem medyczny. „Lekarz ciała” mógłby wynaleźć serum, szczepionkę, metodę chirurgiczną albo genetyczną, która by „wyleczyła” grzech pierworodny. Musi on być więc defektem duszy, nie ciała. Rene Guenon opisuje jak jest to możliwe przy jednoczesnym byciu problemem dziedzicznym:

Nie ulega wątpliwości, że istnieje psychiczne dziedziczenie obok fizjologicznego, co jest powszechną obserwacją. Jednak niewielu bierze pod uwagę, że rodzice dostarczają podstaw psychicznych obok biologicznych.” (The Spiritist Fallacy)

Zbawienie może przyjść wyłącznie od lekarza duszy, co jest przeznaczeniem Chrystusa. System świata nie może zostać wyleczony od środka. Wraz z wiedzą o dobru i złu człowiek musi nauczyć się odseparować „nie” od „tak”, fałsz od prawdy, zło od dobra, wątpliwości od wiary. Wpływy świata są niezliczone i przeczą sobie nawzajem. Tylko transcendentny wpływ z góry może być źródłem zbawienia. Więc do historii wkracza byt. Boris Mouravieff identyfikuje system świata jako wpływy „A”, a transcendencję jako wpływy „B”.

Śmierć i przeznaczenie.

W swojej analizie symbolizmu Ocnusa zaplatającego linę z wizerunku odnalezionego w grobowcu J. J. Bachofen opisuje światopogląd pogański w następujący sposób:

Nić śmierci jest wpleciona w sieć, w której egzystuje każdy telluryczny organizm. Śmierć jest najwyższym prawem naturalnym, fatum materialnego życia, przed którym klękają sami bogowie, którego nie mogą przezwyciężyć. Dlatego sieć tellurycznego stworzenia staje się siecią przeznaczenia, nić staje się symbolem ludzkiego losu… Krosna, nośnik najwyższego prawa stworzenia zapisanego w gwiazdach, były przypisywane uranicznym bóstwom i ich gwiezdnej naturze; w konsekwencji ludzkie życie i cały kosmos były widziane jako wielka sieć przeznaczenia.

Rewolucyjność nowego przekazu nie może być w pełni zrozumiana jeśli nie umieścimy się w miejscu ówczesnych pogan, w pełni czujących lub odtwarzających w swoim wnętrzu ciężar tych ciężkich koncepcji śmierci i przeznaczenia. Pogański światopogląd, wyrażony np. przez Platona czy wyznawców hinduizmu, był w całości moralistyczny. Osoba była nagradzana lub karana po śmierci zgodnie ze swoimi czynami popełnionymi za życia. Ten sąd był bezosobowy i mechaniczny i miał naturę lex talionis, „oko za oko”. Nowy przekaz, w przeciwieństwie do starego, mówi o życiu i wolności, nie śmierci i przeznaczeniu. Ratzinger przypomina kazanie św. Bernarda z Clairvaux na ten temat:

Po upadku pierwszych rodziców cały świat zaległy ciemności, rozpostarło się nad nim panowanie śmierci. Wtedy Bóg szuka nowego sposobu przyjścia na świat. Puka do bramy serca Maryi. Potrzebuje ludzkiej wolności. Człowieka stworzonego jako istota wolna nie może odkupić bez dobrowolnego „tak” wobec Jego woli. Stwarzając wolność, Bóg w pewnym sensie uzależnił się od człowieka. Jego moc jest uwarunkowana niewymuszonym „tak” osoby ludzkiej.” (str. 53)

A zatem Bóg jest ujawniony zarówno jak Byt, jak i aktor w historii, transcendentny i immanentny. W przeciwieństwie do bogów pogańskich, którzy byli podporządkowani śmierci i przeznaczeniu, Bóg objawia się jako twórca kosmosu. Człowiek nie jest już dłużej przedmiotem oddziaływania gwiazd i staje się wolny. Jest to wolność tak duża, że zbawienie świata zależy przede wszystkim od wolnego wyboru Maryi. Tylko w wolności można znaleźć wyzwolenie od dominacji ziemskich wpływów. We Wprowadzeniu… Ratzinger pisze:

„[…] tylko poprzez jednostki może się dokonywać przemiana historii, przełamywanie dyktatury środowiska.„(J. Ratzinger, Wprowadzenie w chrześcijaństwo… str. 200)

Ta “dyktatura środowiska” to zestaw wpływów A.

Genealogia i historia Świata

Nawet dla przeciętnego czytelnika genealogie podane przez Mateusza i Łukasza różnią się od siebie w istotny sposób. Zamiast angażować się w jałowe rozważania mające na celu ich pogodzenie Ratzinger wybiera inną drogę. Każdy obeznany z tekstami ezoterycznymi od razu zrozumie, że celowe sprzeczności sugerują że tekst ma być rozumiany symbolicznie, nie dosłownie. Zgodnie z tym Ratzinger wyjaśnia symboliczne znaczenie tych dwóch wyliczanek.

Mateusz zaczyna od Abrahama i dochodzi do Jezusa w trzech zestawach po 14 pokoleń każde. Co ciekawe, zauważa on, że liczba imienia „Dawid” to 14, co jednoznacznie sugeruje, że Jezus jest potomkiem Dawida. Jest to jedyne miejsce, gdzie jest użyta kabalistyczna numerologia, ale może być to rozumiane jako milczące poparcie tej metody.

Dla Mateusza Abraham jest początkiem historii a Jezus jest jej dopełnieniem. Pierwsza faza 14 pokoleń prowadzi od Abrahama do Dawida, druga to okres upadku prowadzący do niewoli babilońskiej, a trzecia to wzrost ku Jezusowi. Jednakże Józef nie jest wspomniany jako ojciec Jezusa, który według tekstu „narodził się z Maryi”. Według prawa należy więc do domu Dawida, ale pochodzi z innej sfery, z góry. Idea wertykalnego i horyzontalnego dziedziczenia będzie omówiona w trzecim segmencie.

Inne podejście przyjmuje Łukasz, który zaczyna od dorosłego Jezusa i z tej strony dochodzi w swojej genealogii do Adama. Sugeruje to, że Jezus jest nowym kierunkiem dla historii świata. Adam wykroczył poza zwierzęcą naturę, będąc stworzonym na obraz i podobieństwo Boga. Jezus z drugiej strony jest Bogiem-człowiekiem. Bóg-człowiek wykracza ponad człowieka podobnie jak Adam wykroczył ponad zwierzę. W ten sposób daje nam możliwość osiągnięcia przebóstwienia, by naprawdę stać się podobnym Bogu. Niespełniony cel zarówno Adama i Platona, by być jak bogowie, w końcu staje się możliwy w historii świata. Zostanie to poruszone w trzecim segmencie.

Pieśń Anioła Zwiastowania

Opierając się na najlepszych najnowszych egzegezach biblijnych Joseph Ratzinger przedstawia interesujące szczegóły dotyczące prawdziwych narodzin Jezusa w Betlejem. Unika sentymentalizmu często otaczającego Boże Narodzenie, w zamian przedstawiając jego istotne znaczenie. Zainteresowani czytelnicy mogą sięgnąć po książkę. Ja wolę skupić się na znaczeniu wydarzeń, zamiast na zdarzeniach, które są znane wszystkim. Zwłaszcza na Boskim Objawieniu poprzez anioły, które odkrywa ważne szczegóły, które nawet dzisiaj są pomocne. Metoda tego objawienia była inna dla Maryi, Józefa i pasterzy. Przyjęła formy rozkazu, snów i pieśni, czyli sposobów komunikacji, które omijają niższy, intelektualny umysł i idą wprost do jego wyższych rejonów.

Przedyskutowaliśmy już objawienie skierowane do Maryi. Przyjęło ono formę nie logicznego dowodu albo dyskusji tylko rozkazu. Tak niesamowita wiadomość mogła zostać przyjęta tylko przez bezgrzeszną świadomość, zjednoczoną już z wolą Boga, niezachmurzoną przez „czynniki osobiste”. Nie ma miejsca na debatę, jest tylko wolny wybór pomiędzy posłuszeństwem i buntem.

Bóg Ludzkości

Jak możemy się przekonać z mitów o założeniu Rzymu, idea narodzin boga-człowieka poprzez związek boga z dziewicą nie była czymś nieznanym w czasach starożytnych. Nawet starożytne greckie miasta powoływały się na człowieka, którego czciły jako boga, gdy wspominały o swoich początkach. Bóg, w tych wszystkich przypadkach, był jednakże tylko bogiem konkretnego ludu i to temu ludowi przekazał konkretny duchowy dar. Trzeba podkreślić, co robi Ratzinger, że takie mity kreśliły mieszaną postać, półboga, podczas gdy Chrystus był w pełni Bogiem i w pełni człowiekiem, bez żadnego mieszania czy dezorientacji. Co więcej, w przeciwieństwie do ponadczasowej natury mitu, ta historia jest osadzona w konkretnym miejscu i czasie.

Znaczenie narodzin Jezusa jest więc inne. Duch Święty, ojciec Jezusa, jest sam w sobie „dawcą życia”, nie tylko jednym aspektem życia. Jest on Bogiem ludzkości, nie tylko konkretnego ludu. Chociaż taka możliwość nie była znana wielu ludziom w tamtych czasach:

Jeśli chodzi o boga rasy ludzkiej to niewielu filozofów miało o nim pojęcie: misteria eleuzyjskie mogły dać kilku najbardziej inteligentnym z inicjowanych możliwość przelotnego zrozumienia, ale tłum nigdy nie wierzył w takie bóstwo” (Fustel de Coulanges, The Ancient City)

Wraz z narodzeniem Jezusa, ten Bóg został objawiony wszystkim. Objawienia do tłumu, reprezentowanego przez pasterzy, zostanie opisane później w tym segmencie. Objawienie inicjowanym będzie tematem następnego segmentu, omawiającego kwestię magów.

Dziedzictwo horyzontalne i wertykalne

Podczas gdy Łukasz kreśli genealogię Jezusa horyzontalnie aż do Adama, pierwszego człowieka, Jan wskazuje na wertykalne pochodzenie Jezusa, jako inkarnacji Logosu. Analogicznie narodziny każdego człowieka są rezultatem zarówno horyzontalnego jak i wertykalnego dziedzictwa. W aspekcie wertykalnym, intelektualna dusza, albo osobowość, jest tchnięta do ciała/duszy.

Jest to w pełni wyjaśnione przez Valentina Tomberga w XX liście z Medytacji o Tarocie. Horyzontalne dziedzictwo operuje poprzez imitację przodków. Jak podkreśla Ratzinger, jesteśmy wrodzeni w „kolektywną sieć” naszych przodków, która sięga aż do początków ludzkości. Rozwikłanie tej sieci wymaga narodzin idealnego człowieka. Tylko wtedy możemy doświadczyć drugich narodzin jako adoptowane dzieci Boga, które wynoszą nas ponad i wyzwalają z tej sieci.

Widzimy to u Jana:

Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili” (J 1, 12-13)

Rola Józefa

Ze względu na to, że omówienie roli Józefa często jest ograniczane do krótkiej wzmianki, warto skupić się na tym, co ma do powiedzenia na ten temat Ratzinger:

Do Maryi anioł „przychodzi” (Łk 1, 28), Józefowi natomiast tylko ukazuje się we śnie […]. Raz jeszcze ukazuje się nam istotny rys postaci Józefa: jego wrażliwość na rzeczy Boże i zdolność rozróżniania. Orędzie Boże może przyjść w taki sposób tylko do człowieka obdarzonego wewnętrzną czujnością na rzeczy Boże oraz wrażliwością na Boga i Jego drogi.” (str. 59)

Co oczywiste, uwierzenie w to, co zostało objawione we śnie Józefowi, nie było proste. Dlaczego więc Józef był w stanie rozpoznać wolę Boga, chociaż przekazaną we śnie? Dlatego, że Józef był sprawiedliwym, praworządnym człowiekiem, który żył według słów Boga. Także dlatego, że Józef był „wewnętrznie czujny”, czyli monitorował i strzegł swoje myśli. Dzięki temu był w stanie spojrzeć poza pułapkę kolektywnej sieci ludzkich wpływów i rozpoznać wykraczające poza nie wpływy boskie.

Prawdą jest, że wielu ludzi prosi Boga o „znak”, o to by objawił im swoją wolę. Ale czy są oni sprawiedliwi? Czy byliby w stanie rozpoznać wiadomość od Boga w ich stanie duchowym? Albo czy zakładają wcześniej że znakiem może być tylko coś pocieszającego albo korzystnego dla nich?

Ratzinger tak przedstawia tą kwestię:

Ciągle na nowo Boga postrzega się jako granicę naszej wolności, granicę, którą trzeba usunąć, po to by człowiek mógł być całkowicie sobą. Bóg ze swą prawdą przeciwstawia się różnorakim kłamstwom człowieka, jego egoizmowi i jego pysze. Bóg jest miłością. Miłość może być jednak również znienawidzona tam, gdzie domaga się wyjścia z siebie samego, po to by się wznieść ponad siebie. Miłość nie jest romantycznym uczuciem błogości. Zbawienie nie jest wellness, zanurzeniem się w samozadowoleniu, lecz jest wyzwoleniem z zasklepienia we własnym ja.” (str. 115-116)

Obowiązkiem ojca jest nadanie imienia synowi. To imię, „Jezus”, zostało ujawnione Józefowi. Oznacza ono „Jahwe jest zbawieniem”. Anioł w snach wyjaśnia: „On wybawi swój lud z ich grzechów” (Mt 1, 21). Skoro to jest przyczyną inkarnacji, istotne jest dokładne zrozumienie co to oznacza. Ratzinger wyjaśnia:

Człowiek jest bytem relacyjnym. Jeśli zostanie zaburzona pierwsza, podstawowa relacja człowieka – relacja do Boga – wtedy żadna inna rzecz nie może być tak naprawdę w porządku. To właśnie pierwszeństwo wchodzi w grę w orędziu i w działalności Jezusa. Jezus chce najpierw wskazać człowiekowi na sam rdzeń jego nieszczęścia i dać mu do zrozumienia, że jeśli to w tobie nie zostanie uzdrowione, mimo wszystkich znalezionych dobrych rzeczy nie będziesz prawdziwie uzdrowiony.” (str. 63)

Widać wyraźnie, że nie jest to kwestia „czynienia dobra” jak myślał Platon, czy unikania niektórych zachowań. Grzech jest raczej stanem braku poprawnej relacji z Bogiem, z Logosem.

Pasterze

Pasterze znajdowali się w okolicach miejsca narodzin Jezusa i „trzymali straż nocną nad swoją trzodą” (Łk 2, 8). Raz jeszcze powtarza się temat uważności. Pasterze byli nie tylko najbliżej wydarzenia jeśli chodzi o odległość, ale „także wewnętrznie nie było im daleko do Boga, który stał się dzieckiem” (str 99-100). Czujność pasterzy stała się częścią tradycji monastycznej.

Kiedy anioł ukazał się pasterzom, przerazili się. Tak jak anioł Gabriel powiedział Maryi by się nie bała, ten anioł podobnie oddala strach pasterzy. Istota strachu jest przeciwieństwem istoty miłości.

Zaraz po tym wielu aniołów pojawia się chwaląc Boga: „Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania.” (Łk 2, 14)

Ratzinger zauważa następującą, fascynującą rzecz:

Dla chrześcijan od samego początku było jednak jasne, że mowa aniołów jest śpiewaniem, w którym cały blask rozgłaszanej przez nich wielkiej radości jest odczuwany jako teraźniejszość.” (str. 101)

Jak odnotował Julian Jaynes w „Źródle świadomości w podziale dwukomorowego umysłu” mowa w postaci rozkazów, muzyki i poezji przechodzi ponad racjonalnym umysłem. Dokładnie mówiąc, jest ona dokładnym objawieniem, lub intuicją, bez dualność tak/nie, wiara/zwątpienie itp. Nawet u Greków muzy śpiewały poezję, by dosłownie przekazać jej znaczenie.

Prawdziwe doświadczenie aniołów nie jest dualistyczne, nie jest nawet wizualne. Anielska pieśń idzie wprost do serc pasterzy, nie do ich głów

Objawienie magom

Objawienie zakłada istnienie pustki – miejsca, które jest dane do jej dyspozycji – by mogło się zamanifestować. Dlatego niezbędne jest wyrzeczenie.” (Valentin Tomberg)

Pojęcie pierworództwa nabiera wymiaru kosmicznego. Chrystus, Syn wcielony, jest, można by powiedzieć, pierwszą ideą Boga i uprzedza wszystkie stworzenia, które zaistnieją ze względu na Niego i przez Niego. Dlatego jest początkiem i celem nowego stworzenia zapoczątkowanego wraz ze zmartwychwstaniem.” (Joseph Ratzinger)

Rys historyczny

Baalam był pogańskim wróżbitą cytowanym w Biblii. Do budowania swoich przepowiedni używa symboli. Oto co miał do powiedzenia na temat przyszłości Izraela:

Widzę go, lecz jeszcze nie teraz, dostrzegam go, ale nie z bliska: wschodzi Gwiazda z Jakuba, a z Izraela podnosi się berło.” (Lb 24, 17)

Ta przepowiednia o gwieździe i królu była znana także innym narodom poza Izraelem. Przedstawiciele niektórych z nich mogli snuć rozważania na temat nowego „króla żydowskiego” a także sposobów jego rozpoznania. Chodzi o to, że granice nie były tak jasno zarysowane jak moglibyśmy dzisiaj przypuszczać. Poganin, skoro był cytowany w Biblii, doświadczył boskiego objawienia. Mimo że Ratzinger o tym nie wspomina, istnieją podobieństwa pomiędzy Zaratusztrą a Mojżeszem.

Magowie

Magowie pochodzili z „krainy wschodzącego słońca”, czyli ze Wschodu. Byli oni członkami perskiej kasty kapłańskiej, najprawdopodobniej wyznającej zaratusztrianizm. Magowie byli także nauczycielami greckich filozofów. Wspomina o nich Arystoteles, co więcej wierzył on, że Hebrajczycy pochodzą z Indii, gdzie nazywano ich „Kalani”.

Z jednej strony magowie byli poszukiwaczami prawdy. Z drugiej, mogli być także dysponentami ponadnaturalnej wiedzy używającymi swoich mocy do zwodzenia i uwodzenia innych (zobacz Dz 13, 10). Odzwierciedla to różnicę pomiędzy świętą „magią” a osobistą magią (zobacz List V, Papież z książki V. Tomberga Medytacje nad Tarotem). Magowie z Ewangelii Mateusza reprezentują ten pierwszy typ, a ich „religijna i filozoficzna mądrość stanowi siłę skłaniającą ludzi do udania się w drogę, jest mądrością prowadzącą na koniec do Chrystusa” .(str. 126)

Wiedza

Poza proroctwem Baalama, według Tacyta i Swetoniusza w tamtych czasach podejrzewano, że władca świata będzie wywodził się z Judei. Ratzinger spekuluje na temat magów:

Ludzie, o których mówi Mateusz, nie byli tylko astronomami. Byli mędrcami. Było w nich coś z wewnętrznego religijnego dynamizmu, pobudzającego do przekraczania siebie samego, do szukania prawdy, szukania prawdziwego Boga – a więc była jednocześnie filozofia w pierwotnym znaczeniu tego słowa. Taka mądrość przywraca zdrowie także orędziu nauki: rozumny charakter tego orędzia nie sprowadzał się do samej wiedzy, były w nim próby zrozumienia całości i w ten sposób doprowadzenia rozumu do aktualizacji jego najwyższych potencjalności.” (str. 128)

Znamy zjawisko objawienia w rozmaitych formach. Objawienie do Maryi, która była bez grzechu, do Józefa, który był sprawiedliwy, oraz do pasterzy, którzy byli ubodzy w duchu i wyczekujący. W końcu mamy też objawienie skierowane do inteligentnych, wyrażone w piękny sposób. Ratzinger pokazuje nam poprawny sposób użycia inteligencji. Tak oto opisuje cechy Boga:

Oczywiście, Bogu nie można przypisywać niczego bezsensownego, nierozumnego czy sprzecznego z Jego stworzeniem.” (str. 79)

W świetle powyższego by stać się bliższymi Bogu, powinniśmy starać się być rozsądni, racjonalni i spójni. Wbrew tezom niektórych irracjonalistów i fideistów, prawdziwa religia nie jest irracjonalna, mimo że przekracza racjonalizm. Potwierdza to także Rene Guenon.

Ratzinger potwierdza kilka ważnych rzeczy. Magowie reprezentują określony typ, który można streścić w następujący sposób:

– Reprezentują oni religie idące w kierunku Chrystusa.
– Reprezentują oni samotranscendencję nauki w Jego kierunku.
– Są oni sukcesorami Abrahama, który wyruszył w podróż w odpowiedzi na wezwanie Boga.
– Są oni sukcesorami Sokratesa i jego zwyczaju rozważania ponad i poza konwencjonalną religią w celu poznania wyższej prawdy.

Podsumowując, Chrystus jest nie tylko wypełnieniem religii Hebrajczyków, ale także religii pogan. Jest znany nie tylko kapłanom i prorokom, ale także filozofom i naukowcom.

Pozostaje jeszcze najważniejsza idea: mędrcy ze Wschodu stanowią początek. Reprezentują ruszenie ludzkości w drogę prowadzącą do Chrystusa. Inaugurują pochód, który będzie trwał przez całą historię. Nie reprezentują tylko tych osób, które znalazły drogę do Chrystusa. Reprezentują wewnętrzne oczekiwanie ludzkiego ducha, podążanie religii i ludzkiego rozumu na spotkanie z Chrystusem.” (str. 130)

Gwiazda

Rozważania na temat prawdopodobnych lub częściej nie aż tak prawdopodobnych historii w celu zharmonizowania teologicznych zapisków z rzekomymi historycznymi lub naukowymi wydarzeniami rzadko jest pomocne. Dlatego zamiast postulować hipotezę czegoś na kształt supernowy, istnieje inny sposób patrzenia na tą sprawę. W każdym razie skupianie się na ponadnaturalnej gwieździe zaciemnia cały ukryty sens opowieści, w którym chodzi o wewnętrzną postawę magów, nie o zewnętrzny impuls.

W 7 roku przed Chrystusem (najbardziej prawdopodobnym roku narodzin Jezusa) miała miejsce koniunkcja Jowisza i Saturna w gwiazdozbiorze Ryb. Jowisz był najwyższym bóstwem i świecił wtedy najjaśniej obok Saturna. Saturn reprezentuje naród żydowski, jako że mógł być kojarzony z Jahwe (dzielą oni ten sam dzień tygodnia: sobotę). Babilońscy astronomowie mogli wywieść z tego następujące wnioski: na ziemiach żydowskich narodził się władca który przyniesie zbawienie. Oczywiście to samo w sobie nie było przekonujące, lecz zależało od wewnętrznej postawy magów.

Ratzinger pisze:

…znaczy to, że kosmos mówi o Chrystusie oraz że dla człowieka w jego realnej kondycji jego język nie jest w pełni zrozumiały. Język stworzenia dostarcza wielu wskazówek. Budzi w człowieku przeczucie Stwórcy.” (str. 134)

W tym miejscu należy przywołać Guenona, który napisał, że Stworzenie jest odbiciem Logosu, pierwszej Myśli Boga. Jest to wiadomość dla mędrców. Dla innych:

Jednak poznanie, które daje stworzenie i konkretny charakter przybiera w religiach, może także stracić właściwy kierunek i w konsekwencji nie będzie skłaniało człowieka do wyruszenia w drogę i przekroczenia siebie samego, lecz doprowadzi go do zamknięcia się w systemach, które jak mniema, umożliwią mu przeciwstawienie się ukrytym mocom tego świata.” (str. 134)

Należy podkreślić, że astrologia, przynajmniej w tamtym rozumieniu, zakończyła się wraz z magami. Starożytni uważali, że ciała niebieskie są boskimi siłami determinującymi los ludzi. Dzisiaj rozumiemy, że Chrystus zwyciężył nad wszystkimi siłami i mocami na niebie i sprawuje rządy nad całym wszechświatem. To nie gwiazda determinuje los dziecka, to dziecko kieruje gwiazdą.


Źródło: gornahoor.net

Tłumaczenie: Redakcja Bazy Dokumentów Papieskich Xportal.pl

Podobne...

Dodaj komentarz

Top
error: