Albert Jacquemin: Batalion świętego Patryka. Katolicy przeciwko Stanom Zjednoczonym

„Żołnierze którym obiecano obywatelstwo i parę akrów ziemi po wojnie, szybko pożałowali swojego zaangażowania po stronie Wuja Sama. Cierpieli z powodu prześladowania na tle etnicznym i religijnym ze strony protestanckich oficerów. Wyrażało się ono w pogardzie, znęcaniu się i utrudnianiu praktykowania katolicyzmu. Ich wiara, którą podzielali także Meksykanie, sprawiała, że solidaryzowali się z nimi i uznawali za niedopuszczalne postępowanie armii amerykańskiej, która gwałciła, rabowała i przeprowadzała zbiorowe egzekucje. Doprowadziło to do sformowania przez nich Batalionu św. Patryka walczącego po stronie katolickich Meksykanów przeciwko amerykańskim protestantom.”


Podczas drugiej wojny w Zatoce Perskiej wielu dziennikarzy pisało, że wobec problemów z rekrutacją do amerykańskiej armii, powinna ona wcielić do swych szeregów osoby nie będące obywatelami Stanów Zjednoczonych nadając im obywatelstwo po zakończeniu służby. Praktyka ta nie byłaby niczym nowym. Na dużą skalę realizowano ją w połowie XIX wieku, co doprowadziło do jednego z najdłużej ukrywanych epizodów w historii amerykańskiej armii: działalności Batalionu św. Patryka. W latach 1830-50, Stany dążyły do podporządkowania sobie terytoriów meksykańskich położonych przy południowych granicach USA. Najważniejszym momentem marszu na południe była aneksja Teksasu w 1845 r., dziesięć lat po tym jak anglosascy osadnicy chwycili za broń przeciwko Meksykanom i ogłosili niepodległość. Wcielenie Teksasu doprowadziło do wojny meksykańsko amerykańskiej z lat 1846-48. Wobec niedostatku żołnierzy, armia amerykańska wykorzystała imigrantów napływających z Europy. Wielu żołnierzy których rzucono przeciwko Meksykanom pochodziło z ogarniętej głodem Irlandii. Żołnierze którym obiecano obywatelstwo i parę akrów ziemi po wojnie, szybko pożałowali swojego zaangażowania po stronie Wuja Sama. Cierpieli z powodu prześladowania na tle etnicznym i religijnym ze strony protestanckich oficerów. Wyrażało się ono w pogardzie, znęcaniu się i utrudnianiu praktykowania katolicyzmu. Ich wiara, którą podzielali także Meksykanie, sprawiała, że solidaryzowali się z nimi i uznawali za niedopuszczalne postępowanie armii amerykańskiej, która gwałciła, rabowała i przeprowadzała zbiorowe egzekucje. Doprowadziło to do sformowania przez nich Batalionu św. Patryka walczącego po stronie katolickich Meksykanów przeciwko amerykańskim protestantom, co według historyka Petera Quinna było „jedyną w historii Stanów Zjednoczonych masową dezercją żołnierzy na stronę wroga.” Do początkowo złożonego wyłącznie z Irlandczyków oddziału wkrótce dołączyli inni katoliccy dezerterzy europejskiego pochodzenia: Francuzi, Włosi, Polacy, Hiszpanie i Szwajcarzy. Liczący 800 ludzi batalion wyróżnił się w bitwach pod Monterrey Angostura, Churubusco i Chapultepec, gdzie umiejętności artyleryjskie i odwaga żołnierzy potrafiły zdziałać cuda.

Pokonany w walce Meksyk 2 lutego 1848 r. zgodził się na podpisanie traktatu z Guadalupe na mocy którego Stanom Zjednoczonym przyznano Teksas, Kalifornię, Nevadę, Utah, Kolorado, Arizonę, Nowy Meksyk i Wyoming stanowiące jedną trzecią terytorium Meksyku. Meksyk nie zapomniał jednak o obcokrajowcach walczących w jego szeregach. W 1850 r. opuścili oni armię, przyznano im odznaczenia, obywatelstwo i ziemię. Ci, którzy zostali schwytani przez Jankesów, zostali skazani na śmierć i powieszeni. Chociaż w Stanach Zjednoczonych epizod ten był przez lata ukrywany, Irlandia i Meksyk nigdy nie zapomniały o bohaterach. Każdego roku 12 września w rocznicę egzekucji kilkudziesięciu San Patricios, upamiętnia się ich w podczas oficjalnych ceremonii w  Meksyku. W Monterrey i Mexico City na ich pamiątkę nazwano ulice, a tablica na gmachu meksykańskiego parlamentu złotymi zgłoskami opowiada o ich poświeceniu dla przybranej ojczyzny. W irlandzkim Clifden, miejscu narodzin Johna Riley stoi jego pomnik  – dar rządu Meksyku, a co roku 12 września miasto tonie w meksykańskich barwach. Na polu politycznym, San Patricios także są od pewnego czasu przypominani. Subcomandante Marcos z Zapatystowskiej Armii Wyzwolenia Narodowego stawia ich za przykład zjednoczenia ludzi różnych narodów przeciwko amerykańskiemu imperializmowi. W ostatnich latach także część katolickiej prawicy amerykańskiej zaczęła czcić ich pamięć, dostrzegając rosnącą liczbę Latynosów która kiedyś może mieć okazję do wywarcia zemsty na protestanckiej Ameryce która przez lata traktowała ich jako obywateli drugiej kategorii.


Źródło: VoxNR
Tłumaczenie: Redakcja Xportal.pl

Podobne...

Dodaj komentarz

Top
error: