Abp Jean-Clément Jeanbart: Wojna to mieszanka pieniędzy, kłamstw i krwi

Prezentujemy tłumaczenie wywiadu, którego w ubiegłym tygodniu udzielił Abp Jean-Clément Jeanbart, melkicki archieparcha Aleppo.


bdee41c8-3c61-11e1-9ebd-eaf60b90cb37


Ilu chrześcijan zostało w Aleppo?

Przed wojną było nas około 170 tysięcy. Nie mam szczegółowych statystyk, ale dziś jest nas około 100 tysięcy, może mniej. Większość tych którzy uciekli znajduje się blisko – na południu kraju lub w Libanie. Z drugiej strony, niektórzy udali się do Europy, Kanady, USA, Australii, Szwecji i innych państw. Martwimy się o tych ludzi, nie jesteśmy pewni czy kiedykolwiek wrócą.

Po tym, co stało się w Wielkanoc [15 osób zginęło w wyniku ostrzału chrześcijańskiej dzielnicy miasta przez terrorystów- Red.] ludzie nie wiedzą, co robić. Boją się, że powtórzy się scenariusz z Mosulu.

Jak pomagacie ludziom wytrwać?

Dostarczamy miesięcznych zasiłków dla około 475 rodzin, to mniej więcej połowa ich dawnych zarobków a od dwóch lat nie ma pracy. Rozdajemy żywność, wypłacamy stypendia by dzieci mogły kontynuować naukę, dostarczamy pieniędzy na pokrycie części kosztów ogrzewania, zapewniamy darmową opiekę zdrowotną i schronienie tym, którzy go potrzebują.

Czy Kościół Melkicki dotknęły uprowadzenia kapłanów?

Jak dotąd tylko raz. Nie mamy o nim żadnych wieści i nie jesteśmy w stanie skontaktować się z porywaczami.

Przyjmijmy, że porwano Waszą Ekscelencję i ktoś domaga się stu tysięcy dolarów za uwolnienie. Czy Wasza Ekscelencja chciałby, aby Kościół zapłacił?

Mam nadzieję, że nie dojdzie do tego. Pomagamy tysiącom ludzi. Nie jestem nikim wyjątkowym, ale sto tysięcy to bardzo mało w porównaniu z tym, co ofiarujemy ludziom. Gdyby do tego doszło, to byłoby dobry interes! Ale nie jestem pewien, czy płacenie okupów to dobry pomysł.

Skąd Kościół pozyskuje fundusze?

Jestem biskupem od dwudziestu lat i nigdy nie prosiłem nikogo o datki. Dwa lata temu, kiedy zobaczyłem co się dzieje, napisałem do przyjaciół na świecie, a oni odpowiedzieli. Są też organizacje jak Pomoc Kościołowi w Potrzebie, czy Rycerze Kolumba ze Stanów Zjednoczonych.

Moim celem jest coś więcej niż doraźna pomoc, ją przez większość czasu dostarczają Caritas i Czerwony Krzyż. My też jesteśmy zaangażowani i udaje się sprostać podstawowym potrzebom. Ważniejsze jest co będzie dalej, możemy zrobić coś by pomóc ludziom stanąć na nogi, tak by zostali.

Taki jest mój program, który nazwaliśmy „Budować by zostać”. Jestem zdania, że muszę to zrobić. Muszę dać chrześcijanom nadzieję i pewność, że ich przyszłość w tym kraju może być dobra.

Dlaczego tak ważna jest obecność chrześcijan w Syrii?

Czuję się odpowiedzialny za przetrwanie Kościoła założonego przez samych apostołów. Pierwsi chrześcijanie w Syrii zostali ochrzczeni w dzień Pięćdziesiątnicy w Jerozolimie przez Piotra i innych apostołów. Rozprzestrzenili się po całym regionie i założyli Kościół. Pan wyznaczył mi tę odpowiedzialność za Syrię i nie mogę zgodzić się na to, by za mojego życia chrześcijanie zniknęli. Nigdy nie przestanę walczyć o ich pozostanie.

Czy Wasza Ekscelencja uważa, że nie ma innych rozwiązań niż wkroczenie sił międzynarodowych do walki z IS?

Jeśli mówimy o Syrii, istnieje alternatywa. Państwa takie jak USA mogą wywrzeć presję na Turcję, by przestała ona pozwalać najemnikom korzystać ze swoich lotnisk i przejść granicznych. To samo tyczy się Jordanii. Armia syryjska powinna szybko uporać się z terrorystami, kiedy przestanie im się dostarczać pieniądze, broń, ludzi i wsparcie logistyczne.

Nie ma potrzeby wysyłania wojsk? 

Nie jest to potrzebne. Chciałbym powstania międzynarodowej koalicji na rzecz powstrzymania wojny, ale nie muszą tu wchodzić. Wystarczy, że przestaną karmić bunt i terror.

A w Iraku?

Uważam, że sytuacja tam jest inna, gdyż zniszczono struktury kraju. Armia i narodowa jedność są w trakcie odbudowy. Mogą potrzebować większej pomocy.

Przez lata duchownych chrześcijańskich w Syrii oskarżano o bycie zbyt blisko rządu Asada. Jaka jest prawda?

Nie jesteśmy proasadowscy. Jesteśmy za rządem otwartym na wszystkie wyznania. Popieramy władze świeckie. Na ich czele może stać Asad lub ktoś inny, ale tego właśnie chcemy.

Osobiście uważam, że Baszar Asad to dobry człowiek. Nie chcę wydawać dalszych sądów, ale spotkałem go kilka razy, a wszyscy biskupi, kapłani i mniszki bardzo go cenią. Nie znaczy to jednak, że jest aniołem.

Zatem realistyczny wybór leży nie między Asadem a demokracją, lecz Asadem i IS?

W pewnym sensie tak. Jeśli mamy wybierać pomiędzy IS i Asadem wybieramy Asada. W wypadku wyboru między autentyczną opozycją a Asadem – poczekamy i zobaczymy. Zostawiamy naszym wiernym możliwość swobodnej decyzji.

Wydaje się, że cały świat jest przeciwko Asadowi, ale my nie mamy alternatywy. Taka jest nasza sytuacja. Myślę, że Asad chce reform. Pozwólmy mu udowodnić dobre intencje. Dajmy mu szansę i zobaczmy co zrobi.

Jak Wasza Ekscelencja ocenia rolę papieża Franciszka w sprawie konfliktu w Syrii?

Pierwszy raz usłyszałem przedstawiciela rządu syryjskiego dziękującego Kościołowi Katolickiemu, kiedy w 2013 r. nasz minister spraw zagranicznych, najważniejszy po prezydencie człowiek w Syrii, złożył podziękowania za stanowisko Ojca Świętego wyrażające sprzeciw wobec ataku na Syrię.

Dla Syrii, kraju muzułmańskiego, bardzo ważne jest uznanie faktu, że jedynym na świecie który stanął z nami był papież. Żaden Syryjczyk nigdy o tym nie zapomni i zawsze będzie to dla nas źródłem dumy. To co mogło się stać, zniszczyłoby Syrię tak jak wcześniej Irak i Libię, a teraz Jemen.

Co Wasza Ekscelencja sądzi o duchowym sensie wydarzeń w kraju?

Czytam Ewangelię i próbuję patrzeć na sprawy w jej świetle. Myślę o tym jak manifestuje się Diabeł i jego czyny. W Biblii czytamy, że jest on ojcem kłamstwa, panem pieniądza i władcą krwi oraz śmierci. Wszystko to widzimy na wojnie: to mieszanka pieniędzy, kłamstw i krwi. Oczywiście zdaję sobie sprawę z wymiaru strategicznego, ale czasem myślę, że ostatecznie jest to dzieło Szatana. Nie sposób inaczej tego zrozumieć.

Ubiegłej jesieni odbył się synod biskupów dotyczący rodziny który wywołał szeroką debatę nad sprawami w rodzaju komunii dla rozwiedzionych i ponownie żonatych oraz problemu osób homoseksualnych. Tej jesieni synod najprawdopodobniej poświęcony będzie podobnym tematom. Czy Waszej Ekscelencji nie frustruje fakt, że wyzwania stojące przed chrześcijanami krajów takich jak Syria rzadko przykuwają podobną uwagę?

Tak jest. Oczywiście biskupi muszą dyskutować tematy które im przedstawiono, ale cierpienie i śmierć tak wielu ludzi w naszym kraju i poświęcenia jakich dokonujemy by pozostać wiernymi Panu wydają się zapomniane. Zarówno w Kościele, jak i całym społeczeństwie dostrzegam, że dyskutowane jest wszystko inne, lecz niszczenie naszego narodu jest ignorowane.

Rozmawiał John L. Allen Jr.


Źródło: cruxnow.com
Tłumaczenie: Redakcja Bazy Dokumentów Papieskich Xportal.pl

Podobne...

Dodaj komentarz

Top
error: