USA: Życie znowu wygrywa!

27 stycznia w Waszyngtonie odbył się po raz 44 coroczny Marsz dla Życia. Marsz odbywa się pod koniec stycznia w rocznicę wydania przez Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych wyroku w sprawie Roe przeciw Wade, który zalegalizował dzieciobójstwo prenatalne na życzenie we wszystkich stanach.


k,MjQzMDM2MzksNTg5OTQw,f,aborcja-antyaborcja-10_weeks-08


W tym roku po raz pierwszy w historii Marszu wziął w nim udział urzędujący wiceprezydent Stanów Zjednoczonych. „To dobry dzień. To najlepszy dzień dzień w historii Marszu dla Życia z wielu powodów” – powiedział setkom tysięcy zgromadzonych obrońców życia wiceprezydent Mike Pence. Cytując słynny fragment z amerykańskiej Deklaracji Niepodległości o prawie do „życia, wolności i dążenia do szczęścia” podkreślił, że „44 lata temu Sąd Najwyższy odszedł od pierwszego z tych ponadczasowych ideałów”.

„Ale dzisiaj, trzy pokolenia później, dzięki wam wszystkim i dzięki wszystkim tym, którzy są z nami na marszach takich jak ten w całym kraju, życie w Ameryce znów wygrywa” dzięki „historycznemu wyborowi prezydenta, który chce Ameryki silniejszej, bogatszej, i co mówię z dumą, stoi po stronie prawa do życia – prezydenta Donalda Trumpa'”.

Podczas kampanii wyborczej Pence obiecywał, że nowa administracja zniesie dofinansowanie dla kliniki aborcyjnej Planned Parenthood oraz będzie dążyła do zniesienia wyroku Roe kontra Wade z 1973 roku. Już pierwszego dnia urzędowania prezydent Trump wycofał finansowanie dla organizacji promujących aborcję zagranicą. Kolejnego dnia Izba Reprezentantów uchwaliła stały zakaz finansowania aborcji w USA z kieszeni podatnika a sekretarz prasowy Trumpa Sean Spicer obiecał, że administracja prezydenta Trumpa „silnie zaznaczy swoją obecność” na Marszu dla Życia.

Sam Donald Trump skrytykował liberalne media za nagłaśnianie feministycznych protestów przy jednoczesnym corocznym ignorowaniu kilkusettysięcznych Marszów dla Życia. Prezydent USA wyraził też swoje „pełne poparcie” dla Marszu i zachęcił do udziału w nim.


Źródło: lifesitenews.com

Podobne...

Dodaj komentarz

Top
error: